— Rennervate.
Jego głos wciągnął ją z powrotem w jej ciało, w ostrą świadomość bólu i paniki. Harry. Przepowiednia. Próbowała wstać, mrużąc oczy przed jasnym światłem. Chłodna ręka na czole pchnęła ją delikatnie, ale stanowczo z powrotem do łóżka. Łóżko? Gdzie ja jestem?
— Panno Granger — znała ten głos: chłodny jak dłoń na jej czole, głęboki i spokojny.
— Jesteś w Hogwarcie, w Skrzydle Szpitalnym, mówiąc dokładniej. Prosiłbym cię, żebyś się nie ruszała.
— G-gdzie jest Harry? — sapnęła, panika wypełniła jej żyły.
— Pomimo wciągnięcia pięciu innych uczniów na idiotyczną i nieprzemyślaną próbę ratunku, ani Harry Potter, ani żaden inny uczeń poza tobą nie został poważnie ranny. Ty jednak musisz leżeć spokojnie.
Stopniowo jej oczy przyzwyczaiły się do oświetlonego pomieszczenia. Mistrz eliksirów stał nad jej łóżkiem, jego czarne włosy opadły mu na twarz.
— Słyszałem od pana Pottera, że zostałaś przeklęta przez Antonina Dołohowa, podczas gdy sam Dołohow był pod wpływem silencio. Zgadza się?
Wraz z opadnięciem adrenaliny, a z tym z nadejściem bólu, mówienie było trudniejsze, niż przewidywała Hermiona. — Tak, proszę pana — brzmiało bardziej jak — Ta-akkk.
— Ani Potter, ani Longbottom nie byli w stanie powiedzieć mi, jakiej klątwy użył Dołohow. - Ton Snape'a sugerował, że taka ignorancja jest niewybaczalna. Uniósł pytającą brew i czekał na odpowiedź.
— Ja też nie wiem — dała sobie radę. Snape wyglądał na wyjątkowo niewzruszonego. - Przepraszam pana. . .
Snape wyprostował się i skrzyżował ręce na piersi.
— Panno Granger — zaczął, odruchowo przechodząc w tryb wykładowy. — Zaklęcie rzucone pod wpływem silencio różni się znacznie od niewerbalnej inkantacji tego samego zaklęcia. Konsekwencje mogą być trudne do przewidzenia. Jednak w większości przypadków zaklęcie pozostaje w odbiorcy jako magiczny potencjał, a jego intensywność rośnie od momentu, podczas którego pojawia się magiczna energia. Ta sytuacja jest wysoce niebezpieczna dla odbiorcy. Czy wyrażam się jasno?
Oczy Hermiony rozszerzyły się i poczuła narastającą w piersi panikę.
— Ma Pan na myśli to, że klątwa jest we mnie zamknięta i może wybuchnąć w każdej chwili.
Snape napotkawszy jej spojrzenie, spochmurniał jeszcze bardziej. — Zgadza się.
— Co... — zaczęła, ale przerwał jej.
— Nie wiedząc, która klątwa została użyta, nic nie możemy zrobić. — Przerwał, przełykając ślinę. — Chcę, żebyś pokazała mi, swoje wspomnienia z tego dnia.
— Legilimencja?
— Tak.
Hermiona czuła, jak jej serce bije mocno w piersi. Muszę wpuścić go do mojego umysłu? Nic dziwnego, że jest tu profesor Snape, a nie Madame Pomfrey. Wszystko zaczynało mieć sens, od towarzystwa przy jej łóżku po okropny ból, który pulsował w jej ciele. Hermiona na chwilę przygryzła dolną wargę.
— Co mam zrobić? — zapytała.
— Kontakt ze skórą może zwiększyć połączenie — odparł Snape. Wydawał się prawie znudzony, jego głos zabarwiła lekka nutka niesmaku.
— Potem wystarczy tylko utrzymywać kontakt wzrokowy; postaraj się jak najbardziej zrelaksować.
Zrelaksować się? Jestem w śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu „niewybuchu", a profesor Snape ma zamiar przeszukać mój mózg. To bułka z masłem.
YOU ARE READING
The Phoenix Trilogy - Pieśń Fenixa(1)
FanfictionZANIM PRZECZYTASZ: Tłumaczę tę książkę, ale nie mam jeszcze zgody od autorki, ponieważ od dłuższego czasu nie jest aktywna. IMFORMACJE: Autorka- Grangerous Tytuł- Feniks-trylogia Pieśń Fenixa Oryginalny tytuł- The Phoenix Trilogy- Phoenix Song Li...
