Jungkook nienawidził dźwięku szkolnego dzwonka.
Był zbyt głośny. Zbyt nagły. Wdzierał się w głowę jak alarm przeciwpożarowy, nawet jeśli wszystko wokół było pozornie spokojne. Siedział przy ostatniej ławce pod oknem, z kapturem naciągniętym na włosy i słuchawkami w uszach, chociaż muzyka dawno przestała grać.
Lubił udawać, że czegoś słucha.
To sprawiało, że ludzie rzadziej zaczepiali.
Za oknem padał deszcz. Krople rozbijały się o szybę, zostawiając za sobą nierówne ślady, jakby nie mogły się zdecydować, w którą stronę spłynąć. Jungkook patrzył na nie bez większego skupienia.
Czasem czuł się dokładnie tak samo.
Zawieszony. Nigdzie niepasujący.
– Jeon, notujesz czy śpisz z otwartymi oczami?
Głos nauczyciela wyrwał go z zamyślenia. Kilka osób w klasie parsknęło śmiechem. Jungkook podniósł wzrok powoli.
– Notuję – skłamał spokojnie.
Nie notował.
Nie pamiętał nawet, jaki był temat lekcji.
Kiedy wreszcie zadzwonił dzwonek, klasa ożyła. Krzesła zaszurały o podłogę, rozmowy nałożyły się na siebie, ktoś szturchnął jego ławkę przechodząc.
Jungkook wstał ostatni.
Zawsze wychodził ostatni.
Korytarz był zatłoczony, duszny. Wymieszał się zapach perfum, dezodorantów i mokrych kurtek. Głosy odbijały się od ścian, tworząc niezrozumiały hałas. Jungkook poprawił plecak na ramieniu i ruszył w stronę schodów.
– Hej.
Zatrzymał się.
Ten głos znał.
Odwrócił głowę i zobaczył jego.
Jimin stał kilka kroków dalej, z rękami wsuniętymi w kieszenie szkolnej marynarki. Jasne włosy miał lekko przyklapnięte od wilgoci. Wyglądał jak ktoś, kto idealnie pasuje do tego miejsca.
I jednocześnie jak ktoś, kto zawsze patrzy trochę głębiej niż reszta.
– Znowu uciekasz? – zapytał lekko.
– Nie uciekam.
– Mhm.
Jimin ruszył w jego stronę bez zaproszenia. Zawsze tak robił. Jakby między nimi nie było dystansu, nawet jeśli Jungkook próbował go budować.
– Nie było cię wczoraj na treningu – dodał ciszej.
– Miałem coś do zrobienia.
– Co?
– Rzeczy.
Jimin westchnął, ale nie naciskał. Nauczył się już, że Jungkook zamyka się szybciej niż drzwi w przeciągu.
Zeszli razem po schodach. Ramię Jimina czasem muskało jego ramię, kiedy ktoś ich szturchał w tłumie. Każdy taki przypadkowy dotyk był jak iskra.
Jungkook udawał, że jej nie czuje.
Na parterze rozdzielili się na chwilę, bo Jimin musiał coś odebrać z szafki. Jungkook stanął przy oknie przy wyjściu i spojrzał na boisko. Było puste. Mokre. Szare.
Idealne.
– Jungkook!
Odwrócił się.
Jimin biegł w jego stronę, z lekko zadyszką i tym swoim półuśmiechem, który zawsze wyglądał, jakby był zarezerwowany tylko dla wybranych osób.
YOU ARE READING
Stay with me
Fanfiction„Jestem." Jungkook nie wiedział, że te dwa słowa mogą znaczyć więcej niż przetrwanie. Ucieka z domu, w którym cisza boli bardziej niż krzyk. W szkole musi mierzyć się z plotkami, spojrzeniami i własnym strachem. Jimin nie obiecuje, że naprawi świat...
