Deszcz w Nowym Jorku nie padał.
On się wpierdalał.
W szyby taksówek, w chodniki, w twarze ludzi spieszących się donikąd. Spływał po neonach i zamieniał ulice w rozmazaną mieszaninę czerwieni, błękitu i brudnej bieli.
Siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu z czołem opartym o zimną szybę i patrzyłam, jak miasto przesuwa się za nią.
Nowe miasto.
Nowe mieszkanie.
Nowa szkoła.
Nowe życie.
Tak przynajmniej powinno to wyglądać.
Problem polegał na tym, że przeszłość nie potrzebowała adresu.
Wystarczyło, że znała moje imię.
— Jesteśmy — powiedział kierowca.
Podniosłam głowę.
Przez chwilę patrzyłam na budynek po drugiej stronie ulicy.
Nie wyglądał jak dom.
Wyglądał jak miejsce, w którym ludzie przychodzili po to, żeby udawać, że mają normalne życie.
Ciemna cegła. Wąskie okna. Metalowe schody przeciwpożarowe. Jedna zepsuta lampa nad wejściem.
Idealnie.
Zapłaciłam kierowcy, wysiadłam i wyciągnęłam walizkę z bagażnika.
Zimne powietrze uderzyło mnie w twarz.
Naciągnęłam kaptur.
Nie lubiłam, kiedy ludzie mogli zobaczyć moją twarz.
Nie dlatego, że się jej wstydziłam.
Wręcz przeciwnie.
Po prostu nauczyłam się, że im mniej ktoś o tobie wie, tym mniej może wykorzystać przeciwko tobie.
Weszłam do budynku.
Klatka schodowa pachniała wilgocią, kurzem i papierosami.
Trzecie piętro.
Drzwi numer 3B.
Wyjęłam klucz.
Zanim wsunęłam go do zamka, zatrzymałam rękę.
Spojrzałam za siebie.
Pusto.
Tylko schody i migająca żarówka.
Weszłam.
⸻
Pierwsza noc w Nowym Jorku była cicha.
Za cicha.
Leżałam na materacu, którego jeszcze nie zdążyłam nazwać łóżkiem, i patrzyłam w sufit.
Nie rozpakowałam walizki.
Nie miałam zamiaru.
W razie czego mogłam wyjść w trzydzieści sekund.
Telefon leżał obok mojej głowy.
02:17.
Zamknęłam oczy.
Przez kilka sekund było spokojnie.
A potem usłyszałam samochód.
Silnik zatrzymał się pod budynkiem.
Otworzyłam oczy.
Nie ruszyłam się.
Drzwi samochodu trzasnęły.
YOU ARE READING
ASHES & VIPERS
RomanceNiektóre potwory nie przychodzą po twoją duszę. Przychodzą po twoje zaufanie. Siedemnastoletnia Raven Hale nauczyła się jednej rzeczy: słabość kosztuje. Dlatego nie ufa ludziom. Nie prosi o pomoc. Nie pokazuje strachu. Kiedy świat próbuje ją złamać...
