"Jeszcze jednego"-mówi to głosem szorstkim bez wyrazu, stawiając pustą szklankę na blacie. Te dwa magiczne słowa wymieniał dzisiaj więcej razy, niż jest gwiazd na niebie. Następnym razem ich nie wypowie, bo wystarczy, że postawi szkło z brzękiem i spojrzy na barmana wzrokiem szaleńca, nie da się ukryć, że rozumieli się bez słów.
Po chwili mężczyzna stwierdził, że spacer jest wspaniałym pomysłem, dlatego zostawił niedopitego drinka, pomachał do barmana i wyszedł trzaskając drzwiami.
Szedł dziwnie przekrzywiony pół kroku za szybko, a chodniki podstawiały mu nogi.
-Jebane krawężniki.- wykrzyknął i już po chwili leżał na asfalcie wpatrując się w niebo.
Słońce grało w pokera z księżycem, a gwiazdy bawiły się w chowanego. Mężczyzna chciał do nich dołączyć, ale stwierdził, że jest na to za głupi, bo czuł się jakby ktoś mu wyprał mózg.
Ruszył jedyną drugą którą znał na pamięć- od jednego baru do drugiego. Barman pieprzył coś po francusku, a on zaczął się zastanawiać czy powinien rozumieć co mówi.
Po chwili ktoś się do niego dosiadł:
-Mogę postawić ci drinka?
-Żeby tylko jednego.
Nieznajomy komplementował blask w jego oczach. Mówił o pięknie świata, musiał to być ktoś sławny, bo był bardzo ładny.
Mężczyzna nie wiedział za bardzo jak, ale znaleźli się pod wieżą eiffla. Wszystko wirowało, światła uderzały w jego oczy, hałas ranił jego uszy.
Chłopak zaciągnął się dymem papierosowym, choć nikt nie palił. Uzależnił się od swojego szaleństwa i nawet to lubił.
Duże krople zaczęły spadać z nieba i uderzać o ziemie z zaskakującą siłą. Brunet zaczął biegać wokoło krzycząc:
-Zabierzcie mnie do Paryża!
Zabierzcie mnie do Paryża...
* * * * * * *
A więc o to moje pierwsze opowiadanie i w sumie w związku z tym wypadało by dodać parę słów od siebie, pomimo, że zdaję sobie sprawę, że przeczytają to pewnie jakieś dwie osoby.
Tak czy inaczej myślę, że wypada wspomnieć o tym, że w moich opowiadaniach jest niezliczona ilość błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, oraz często są one dziwne, bądź bardzo chaotyczne, mimo to mam nadzieję, że nie są totalnym gównem i nie zawracając wam dalej dupy chciałabym powiedzieć, iż bardzo mile widziana jest jakakolwiek krytyka, więc jeśli chcecie się na kimś wyżyć to moja dziwna osoba z pudłem opowiadań dumnie zgłasza się na ochotnika.
Miłego dnia, nocy, życia, czy czego tam chcecie.
Nara.
