- Skarbie Skarbie...!
-Co?
- Wchodzimy na scenę za kilka sekund ... Nie możesz tak po prostu sobie spać! !!!
- Eh ... Ok ...- Zzzz ...
- Brzoskwinko!!!
- Idę ... Już idę ... - Taco stał z zamkniętymi oczami. - Kaj zaś jesteśmy?
- Quebonafide! Wasze fanki i fanboye czekają!
- Korea - Quebo wyszeptał do Taco w drodze na scenę. Krzyki. Krzyki, jakby ktoś płonął lub został dźgnięty nożem. Taco tak bardzo kocha ten dźwięk ...
- Cześć! - przywitał się Quebo. - Wasze tyłki zostaną dzisiaj ostro przeruchane! - Rozległy się wrzaski radości, może nawet jęki ...
- Zgodziliśmy się, że nie możemy składać obietnic, których nie możemy dotrzymać - skarcił go Taco. - Niektórzy ludzie biorą rzeczy ... zbyt dosłownie ...
- Cóż, może dla kogoś sprawy pójdą pomyślnie - mrugnął Quebo.
- Czy coś wpadło ci do oka?
