Skylor
Od śmierci Cariny minął rok a ja nadal jestem pewna że do nas powróci. Nie wiem czemu ale jak to się mówi ,,Istnieje szansa doputy choć jedna osoba ma nadzieję ". I w tym wypadku sprawa raczej nie jest jeszcze przegrana. Poszłam właśnie do pokoju w którym leżała moja córka. Wyglądała tak spokojnie jakby tylko spała. Chodzę do niej codziennie.
Siedziałam tam pół godziny i właśnie miałam wychodzić kiedy usłyszałam za sobą ciche:
-Mamo?
Odwróciłam się i spostrzegłam że Carina jest cała. Siedzi sobie spokojnie jakby nigdy nic. Ze szczęścia żuciłam jej się na szyję. Ale zauwarzyłam wtedy coś niepokojącego. Jej oczy były krwisto czerwone a nie kolorowe.
-Co ci się stało?
-Chodzi o kolor oczu? Nic się nie stało. To tylko chwilowy powrót. Masz-mówiąc to wręczyła mi zwój.-Postępując zgodnie ze wskazówkami morzesz mnie ocalić. Ale pamiętaj masz tylko dwa dni.
I już jej nie było.
