1. Cisza między dźwiękami

40 5 0
                                        

Jungkook nienawidził dźwięku szkolnego dzwonka.

Był zbyt głośny. Zbyt nagły. Wdzierał się w głowę jak alarm przeciwpożarowy, nawet jeśli wszystko wokół było pozornie spokojne. Siedział przy ostatniej ławce pod oknem, z kapturem naciągniętym na włosy i słuchawkami w uszach, chociaż muzyka dawno przestała grać.

Lubił udawać, że czegoś słucha.

To sprawiało, że ludzie rzadziej zaczepiali.

Za oknem padał deszcz. Krople rozbijały się o szybę, zostawiając za sobą nierówne ślady, jakby nie mogły się zdecydować, w którą stronę spłynąć. Jungkook patrzył na nie bez większego skupienia.

Czasem czuł się dokładnie tak samo.

Zawieszony. Nigdzie niepasujący.

– Jeon, notujesz czy śpisz z otwartymi oczami?

Głos nauczyciela wyrwał go z zamyślenia. Kilka osób w klasie parsknęło śmiechem. Jungkook podniósł wzrok powoli.

– Notuję – skłamał spokojnie.

Nie notował.

Nie pamiętał nawet, jaki był temat lekcji.

Kiedy wreszcie zadzwonił dzwonek, klasa ożyła. Krzesła zaszurały o podłogę, rozmowy nałożyły się na siebie, ktoś szturchnął jego ławkę przechodząc.

Jungkook wstał ostatni.

Zawsze wychodził ostatni.

Korytarz był zatłoczony, duszny. Wymieszał się zapach perfum, dezodorantów i mokrych kurtek. Głosy odbijały się od ścian, tworząc niezrozumiały hałas. Jungkook poprawił plecak na ramieniu i ruszył w stronę schodów.

– Hej.

Zatrzymał się.

Ten głos znał.

Odwrócił głowę i zobaczył jego.

Jimin stał kilka kroków dalej, z rękami wsuniętymi w kieszenie szkolnej marynarki. Jasne włosy miał lekko przyklapnięte od wilgoci. Wyglądał jak ktoś, kto idealnie pasuje do tego miejsca.

I jednocześnie jak ktoś, kto zawsze patrzy trochę głębiej niż reszta.

– Znowu uciekasz? – zapytał lekko.

– Nie uciekam.

– Mhm.

Jimin ruszył w jego stronę bez zaproszenia. Zawsze tak robił. Jakby między nimi nie było dystansu, nawet jeśli Jungkook próbował go budować.

– Nie było cię wczoraj na treningu – dodał ciszej.

– Miałem coś do zrobienia.

– Co?

– Rzeczy.

Jimin westchnął, ale nie naciskał. Nauczył się już, że Jungkook zamyka się szybciej niż drzwi w przeciągu.

Zeszli razem po schodach. Ramię Jimina czasem muskało jego ramię, kiedy ktoś ich szturchał w tłumie. Każdy taki przypadkowy dotyk był jak iskra.

Jungkook udawał, że jej nie czuje.

Na parterze rozdzielili się na chwilę, bo Jimin musiał coś odebrać z szafki. Jungkook stanął przy oknie przy wyjściu i spojrzał na boisko. Było puste. Mokre. Szare.

Idealne.

– Jungkook!

Odwrócił się.

Jimin biegł w jego stronę, z lekko zadyszką i tym swoim półuśmiechem, który zawsze wyglądał, jakby był zarezerwowany tylko dla wybranych osób.

Stay with meStories to obsess over. Discover now