Śnieg powoli spadał z nieba od samego ranka 24 grudnia, dodając temu dniu więcej świątecznej magii.
W dormie już od paru dni panowała świąteczna atmosfera zakłócana jedynie krzykami Jina, który ganił chłopców za podjadanie jedzenia, które przecież było na święta. Na ich szczęście, doczekali się wreszcie tego dnia, zostało im już tylko czekać do kolacji.
Niektórzy kończyli jeszcze porządki, Jungkook pomagał Jinowi w kuchni, inni śpiewali już kolędy i piosenki świąteczne, ozdabiając jeszcze mieszkanie. Namjoon zdążył popsuć już kilka rzeczy, ale chłopcy za każdym razem szybko zakrywali usta najstarszego członka, zanim ten zaczął krzyczeć na niezdarnego Joona, który kulił się już na samą myśl o nich.
Taehyung biegał jeszcze po galerii handlowej, szukając prezentów, które jak zwykle kupował na ostatnią chwilę. Jednak te święta miały być inne, zaplanował je inaczej niż każde poprzednie. To te święta miały zmienić wszystko, a przynajmniej taką miał nadzieję. Miał nadzieję, że wszystko się uda i wyjdzie tak, jak sobie wymarzył. I modlił się cicho, żeby tylko nie zepsuł tych świąt. W końcu przygotowywał się do tego latami, zbierał się na to tyle wiosen, mówiąc sobie, że zrobi to w te święta, jednak rezygnował, stwierdzając, że lepiej odłożyć to na następne święta. I tak się odkładało i odkładało, a z każdymi świętami Taehyung coraz bardziej chciał to wreszcie zrobić, nie potrafiąc utrzymać już swoich uczuć na wodzy. W te święta zamierzał to zrobić. I głęboko wierzył, że nareszcie naprawdę mu się uda. Tak, jak planował.
Chłopcy nagrali sporo filmików i zrobili wiele zdjęć z ich przygotowań do świąt, które wstawiali na media społecznościowe, by podzielić się tym z fanami, którzy chętnie oglądali wszystko, co udostępnili ich idole.
Taehyung wstawiał wiele zdjęć z Jungkookiem. Ich wspólne selfie z upieczonymi ciasteczkami, w opaskach z uszami renifera, opublikował też filmiki i zdjęcia ich bawiących się w idealnie białym śniegu. Robił też sekretnie zdjęcia Jeona, które jednak zostawiał dla siebie, czując motylki w brzuchu za każdym razem, kiedy na nie patrzył. Miał ich niepokojąco dużo, oglądał je przed snem, po obudzeniu się, w przykrych dla niego momentach, można by powiedzieć, że zawsze. Miał jego zdjęcie nawet w portfelu. Ukrywał to jednak, obawiając się reakcji nie tylko Jungkooka, ale i reszty zespołu. Można byłoby stwierdzić, że ma obsesję na punkcie maknae, a przecież nie chciał zostać nazwanym jakimś dziwakiem z chorą obsesją na punkcie swojego przyjaciela. I tak jak słowa : "dziwak z chorą obsesją" niezbyt wywoływały na nim wrażenie, kiedy myślał o byciu nazywanym w ten sposób, nazwanie Jungkooka jego przyjacielem bolało go dużo bardziej. Taehyung nie chciał być tylko jego przyjacielem. Chciał czuć jego ciepło na swoim ciele, jego malinowe wargi na swoich ustach, jego duże dłonie trzymające te jego. Chciał czuć drobne, urocze pocałunki i móc dawać je Jeonowi. Pragnął powiedzieć z dumą : "Jeon Jungkook jest moim chłopakiem". Pragnął zasypiać już nie tylko z tą myślą, a z tym faktem. Z faktem, że zasypiając w ramionach Jungkooka naprawdę zasypia w ramionach swojego chłopaka. Swojego partnera, swojej miłości i osoby, która daje mu najwięcej radości samym spojrzeniem. I chciał do tego właśnie doprowadzić w te święta. Chciał, by wszystko to, o czym marzył przez tyle lat wreszcie stało się prawdą. I tym razem nie mógł stchórzyć.
Kolacja zbliżała się wielkimi krokami, chłopcy biegali już po mieszkaniu w niecierpliwości lub siedzieli znudzeni, czekając, aż Namjoon oznajmi, że mogą usiąść wspólnie do stołu. Jimin radośnie śpiewał z Jungkookiem i Hoseokiem świąteczne piosenki, Jin kończył jeszcze ostatnie potrawy, Namjoon postanowił odpocząć chwilę po kilkukrotnym sprawdzeniu, że wszystko jest już gotowe. Yoongi, jak zwykle, drzemał w swoim pokoju zakopany pod warstwą pościeli, a Taehyung.. Taehyung siedział zdenerwowany w swoim pokoju, znów rozmyślając odpuszczenie sobie wyznania swoich uczuć. Znów miał wątpliwości i obawy, czuł te nieprzyjemne igły wbijające się w jego brzuch, kiedy myślał o wypowiedzeniu słów, których wymówienie odkłada już któryś rok. A z każdym rokiem denerwował się jeszcze bardziej. Z jednej strony tak bardzo chciał już powiedzieć na głos co czuje, a z drugiej okropnie bał się reakcji przyjaciół i odrzucenia. Co prawda Jungkook już od jakiegoś czasu zdawał się traktować Taehyunga inaczej, jednak mówił sobie, że to nic specjalnego, w końcu robi podobne rzeczy z innymi. Nie on jedyny siedział na kolanach Jungkooka i nie tylko na jego kolanach Jungkook siedział. Nie on jeden z nim spał i tańczył. Nie tylko on patrzył głęboko w jego oczy, sprawiając wrażenie tonięcia w nich, co rzeczywiście robił. Nie był jedyny, jednak każda z tych rzeczy znaczyła dla niego znacznie więcej niż dla pozostałych. Każda chwila spędzona z Jungkookiem była dla niego czymś wspaniałym.
