Dekalog pisarza

7.8K 914 147
                                                  

1. I pamiętajcie – niech to będzie taka mała tajemnica...
Nie chwalcie się, że skończyliście rozdział, nie wysyłajcie wszystkim znajomym, nie bądźcie zachwyceni, ale poczekajcie. Nie osiem lat, a dzień, dwa i przysiądźcie do opowiadania jeszcze raz, kiedy już ochłoniecie i będziecie mogli spojrzeć na tekst świeżym okiem. Nikomu krzywda się nie stanie, a wam (a przede wszystkim waszej opowieści) pomoże.

2. Najpierw rzemieślnik, potem artysta.
Na pewno kiedyś słyszeliście – lub czytaliście – tego typu tekst. A jeżeli nie, to już wyjaśniam.
Chodzi o to, aby traktować pisanie jak obowiązek i nie czekać na natchnienie, bo ono może przyjść albo i nie, i brać się do roboty. Robienie z siebie artysty dobrze wam nie zrobi.

3. Piszcie, aby skończyć – nieładnie jest zostawiać coś rozgrzebanego.
Właśnie, po co cokolwiek zaczynać, jeżeli nie uwzględniliście dokończenia tego? No bez sensu, no. Jak już zaczynacie, to kończcie, nawet gdyby oznaczało to pozmienianie swoich planów.

4. Systematyczność to klucz do sukcesu, więc nie zaniedbujcie pisania.
Najlepiej jest pisać codziennie. Wiadomo, że rozdział na dzień to dużo, może nawet za dużo, ale co powiecie na pół strony dziennie? Nie? Nadal zbyt wiele? No to pięć zdań na dzień, pół strony na dwa dni. Można? Można. Sprawa indywidualna, ile kto jest w stanie naskrobać.

5. Przyjmuj rady jak rady, krytykę jak krytykę, nie wszystko jest hejtem.
Och, ile to razy spotkałam się z czymś w rodzaju Hejtujesz mnie, to napisz lepiej. Aż chciałoby się odpowiedzieć: Po pierwsze: krytyka =/= hejt. Po drugie: to twoja opowieść, nikt jej za ciebie nie napisze. Po trzecie: a żebyś wiedziała, aŁtoreczko, napiszę lepiej.
W tym punkcie chciałabym pozdrowić mojego przyjaciela, który zawsze po ludzku przyjmie moje rady, zastosuje się do nich i nie popełni drugi raz tego samego błędu. Pozdrawiam cię! (Ciekawe, czy się domyśli, że to o niego chodzi).

6. Higiena psychiczna jest równie ważna jak fizyczna.
No chyba, że olewacie i to, i to, a z brania prysznica zrezygnowaliście już dobre kilka miesięcy temu – wtedy macie spory problem.
A tak poważnie, to odsyłam was do rozdziału, w którym pisałam o planowaniu.

7. Jeżeli wszystko przybrało ciemne barwy, a wy utknęliście w martwym punkcie, to poczytajcie coś dobrego.
Byleby nie kopiować, bo to jest kradzież. Ale być może zainspiruje was opis szafy zamieszczony w danej książce? I czytanie pomaga w walce z wszystkimi dysami, więc jeżeli nie umiecie w interpunkcje lub ortografię, to sięgnij po jakieś dobre dzieło.

8. Nie trzymaj się tych całych schematów.
I tu także gdzieś odsyłam, ale tym razem do rozdziału o schematach. Jeżeli je powielasz, to strzel sobie kulkę.

9. Siedzenie nad jedną sceną miesiącami działa na waszą niekorzyść.
Opis wam nie wyszedł? W dialogu coś nie gra? Chryste, zostawcie to na razie i idźcie dalej, na poprawki jeszcze przyjdzie pora.

10. Logiczne myślenie nie boli.
I to nie jest tak, że Jak piszę fantasy, to po co mi logika?, nie. Opowiadania bez ładu i składu to norma, ale to, że jest ich tak dużo nie oznacza, że są dobre.


PS Nie pytajcie, dlaczego na zdjęciu jest Mojżesz... On po prostu trzyma tablicę z dekalogiem.

Jak tworzyć, żeby to miało ręce i nogi? [PORADNIK]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz