Zakończenia

8K 781 182
                                                  

Ta notka jest podzielona na dwie części. Tak jakby. Chyba. Nie wiem. Kurde. Nieważne. Po prostu zacznę, a potem przejdę do tej drugiej części, okay?
Okay. 
(Jakby czytała Gwiazd Naszych Wina).

Dzisiaj o zakończeniach opowieści. Mimo wszystko nie musicie trzymać się ściśle tego, co tu piszę. Zakończenie jest waszą sprawą i sama nie wiem, czy powinnam w nie ingerować, ale — YOLO!

Czy happy end rzeczywiście wyszedł z mody?

Nawet jeśli tak, to trzeba być naprawdę niemądrym, aby ślepo podążać za modą. A ja wierzę, że jesteście inteligentnymi użytkownikami Wattpada, którzy się nią nie kierują. Mam też nadzieję, że nie dodacie do swojego opowiadania zbyt dużo dramaturgii.

Czyli co, nie zabijać wszystkich wokół?

Dżizas krajst, nie. Bohaterom może się gdzieś podwinąć noga, owszem, ktoś może zginąć, owszem, ale bez przesady.

Jeżeli piszecie romans — błagam, niech jedno z kochanków nie umiera tylko dlatego, aby czytelnik miał większego kaca po przeczytaniu opowiadania. Ale jego śmierć musi — no po prostu musi — nastąpić, to okay, wasza opowieść. Tylko niech drugie z nich nie popełnia samobójstwa z jakiejś nieokiełznanej tęsknoty — przykład normalnie z życia (z Wattpada, znaczy się) wzięty. Nie twierdzę, że w realnym życiu nie mogłoby tak być — chociaż z drugiej strony ktoś musiałby zauważyć, że coś jest nie tak — ale większość z młodych pisarzy nie umie tego dobrze przedstawić. Zazwyczaj wychodzi żałośnie i kiczowato, szczególnie kiedy mamy do czynienia z tak zwaną szczeniacką miłością.

No nie powiesz chyba, że Żyli długo i szczęśliwie nie jest kiczowate!

W sumie to nie. Jest całkiem spoko, jeżeli mam być szczera. Bo tak przeważnie jest w realu — problemy się rozwiązują i wszystko kończy się dobrze.

Chyba, że chodzi o przypadek ze stalkerem. To nie. Prawdziwa miłość w tym wypadku odpada, mówię wam. Takie sprawy przeważnie nie kończą się ślubem, a sprawą w sądzie.

Powtarzam: nie musicie się trzymać ściśle wszystkiego, co tu napisałam. Serio. To tylko moje uwagi i sugestie, do których można — albo i nie — się zastosować.

 To tylko moje uwagi i sugestie, do których można — albo i nie — się zastosować

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Nie no, nie przesadzajmy, to tylko wattpadowy pseudo-poradnik. D:

Wiecie co? To przedostatni rozdział. Tak, mnie też jest szkoda. Nawet nie wiecie, jak miło mi się to pisało, ale przekazałam tu chyba wszystko, co miałam do przekazania. Ten poradnik uważam za swój mały sukces, bo tak. Bo mam do tego pełne prawo.

Ostatnia cześć pojawi się w niedzielę, co będzie takim małym podsumowaniem całego poradnika — wasze opowiadania, które utworzą zbiór. Nawet zrobiłam jakiś amatorski filmik w wolnej chwili. 

Dziękuję za wszystko i w ogóle. Gwiazdki, komentarze i wyświetlenia — po prostu wow. Czekajcie na 14.02., bo chyba warto. Możliwe, że z nadmiaru walentynkowej miłości będziecie już wymiotować, ale zawsze można posprzątać.

Aktualizuję to tutaj, bo w sumie nie wiem, gdzie indziej bym mogła:
Dużo z Was pisze do mnie w sprawach poprawy tekstów czy ogólnej oceny, ale (stety-niestety) już się tym nie zajmuję:(

Skończyłeś/aś czytać
Jak tworzyć, żeby to miało ręce i nogi? [PORADNIK]
Jak tworzyć, żeby to miało ręce i nogi? [PORADNIK]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz