Espresso - Rozdział 1

133 9 2
                                        


Wjechałem na teren szkoły. Kątem oka znalazłem wolne miejsce i zaparkowałem. Westchnąłem, wyłączyłem silnik i spojrzałem w lusterko. Musiałem uspokoić szybkie bicie serca, ale świadomość dołączenia do obcej klasy i to jeszcze na ostatni rok, nie napawała spokojem. Przeczesałem włosy ręką, ponownie spojrzałem w swoje odbicie i stwierdziłem, że przynajmniej świetnie wyglądam. 

- Będzie dobrze, Tae - szepnąłem - przecież powalisz ich wszystkich na kolana tak jak zawsze. 

Po chwili doszła do mnie dwuznaczność słów, przez co roześmiałem się w głos. Faktycznie dość dawno nie uprawiałem seksu, a nowa szkoła to nowe możliwości. Poza tym musiałem mieć na uwadze, że zawsze mam nieuzasadnione wątpliwości co do swojej osoby. Nigdy nie miałem problemów z ludźmi. Należałem zawsze do tych bardziej popularnych i nic w tej kwestii nie powinno się zmienić. 

Z nową motywacją złapałem za torbę za siedzeniu obok i z całą pozytywną energią otworzyłem drzwi. Pech chciał, że gdzieś w połowie poczułem opór, a chwilę później głośne przekleństwa. 

- Co do cholery? - rzuciłem i wysiadłem z auta. Zobaczyłem przed sobą mężczyznę zgiętego w pół. Nie widziałem jego twarzy, jednak byłem pewny, że to on właśnie wyklina mnie z całą swoją mocą. 

- Hej, wszystko w porządku? - zapytałem niepewnie i złapałem obcego za ramię. 

Mężczyzna odskoczył, odwrócił się i wyprostował, przez co mogłem ujrzeć go w całej okazałości. Jednak najpierw w oczy rzuciła mi się... kawa? 

- Czy ty sobie ze mnie, do kurwy nędzy, jaja robisz? - krzyknął  i spojrzał na mnie obcy.

Dopiero po chwili skojarzyłem fakty. Facet miał śnieżnobiałą koszulę zalaną kawą, a pusty kubek leżał gdzieś pod moim samochodem. Ciecz spłynęła, aż do czarnych mocno obcisłych spodni. Przełknąłem ślinę, a wzrokiem powędrowałem w górę i w końcu spojrzałem na jego twarz.

Okej, nie chcę wyolbrzymiać, serio, ale to naprawdę był najprzystojniejszy facet, jakiego w życiu widziałem. 

- To jest jakaś masakra. Katastrofa! Jak ja teraz pokaże się na wykładach, cholera jasna! - lamentował mężczyzna - Wiedziałem, no po prostu wiedziałem, żeby nie przychodzić pieszo, mogłem pojechać tym cholernym metrem, przecież to tylko jeden przystanek! Jeden pieprzony przystanek! 

Nagle mężczyzna zatrzymał się i nagle doskoczył do mnie w niewyobrażalnie szybkim tempie. 

- Ty! - krzyknął  i stanął ze mną twarzą w twarz - To wszystko twoja wina!

Mówił coś jeszcze, ale nie bardzo go słuchałem. Zacząłem się mu przyglądać. Jego twarz była idealna. Oczy ciemne. Uwydatnione usta. Czarne, roztrzepane włosy. Obcisła koszula, która dodatkowo zrobiła się mokra. Przegryzłem wargę, bo z chwili na chwilę prześwitywało coraz więcej ciała, a z nieukrywaną satysfakcją mogłem dostrzec, że pod materiałem ukrywała się umięśniona sylwetka. 

- Czy ty mnie do cholery słuchasz?! - wróciłem do rzeczywistości i uśmiechnąłem się rozmarzony.

- No - odpowiedziałem dość inteligentnie.

Facet uniósł brwi i zmrużył oczy.

- I do tego trafił mi się jakiś idiota... - szepnął do siebie i odwrócił się z zamiarem odejścia.

Przeżyłem krótki szok. Właśnie zostałem zwyzywany. Zacisnąłem pięści i przegryzłem wnętrze policzka. Mimo że gościu był przystojny i byłem gotowy wziąć go tu i teraz, miałem swoją godność i na pewno nie pozwoliłbym, aby jakiś typ bezkarnie mnie obrażał. 

W dwóch krokach dogoniłem go, złapałem za rękę i mocnym ruchem pociągnąłem. Brunet lekko krzyknął, ale trzymałem go w stalowym uścisku. 

- Wyjaśnijmy sobie parę rzeczy, kolego - zaakcentowałem ostatnie słowo - Po pierwsze to ty napatoczyłeś się akurat pod moje auto, nikt nie kazał ci iść po parkingu. Po drugie to był wypadek i naprawdę nie zrobiłem tego, żeby musieć się teraz z tobą użerać. A po trzecie nie masz żadnego prawa, żeby mnie obrażać, dotarło? - warknąłem.

Zganiłem się w myślach. Obiecałem sobie, żeby nie wdawać się w bójki, a na razie wszystko powoli zmierzało w akurat tę stronę. 

Czekałem, aż ciemnooki mnie przeprosi, ale ten tylko wyrwał swoją rękę z mojego uścisku i uniósł głowę jeszcze wyżej.

- Bo - zrobił przerwę - co? - zapytał z wyzwaniem. 

Zaśmiałem się. Spotkałem naprawdę ciekawą osobę i wtedy postanowiłem. Właśnie wtedy, na parkingu przed moją nową szkołą, postanowiłem, że będę miał tego faceta. 

Coffee - VkookWhere stories live. Discover now