I tak minął dzień, a nastał wieczór, kiedy już chłopcy mogli zasiąść wspólnie przy stole. Taehyung przyszedł nieco spóźniony, około 20 minut po godzinie, na którą się umawiali. Swoim przyjściem, a raczej wyglądem, zwrócił na siebie uwagę wszystkich czekających na niego przyjaciół. Ku ich ogromnemu zaskoczeniu, Taehyung miał na sobie czerwoną spódniczkę w kratę sięgającą do jego kolana, czystą, białą koszulę z niewielkimi cekinami na mankietach i zielony krawat luźno zawiązany na jego szyi. Uśmiechnął się nieśmiało do chłopców, którzy patrzyli na niego w zdumieniu, co tylko sprawiało, że Kim rumienił się bardziej i co za tym szło bardziej się zawstydzał i denerwował. Niezbyt dyskretnie spoglądał na Jungkooka, próbując wyczytać z jego twarzy reakcję na jego ubiór i trzeba przyznać, ogromnie mu ulżyło, kiedy ujrzał jego delikatny uśmiech i niewielkie iskierki w oczach.
—N-no nie milczcie tak, denerwuję się – zakrył twarz dłońmi, wciąż czując oczy przyjaciół wbite w jego osobę.
—Tak, powinniśmy złożyć sobie najpierw życzenia — podniósł się Namjoon i uśmiechnął się lekko, a Kimowi ulżyło, że ktoś wreszcie postanowił przerwać tę, niezręczną w jego odczuciu ciszę.
Taehyung zwlekał z życzeniami dla Jungkooka, wyściskał się już ze wszystkimi, oprócz niego. Z każdą sekundą coraz bardziej się denerwował, spoglądając na niego. W końcu to Jeon podszedł do niego z łagodnym uśmiechem i miał już coś powiedzieć, jednak Kim złapał jego koszulę i przyciągnął go bliżej siebie, zupełnie nie umyślnie stojąc akurat pod wiszącą nad nimi jemiołą. Westchnął cicho i przysunął swoje usta do tych jego, musnął je delikatnie i nieśmiało, bojąc się jego reakcji, której.. Nie było. Serce Taehyunga zaczęło bić szybciej i miał ochotę wybiec, ukryć się pod kocem w swoim łóżku i płakać do następnych świąt, mając nadzieję, że wtedy mu się uda. Jednak nie mógł się już wycofać. Zaczął, więc musiał skończyć. Niepewnie zarzucił swoje ręce na kark Jeona i pocałował go czule. Nie zwrócił nawet uwagi na ciche westchnięcia zaskoczenia i wielkie oczy członków. Liczył się już tylko Jungkook, który chętnie odwzajemnił pocałunek, uspokajając obawy Taehyunga, które warstwiły się w jego sercu przez wiele lat. Wreszcie naprawdę czuł jego usta spokojnie muskające jego wargi i jego ciepłe dłonie na swoich biodrach, otulające go delikatnie. Taehyung starał się oddać w pocałunku wszystkie emocje związane z Jeonem, jednak było ich zdecydowanie za dużo i były zbyt intensywne, by mógł pokazać je w jednym pocałunku. I kiedy wreszcie oderwał się, co prawda bardzo niechętnie, od ust Jungkooka, wyszeptał te dwa słowa, z którymi tak długo zwlekał :
—Kocham cię, Jungkook – delikatny uśmiech wpłynął na jego usta, rozpromieniając jego już piękną i radosną twarz. Uśmiechnął się szerzej, kiedy ramiona Jeona przysunęły go bliżej jego ciepłego ciała i otuliły go szczelnie. Samo to upewniło Kima w tym, że maknae także coś do niego czuje.
A jego serce roztopiło się kompletnie, gdy tuż przy swoim uchu usłyszał przyjemny szept Jungkooka, którego mógłby słuchać cały czas :
—Ja też cię kocham, Tae – uśmiechnął się i pocałował go w policzek.
—Wesołych świąt, Kookie – cmoknął jego usta i wtulił się w jego ciało, roztapiając się w silnych ramionach Jeona.
I Taehyung z dumą mógł nazwać się chłopakiem Jeon Jungkooka od tego magicznego wieczoru gdy pocałowali się pod jemiołą.
___
Wesołych świąt kochaniiii~
Postanowiłem zrobić książkę z one shotami, taki tam prezencik świąteczny, jako że nie mam napisanego żadnego opka.
Tak wyszło że ten pierwszy shocik to świąteczny taekook ♡
Nie wiem ile tu będę wstawiał, co i kiedy, jak najdzie mnie wena i coś napiszę, to tu wstawię.
Jeszcze raz życzę wszystkim wesołych i przede wszystkim zdrowych świąt ♡♡
YOU ARE READING
One Shots || BTS
Random«Jak wskazuje tytuł - one shoty z bts» ~Myślę, że głównie będą tu dane shipy : × taekook × yoonmin × sope × namjin Ponieważ są to shipy, które sam shipuję. Możliwe jednak, że pojawią się również inne shipy. «Będę wstawiał coś jak najdzie mnie we...
