Była senna, wbiła palce w oświetlany przez ognisko trawnik. Uniosła głowę ku górze, patrząc wprost na księżyc. Zimno nocy dawało o sobie znać, przenikało ją od góry w dół, chociaż nigdy nie była wrażliwa na warunki pogodowe. Zmęczenie chyba mogłoby by zostać zapisane jako jej pięta achillesowa.
Jednak, lubiła czuć się lepsza, bardziej wytrwała. Dlatego, widząc zasypiających na stojąco przyjaciół, myślała jedynie o tym, że musi być inna. Całonocna warta nie jest niczym strasznym, prawda? Dwie godziny temu przyznałaby temu twierdzeniu rację, aktualnie mogła jedynie pluć sobie w brodę.
Na szczęście, misje zlecane geninom nie zaliczały się do takich, które wymagają stawienia się w swojej szczytowej formie. Łapanie zbiegłych zwierząt domowych, czy eskorta biznesmenów z niższej półki, nie przewidywały wybitnych zdolności.

Siedzącą przy ogniu męczenniczkę otaczały trzy namioty. W pierwszym pochrapywali jej koledzy z drużyny, drugi okupował sensei, a w trzecim smacznie spali ich klienci.
Starsze małżeństwo, z lekka zamożnych przedsiębiorców, można by określić mianem aniołów na ziemi. Wesoły dziadziuś Hiroshi i rozgadana babunia Ai byli przyjemnymi towarzyszami podróży.
Oboje przekwitnięci, zgodnie stwierdzili, że potrzebują jakiejkolwiek ochrony i nie mogą, jak za młodzieńczych lat, łazić tu i ówdzie samopas. Chociaż, aktualne czasy odznaczały się wyjątkowym bezpieczeństwem w porównaniu do ubiegłych dekad. Lepiej dmuchać na zimne.

Młoda geninka, wzywając wszystkich panów nieba i ziemi, wytrzymała aż do wschodu słońca. Obiecała sobie, że już nigdy, sama z siebie, nie będzie wyrywać się jako pierwsza do takich atrakcji.
Kiedy oświeciło ją wyłaniające się zza pagórków słońce, a podtrzymywane przez całą noc, delikatne ognisko, traciło swoje zastosowanie. Okazało się, że już nie jest jedyną obudzoną-Idź i odpocznij trochę, Mirei-Powiedział stanowczo Konohamaru-sensei.-Zaraz wyciągnę chłopców z namiotu i ogarniemy wszystko jak należy. Możesz przekimać się u mnie-Poradził, a ta jedynie pokiwała głową, kolejno postępując zgodnie z jego słowami.

Tym sposobem, dwunastolatka zwaliła się z hukiem na cienką warstwę kocy. Okryła się rozsuniętym śpiworem, zamknęła ciężkie jak stado słoni, powieki. Godzina ze skąpym kawałkiem starczyła jej na podstawową regenerację. Najwyraźniej, tego samego zdania był Mitsuki, który uprzejmie obudził ją, bo trzeba złożyć namiot.

-Mirei, wstawaj bo musimy dotrzeć do Suny przed zmrokiem- Poinformował ze swoim standardowym wyrazem twarzy. Pomógł otępiałej przebudzeniem Mirei wyjść z ciasnej pałatki senseia.
-Pieprzone Sunagakure-Jęknęła, masując swoje zmarnowane plecy.-Jak oni tam żyją-
-Z tego co mi wiadomo, mają tam nieograniczony dostęp do podstawowych zasobów potrzebnych człowiekowi do wygodnego życia-Wyjaśnił zbierając koce
-Naukowy bełkot-Machnęła ręką-Pomogę Ci-
Wspólnymi siłami uprzątnęli kupę pościeli i biwakowego syntetyku, w tle kręcił się wesoły Konohamaru, zajęty żywą dyskusja z, żwawszym niż spora ilość młodzieży, Hiroshim.

-A gdzie Pani Ai i Shinichi?- Zapytała Mirei, rozglądając się wokół. Na dłuższy moment,  przyjaciel  oraz klientka, umknęli jej uwadze.
-Moja żona obiecała mu już wczoraj, że pokaże mu jak pleść wianki. Porwała go i się zmyli.-Wtrącił się Hiroshi, całkowicie porzucając rozmowę z jōninem.
-Wianki?-Mirei uniosła brwi w lekkim zdziwieniu-Robi mnie Pan w balona-
-Nie śmiałbym!-Staruszek podniósł ręce w obronnym geście-Ai bardzo zdenerwował fakt, że koledzy się obnoszą z Panienką tak zuchwale, dlatego zdecydowała się nauczyć Shinichiego tej sztuki-
-Pan sobie jaja robi, a co? Mają mnie po stopach całować? Nie jesteśmy na  sa…-Nie dokończyła, Bo Mitsuki uciszył ją położeniem jej ręki na ramieniu.
Chłopak uśmiechnął się uprzejmie do Hiroshiego, a następnie zwracając się do wszystkich zaproponował-Może zabierzemy ich z e sobą po drodze? Nie mamy ani chwili do stracenia.-

MIREI [NARUTO:NEXTGEN]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz