Rozdział 4: Jesteś taka piękna jak śpisz

74 6 0


Po chwili odsunęliśmy się od siebie i leżeliśmy w milczeniu patrząc w gwiazdy. W myślach miałam wielki zamęt. To co właśnie się stało nie powinno się stać. Kiedy Niall dowie się , że jestem wampirem znienawidzi mnie, boję się, że go skrzywdzę. Naszą ciszę i moje rozmyślanie przerwał nam mój telefon. To dziwne bo była już 3 w nocy i to na pewno nie dzwonił mój wujek.

- Przepraszam ale muszę odebrać. – uśmiechnęłam się i zaczęłam wstawiać.

- Nie ma sprawy, ja pójdę przynieść coś do picia – Niall uśmiechną się i ruszył w stronę drzwi do swojego domu. Popatrzyłam kto to dzwoni, nieznany numer. Z niepokojem odebrałam telefon.

- Słucham?

- Cześć Rosie. Z tej strony twoja dobra przyjaciółka Lucy pamiętasz mnie jeszcze?

- Co Ty do cholery od mnie chcesz? Mówiłam Ci żebyś dała mi spokój! Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Ledwo co wydobyłam się z tego gówna a Ty już się pojawiasz.

- Oj no daj spokój! Przegryzłabym coś z Tobą! Masz ochotę na małe polowanko? Świeża ludzka krew prosto z żył, Rosie przecież to lubisz.

- Kurwa nie! Nie dzwoń do mnie więcej!

Rzuciłam słuchawką. Lucy to moja dawna przyjaciółka, przez nią wpadłam w nałóg picia ludzkiej krwi prosto z żyły, przez nią wpadłam w złe towarzystwo, a przecież chciałam się z tego wydostać i dlatego wyjechałam. Zobaczyłam Niall'a idącego w moją stronę z dwoma kubkami. Uśmiechnęłam się i ponownie usiadłam na trawie.

- Proszę to dla Ciebie! - powiedział z uśmieszkiem blondyn.

- Dziękuję, dzisiejszy wieczór był cudowny, dawno tak dobrze się nie bawiłam!

- Ja tak samo Rosie, dziękuje, że przyszłaś.

- Ale i tak jestem na Ciebie wkurzona, za to, że nie powiedziałeś, że to Twoje urodziny. – zrobiłam obrażoną minę.

- Przepraszam, ale jak już Ci mówiłem nie chcę prezentów, chcę aby bliskie mi osoby w tym czasie ze mną były! A cała reszta musiała być, bo w końcu należę do drużyny.

- Ale i tak jest mi wstyd. – popatrzyłam na zegarek 3.30 w nocy. Chyba pora się zbierać. – Niall jest już późno, a obiecałam, że wrócę do domu.

- Odwiozę Cię.

- Przecież piłeś, nie pozwolę abyś spowodował wypadek.

- No to może Cię odprowadzę?

- Okej. – Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę domu Niall'a który chciał sobie wziąć bluzę, ponieważ na polu zrobiło się trochę chłodno.

- Jestem gotowy możemy iść. – uśmiechną się blondyn i ruszyliśmy w drogę. Niall był trochę pijany bo przez pół godziny wypiliśmy chyba po 2 piwa a On jeszcze wcześniej wypił trochę. – Dziękuje Rosie jeszcze raz za to, że przyszłaś.

- Nie ma sprawy. Prawie nic o Tobie nie wiem a Ty już o mnie wiesz dość sporo. Więc masz rodzeństwo?

- Mam starszego brata Greg'a który nie mieszka ze mną i z rodzicami. Ma już synka i żonę. Nie bywa tu zbyt często, ponieważ rodzice się z nim pokłócili i do mnie też przestał się odzywać.

- Przepraszam, nie chciałam.

- Nie ma sprawy. Normalna ludzka rzecz. Rosie, co robisz jutro?

- Obiecałam wujkowi, że posiedzę z nim trochę, ale wieczorem będę wolna. A o co chodzi?

- Bo pomyślałem, że moglibyśmy razem gdzieś wyskoczyć.

Will the hunger ever stop? |n.h|Read this story for FREE!