Na wstępie chciałabym dodać, że jest to moja pierwsza tego typu 'działalność'. Postanowiłam zacząć od rozdziału - rozgrzewki, w której na razie mało jest reakcji samych Bangtanów. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)
Miłego czytania!
T.I - Twoje Imię
I.P - Imię Twojej przyjaciółki
Kim Taehyung
Twoja najlepsza przyjaciółka w ostatnich chwili namówiła Cię na wspólny wyjazd do Seulu. Dobrze wiedziałaś z jakiego powodu. Fascynująca kultura, piękne krajobrazy, przepyszna kuchnia?... Taki kit mógłby sprzedać tylko wróżbita Maciej. Ty nie byłaś aż tak obeznana w kpopie. Znałaś zaledwie kilku wykonawców, więc nie nadawałaś się za bardzo jako pomoc przy szukaniu potencjalnych ofiar do autografów, dla Ciebie większość Azjatów w maskach wyglądała identycznie.... W końcu po 9 godzinnym locie znalazłyście się w stolicy Korei Południowej. Po odebraniu bagażu i zakupieniu kawy, zaczęłyście szukać wyjścia z hali przylotów, co nie było łatwe biorąc pod uwagę wasze szczęście, orientację w terenie i wielkość lotniska. W dodatku kręciło się tam więcej ludzi niż na promocji w Lidlu, a gdzieś z daleka słychać było pisk dziewcząt. Pewnie czekają na swoich biasów, których twoja koleżanka próbowała ci usilnie wbić do głowy umilając podróż. Po nerwowym kwadransie wykłócania się o to w którą stronę iść, udało wam się znaleźć prawidłowy kierunek, lecz zanim skręciłyście w przejście, które sugerowała tabliczka twoją drogę przecięła wysoka, męska postać, przypominająca zamaskowanego ninja. Tylko ta szara bluiza i klapki niczym z szafy twojej babci nie pasowała do konceptu czarnego wojownika.
اوووه! هذه الصورة لا تتبع إرشادات المحتوى الخاصة بنا. لمتابعة النشر، يرجى إزالتها أو تحميل صورة أخرى.
-Cholera jasna! - krzyknęłaś, wyrwana z transu konwersacji. W porę zdołałaś się zatrzymać, nie wpadając na mężczyznę i nie zalewając go kawą trzymaną w dłoni. Z jego strony nie uświadczyłaś żadnego 'przepraszam' ani jakiejkolwiek innej reakcji. Sunął dalej, nie zauważając niczego. Zaraz za nim przemknęła grupka innych dziwnie ubranych, zamaskowanych osób i kilku wyglądających jak ochrona lotniska mężczyzn. - Czy oni bardziej nie mogą się już zakryć? Może niech założą jakaś burkę albo kominiarkę, żeby jeszcze bardziej nie widzieli, gdzie idą? Co to za moda? - zwróciłaś się do twojej przyjaciółki z nieco ironicznym tonem, czekając na jej reakcję. Ta jednak zupełnie nie przejęła się Twoimi słowami i miała dziwną minę sugerującą, jakby nadal przetwarzała to, co przed chwilą zobaczyła.
اوووه! هذه الصورة لا تتبع إرشادات المحتوى الخاصة بنا. لمتابعة النشر، يرجى إزالتها أو تحميل صورة أخرى.
- Halo, Ziemia do I.P, co jest? - zapytałaś niepewnie machając dłonią przed twarzą przyjaciółki i śmiejąc się z jej dziwnej miny. Wciąż stałyście w tym samym miejscu, gdzie tajemniczy mężczyzna wszedł Wam w drogę.
- C-czy... czy ty widziałaś go? Przecież... to jest... on... - I.P spojrzała w końcu na ciebie, z poważną miną, która nie zdarzała się zbyt często.
- Kto? Jakiś kolejny koreański Janusz? - uśmiechnęłaś się.
-Mogłaś go chociaż kawą oblać, na pewno zatrzymałby się! Cokolwiek!- zaczęła jęczeć i po raz ostatni odprowadzać wzrokiem znikające sylwetki pośród tłumu.
- Szkoda tak dobrej kawy, zresztą po co?... No, no, 3 sekundy i już się zauroczyłaś? Czy to przez te seksowne klapeczki? Zobaczysz, znajdziesz identycznych w Gangnam! A jak nie, to zostają polscy Janusze w skarpetach, u nas moda na to nie minie! - zaśmiałaś się ponownie, widząc morderczy wzrok przyjaciółki, gdy wspomniałaś o naszych rodzimych fashionistach.
- T/I, pogięło cię? To nie żaden Janusz z Radomia, to był Kim Taehyung! Alien! V! BTS! Przecież pokazywałam Ci go jakieś dwie godziny temu! Jak mogłaś go nie rozpoznać?... Taka okaza! Kurde, dlaczego ty? Dlaczego ja?... - i tak oto przeszłaś pierwszy koreański chrzest bojowy, słuchając litanii narzekań I.P przez całą podróż do hotelu.