W tle: Hurts - Some Kind of Heaven.

                Kiedy ustaliliśmy cały plan działania, rozjechaliśmy się do naszych mieszkań aby przygotować się do imprezy, której wszyscy potrzebowali. Louis spokojnie prowadził swój samochód, trzymając jedną z rąk na moim kolanie, a ja nudziłam lecącą w radio piosenkę. Ulga była wyczuwalna od nas obojga, a kiedy zerkaliśmy wzajemnie na siebie, uśmiechy od razu pojawiały się na naszych twarzach.

Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Gdy weszłam przez drzwi, które otworzył mi Louis, zaczęłam ściągać swoje ubrania, rzucając je za siebie. Kierując się w stronę łazienki, usłyszałam stłumiony śmiech bruneta. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam, że trafiłam w niego swoimi ciuchami. Puściłam tylko oko w stronę chłopaka i zaszyłam się w łazience. Zdjęłam bieliznę i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę, która po chwili stała się przyjemnie gorąca i przymknęłam swoje oczy. Nie wiedząc nawet kiedy. zaczęłam zwyczajnie płakać. Nie były to jednak łzy bezsilności, porażki i bólu, które tak często mi towarzyszyły, a łzy ulgi i szczęścia. Emocje powoli opadły, a przyjemny zapach żelu pod prysznic dodatkowo ukoił moje nerwy.

Po dłuższej chwili wyszłam z pod prysznica i owinęłam ręcznikiem swoje mokre ciało. Doprowadziłam swoje włosy do porządku i zrobiłam mocniejszy niż zwykle makijaż. Opuszczając łazienkę, wpadłam na Louisa.

- Już miałem zamiar dobijać się do drzwi z pytaniem czy jeszcze żyjesz – zagryzł lekko płatek moje ucha. Mruknęłam zadowolona.

- Chyba jeszcze daje radę – uśmiechnęłam się i odsunęłam się od chłopaka. – Ale pan jakoś niezaciekawie pachnie. – skłamałam. On tylko zaczął się śmiać i zdjął swoją koszulkę. Rzucił ją w moją stronę i zamknął się w zaparowanym pomieszczeniu.

Podeszłam do szafy i wyjęłam swoją ulubioną czarną sukienkę. Odnalazłam pasującą bieliznę i usiadłam na łóżku. Ogoliłam swoje nogi z irytujących, krótkich włosków i założyłam na siebie przygotowane ubrania. Po chwili Louis wyszedł z łazienki, a ja stałam przed lustrem i siłowałam się z zapięciem swojej czarnej sukienki.

- Pomożesz? – Odwróciłam się w jego stronę.

- Z przyjemnością. – Podszedł do mnie, przygryzając swoją wargę i zapiął powoli zamek mojej sukienki.

Musiałam przyznać, że normalne posiłki sprawiły, że moja figura nabrała przyjemnych kształtów i sukienka leżała na mnie lepiej niż kiedykolwiek. Tommo odgarnął delikatnie moje włosy na jedną stronę i ucałował skórę na moim ramieniu. Miał na sobie czarne rurki i białą koszulę wsadzoną w spodnie. Odsunął się ode mnie i podwinął swoje rękawy, a jeden z górnych guzików odpiął tak, że tatuaż na jego klatce stał się bardziej widoczny.

- Gotowa? – spytał, spoglądając w moją stronę.

- Tak. – złapałam go za rękę i ruszyliśmy do wyjścia.

Na dole czekała na nas spora taksówka, więc nieco zdziwionym wzrokiem spojrzałam na chłopaka, gdy ten otworzył mi drzwi.

- Liam napisał, że idziemy do klubu, więc stwierdziłem, że tak będzie wygodniej – puścił mi oko i pomógł wsiąść do auta.

Przywitaliśmy się z kierowcą i brunet podał mu odpowiedni adres. Przysunęłam się bardziej do okna i podziwiałam miasto nocą. Londyn wciąż mnie zachwycał, ale jego nocne oblicze było jeszcze piękniejsze. Po kilkunastu minutach w samochodzie siedziała reszta naszych znajomych i kierowaliśmy się do wybranego przez Liama klubu.

               Od wejścia do lokalu, poczułam kolejną wewnętrzną zmianę po zakończonej rozprawie. Wyjście na imprezę nie było już dla mnie ucieczką od codzienności, a zwykłą przyjemnością i spędzeniem czasu ze znajomymi.

brave | l.t. ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!