Kimono ciążyło jej na ramionach, a obietnica na duszy. Sakura popijała sake ze szklanki, zerkając kątem oka na mężczyznę obok niej. Jego silne ramiona, sterczące czarne włosy i surowy wyraz twarzy nieustannie przyprawiały ją o dreszcze. Nie mogła myśleć o niczym innym, jak tylko o ceremonii, która właśnie się odbywała; o przysiędze bycia i kochania do końca życia. Odkąd była dzieckiem, marzyła o wystawnym ślubie z osobą, która będzie jej połówką, tylko po to, by jej marzenia prysły kilka lat później.
Dopijając picie do końca, odstawili porcelanowe kubki na bok, odwracając się do siebie. Maskując strach, Sakura uśmiechnęła się słodko do Sasuke, aby nie zawieść jej i jego rodziców już na samym początku. Jej obowiązkiem było grać dobrą żonę.
- Ogłaszam was mężem i żoną. - Duchowny ukłonił się, zamykając małą księgę.
Gula stanęła Sakurze w gardle. Decyzja została podjęta, nie było już odwrotu. Na jej ramionach zaczęły spoczywać kamienie, których z każdym dniem stawało się coraz większe.
Wypuszczając drżące powietrze przez usta, uniosła głowę, spoglądając w oczy mężczyzny. Teraz powinien ją pocałować; pochylić się i po raz pierwszy położyć usta na jej ustach, aby pokazać swojej rodzinie uczucie, jakim darzy żonę. Ale głupotą było oczekiwać miłości w zaaranżowanym małżeństwie. Dlatego, gdy odszedł, by dołączyć do swoich rodziców bez słowa, Sakura poczuła tylko ukłucie porażki. Nie mogła sprawić, by jej mąż poświęcił jej choćby odrobinę uwagi; po raz kolejny zawiodła wszystkich.
Szybkim krokiem Mebuki podeszła do córki, ocierając łzy. Sakura bez trudu zauważyła, że dzisiejsza radość matki wcale nie była szczera. Bo jak mogła być szczęśliwa po tym, co zrobiła?
- To była piękna ceremonia. - Odgarnęła opadające na czoło kosmyki włosów - A twoje kimono wygląda na tobie tak pięknie.
Przebiegła rozmarzonym wzrokiem po stroju córki, zastanawiając się, jak sama by w nim wyglądała. Sakura założyła, że Mebuki nie potrzebowałaby żadnego powodu, by poślubić bogatego mężczyznę, gdyby dostała w zamian tyle udogodnień. Ale Sakura nie była swoją matką i ta wizja ją przerażała - zamknięta w czterech ścianach, z osobą, która nawet nie raczyła zapytać, jak się czuje.
- Dziękuję.
Cieszyła się, że udało jej się zamaskować emocje, w przeciwnym razie rozpłakałaby się tu i teraz, prosząc rodziców, by ją stąd zabrali i cofnęli całe zamieszanie.
- Sakura - Kizashi ścisnął ramię córki - jesteśmy ci wdzięczni.
- Tak, tak bardzo, kochanie. - Mebuki przyłączyła się do zdania męża - Dzięki tobie możemy jutro wyruszyć do Kraju Wiatru.
Podniosła zmęczone oczy na rodziców.
- Wyjeżdżacie? Ale... - nie mogła zrozumieć. Tydzień temu dopiero co wprowadzili się do Konohy.
- Wkrótce wrócimy - zapewniła matka - Twoja babcia jest chora, nie możemy jej tak zostawić.
Powód był jak najbardziej uzasadniony, ponieważ dla Sakury liczyło się tylko zdrowie jej bliskich, ale świadomość, że zostanie zupełnie sama, bez rodziny i przyjaciół u boku w nowym miejscu z niezbyt miłym mężczyzną, przytłoczyła ją.
- Oczywiście. - Powiedziała lekkim tonem, nie wzbudzając podejrzeń rodziców, którzy prawdopodobnie i tak nie byli zainteresowani jej opinią - W takim razie życzę bezpiecznej podróży.
Podziękowali jej, kierując się w stronę Uchihów. Sasuke stał pośrodku, pomiędzy swoim bratem i ojcem, rozmawiając z nimi. Rzadko otwierał usta, bardziej przysłuchując się rozmowie niż biorąc w niej udział. Kiedy stanęła obok niego, wszyscy ucichli. Sakura poczuła na sobie palące spojrzenie, jakby miała gdzieś wystąpić. Chociaż już teraz można ją było uznać za aktorkę, grającą według scenariusza napisanego przez ludzi, którzy wymagali od niej jedynie odgrywania roli żony i nie pokazywania się zbyt wiele na scenie. Cała sceneria i atmosfera przypominała teatr, w którym główną atrakcją była dwójka młodych ludzi zmuszonych do małżeństwa. Jak sobie poradzą? Co z tego wyniknie? Czy prawdziwa miłość jest im przeznaczona? Widzowie muszą poczekać do końca spektaklu, aby poznać odpowiedzi.
STAI LEGGENDO
Red Tears •sasusaku•
Storie d'AmoreSakura poczuła na sobie palące spojrzenie, jakby miała gdzieś wystąpić. Chociaż już teraz można ją było uznać za aktorkę, grającą według scenariusza napisanego przez ludzi, którzy wymagali od niej jedynie odgrywania roli żony i nie pokazywania się z...
