Rozdział pierwszy

9 3 0
                                        

Dream był zły.

Nie, to mało powiedziane.

Był rozsierdzony niczym smok.

-Naprawdę muszę tam iść?

Zapytał z niechęcią patrząc na szkielet obok niego.

-Tak, Dream. Musisz. To twój brat i jako jedyny możesz się z nim dogadać o rozejmie na czas parady na naszą cześć.

Odpowiedział szkielet z plamką na policzku i pędzlu na plecach.

-Kiedy on mnie nie będzie słuchać, Ink!

Krzyknął zdenerwowany na twórcę.

Ten jednak nie oderwał wzroku od notatnika. Przyłożył końcówkę ołówka do ust i w zamyśleniu przeskanował wzrokiem zapiski.

-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!

Wrzasnął Dream, którego to tylko bardziej nakręciło.

-Tak, tak...nie będzie cię słuchać...

Wymamrotał szkielet z pędzlem po czym "podpłynął" do jednej z kartek, która unosiła się w przestrzeni.

Strażnik Pozytywnych Emocji krzyknął.

Gdyby nie to, że w Doodle Sphere nie było grawitacji ze złości tupnąłby jeszcze nogą.

-W ogóle nie słuchasz! Interesuje cię tylko ten cały Error, który się ostatnio pojawił w multiwersum!

Wykrzyczał Dream, który nie mógł się zdobyć na normalny ton głosu przez szalejące w nim emocje.

Ma rozmawiać z tamtą sfermentowaną ośmiornicą?

Niedoczekanie.

Już prędzej chyba dałby sobie uciąć palec...chociaż nie, nie dałby. Zbyt bardzo lubił mieć wszystkie dziesięć palców...

-Dream...

Powiedział Ink podpływając do szkieletu w pelerynie.

-Tak bardzo krzyczysz za każdym razem, że nienawidzisz Nightmare'a...a za każdym razem idziesz do niego na rozmowy i nosisz tą pelerynę...

-Pelerynę dostałem od Nighta. Nie od "Wszechpotężnego pana i władcy koszmarów" jak się teraz tytułuje i oczekuje, że będę mu całować stopy za każdym razem gdy zgodzi się na tymczasowe zawieszenie broni.

Ink spojrzał z troską na szkielet.

-Wiem, że go nienawidzisz za to co zrobił...

-Gdyby kiedykolwiek mi powiedział co robili mu mieszkańcy...może i bym mu pomógł...teraz sam mam ochotę go skrzywdzić...a raczej tego potwora, który podaje się za mojego brata...

Twórca cicho westchnął.

-Pójdź się wyżyć w sali do treningu w bazie. Albo przejdź się po pozytywnym AU. Dobrze ci to zrobi.

Powiedział, po czym odepchnął go i podleciał do swojego notatnika i ołówka, które lewitowaly niedaleko.

Dream tylko prychnął i teleportował się.

Ink jak zwykle chciał by to on wszystko za niego zrobił.

*********

Nightmare wciągnął powietrze i uśmiechnął się szeroko.

O tak, jak on uwielbiał gdy Dream się denerwował...

Musiał przyznać, że to w pewien sposób było satysfakcjonujące i urocze.

Ale co się dziwić? Każda emocja Strażnika Pozytywnych Emocji, nawet ta negatywna była podszyta uroczą cząstką.

Otworzył oko.

Z zadowoleniem stwierdził, że ma wystarczająco dużo negatywnych emocji na stanie by nie musieć ich zbierać przynajmniej do końca następnego tygodnia...ale dlaczego by nie zabrać jeszcze tych od Dreama?

Potrząsnął głową.

Nie. Nigdy w życiu by tego nie zrobił. Bo i po co? Niech tamta pozytywna kreatura sama sobie radzi.

Zacisnął pięści.

Jak on nienawidził tego ukochanego przez wszystkich "promyczka nadziei" aka Dreama.

Jego brat był taki sam jak mieszkańcy Dreamtale.

Tego Pan Koszmarów był pewien.

Początkowe "bracie proszę" "Night, pogadajmy o tym..." "Kocham cię i chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze..." "Pomogę ci z tym..."  Szybko przerodziły się w "zgiń podła ośmiornico" "Nienawidzę cię" "Nie mamy o czym rozmawiać" "Radź sobie sam".

Jedyne spotkania jakie prowadzili to spotkania w sprawie rozejmu na jakiś czas, bądź na polu walki, gdzie jeden próbował zabić drugiego.

-Szefie?

Pan Koszmarów spojrzał w bok zaskoczony.

Obok niego stał szkielet z dziurą w czaszce.

-O co chodzi Horror?

Zapytał chłodno.

-Obiad jest gotowy.

Strażnik Negatywnych Emocji skinął w odpowiedzi głową.

-Zaraz przyjdę.

Szkielet skinął głową i opuścił gabinet Nightmare'a.

Pan Koszmarów miał skierować się w stronę drzwi w ślad za Horrorem, gdy jego uwagę przykuł kalendarz.

A raczej zakreślona na czerwono w kółku data.

Momentalnie sobie przypomniał.

Za dwa dni miała odbyć się parada na cześć Starsanses.

Uśmiechnął się lekko.

Na ten dzień miał szczególne plany.

Szczególnie okrutne.

Jego rozmyślania przerwał dźwięk portalu, który otworzył się nad jego biurkiem i wpadła z niego koperta.

Zainteresowany Nightmare podszedł do biurka i wziął kopertę do ręki.

List był zaadresowany do niego.

Westchnął ciężko.

Nienawidził tego systemu poczty, która mogła każdemu doręczyć listy przez zwykły przydział do poszczególnych osób.

Nie zwlekając otworzył list.

Kartka wyglądała jakby ktoś machał nad nią pędzlem. Cóż, zdecydowanie był to list od Inka.

Przeczytał kilka linijek i momentalnie się skrzywił.

Oczywiście, że twórca napisał do niego z prośbą o rozejm na czas parady i obiecał, że przyjdzie z Dreamem.

Westchnął.

Wziął czystą kartkę i zaczął pisać.

Cóż, lepiej dla nich by mieli dobre argumenty by go przekonać...

Rysa Stories to obsess over. Discover now