Szła ulicami wiecznie brudnego ,posępnego Gotham ,które o tej godzinie było skompane w mroku otulającym każdy skrawek miasta. Gwiazdy migotały na ciemnym tle nieba,a księżyc ukazał się w swej najokazalszej postaci-Dostojny i pewny siebie lśnił nawiedzając blaskiem wąskie uliczki. Świeże powietrze składało na jej śniadej twarzy delikatnie muśnięcia na dobranoc. Jednak coś było inaczej niż zazwyczaj... Harleen czuła czyjąś obecność, czuła na swoim ciele palący wzrok kogoś obcego. A może tylko jej sie zdawało? Może wszystko było wynikiem jej przemęczenia w pracy i późnym powrotem do domu? Może... Żeby dodać sobie otuchy blondynka zaczęła nucić pod nosem swoją ulubioną piosenkę z czasów dzieciństwa. Kojarzyła jej się z słonecznymi dniami spędzonymi na podwórku i radosnymi chwilami w gronie najbliższych przyjaciół. Piosenka nazywała się "I like wearing Wellingtons". Tak naprawdę tekst opowiadał o wszystkim i o niczym zarazem. Była mowa o deszczu ,który tak bardzo kochała i o burzy ,która za dziecka przyprawiała ją o gęsią skórkę. Ale najbardziej lubiła śpiewać refren :
"Take me to the wood,
I wanna be like hood,
Take me to the home,
I wanna be alone,
Take me to the school,
I wanna know your tour"
Zrobiła ukłon i zaśmiała się, po czym znów wróciła do smutnego rozmyślania nad pracą. Har była perfekcjonistką, nie chciała nikogo zawieść więc ,aby przygotować dokumenty musiała kolejny raz zarwać nockę. Od kiedy pracowała w Arkham trafiała na coraz nowsze przypadki chorób psychicznych. Część listy zajmowali przebiegli, groźni socjopacii ,a jeden więzień cierpi na depresję ,ponieważ pod wpływem alkoholu zabił swoją córeczkę- małą Chazz. Harleen miała ręce pełne roboty ,ale nie przeszkadzało jej to , nowe obowiązki i nowe zlecenia sprawiały ,że czuła sie potrzebna. W końcu nie mogła nikogo zawieść była sumienną i pracowitą osobą, ktora zawsze gotowa była pomagać innym ,kiedy tylko tego potrzebują. Lubiła ,gdy na twarzach współpracowników widniał szeroki uśmiech. Zero stresu, zero pośpiechu ,zero biegania i oczywiście zero dokumentów. Zawsze uzupełniała je pani psycholog. Przez to wszystko była okropnie zmęczona ,jej nogi powoli odmawiały posłuszeństwa ,a oczy same się zamykały. Droga do domu dłużyła się jej niemiłosiernie ,lecz co prawda przyjemnie. Powoli usiadła na ławce czując jak stopy doznajom ukojenia. Powieki ,które stały sie nie miłosiernir ciężkie po chwili przestaly zaprzatac jej głowę...
CZYTASZ
Pretty Little Psycho HarleyxJoker
ActionHarleen po zakończeniu kariery psychologicznej zakochuje się w Królu Gotham -charyzmatycznym Jokerze. Mężczyzna jednak mało kiedy liczy sie z jej uczuciami i traktuje ją jak zwykłą zabawkę. Po czasie zaczyna wcielać w życie swój plan i nazywa dziewc...
