chap1| friends

136 12 5
                                        





Yeah, it's been
A long, a long, a long, a long, a long-long
You were my
Favourite for a long time

Favourite, Fontaines D.C.


Harry znowu budzi się w jego łóżku.

Alabastrowe ramiona unoszą się w rytm jego sennego oddechu. Długie wdechy i wydechy. Oddech Harry'ego nigdy nie jest tak unormowany, tak głęboki. Draco zawsze się śmieje, że Harry oddycha jak pies, a Harry zawsze uderza go wtedy w biodro, potem wraca do całowania.

Dzisiaj ma wykład później, więc Harry daje mu spać. Wczorajsza impreza u Rona nie należała do najmądrzejszych rozwiązań – tym bardziej w środku tygodnia. Skończyło się jak zawsze; nierówne kroki, zawroty głowy, a potem jedno ciało przy drugim, malinowe usta na tych jego, ręce błądzące w górę i w dół.

— Jutro mam zajęcia — mówi Draco prosto w jego usta. Zawsze traktuje naukę tak poważnie.

— Ja też — Harry kończy i stanowczo go ucisza pocałunkiem.

Był taki czas, kiedy Harry podziwiał Draco z daleka. Kiedy siedzieli w bibliotece, kartkował podręczniki z taką uwagą i skupieniem, jakiego Harry nigdy nie śmiał mieć. Myślał, że to mu wystarcza. Po prostu siedzenie i podziwianie, jak blond włosy ruszają się przy najmniejszym powiewie wiatru, jak śnieg zatrzymuje się na jego rzęsach i rumianych polikach. Nawet nie przyszło mu wtedy na myśl, żeby w jakikolwiek sposób dotknąć ich przyjaźń. Ich czystą, wieloletnią przyjaźń.

Ale potem przypadkowy pocałunek po pijaku zmienił się we wcale nie przypadkowy seks, a potem...

— Idziesz? — Draco mruczy przez sen. Nie miał zamiaru go budzić, ale Draco od zawsze miał lekki sen. Kiedy Harry'ego nic nie mogło obudzić, Draco słyszał każdy najmniejszy krok.

— Idę na zajęcia, śpij — składa pocałunek na jego włosach i w końcu wstaje z łóżka.

***

— Wciąż myślę, że to zły pomysł — oznajmia Ron, jedząc jajecznice. Wczoraj w nocy popijał wódkę piwem. Skończył leżąc na swoim balkonie przed jedenastą — ktoś z was zostanie skrzywdzony.

Harry przewraca oczami. Żałuje, że powiedział o układzie Ronowi i Hermionie za każdym razem, gdy poruszają tę kwestię. Właściwie dowiedzieli się przypadkiem.

— Sypiamy ze sobą — wypalił, gdy siedzieli w jego mieszkaniu. Hermiona upuściła widelec, a Ron wypluł lunch na swój talerz. Nie planował im tego powiedzieć, ale zestresował się trzymaniem tajemnicy przed swoimi przyjaciółmi. Nigdy nie był w tym dobry.

— Jesteście razem?

— Yyy, nie? Coś jak... przyjaciele z korzyściami.

— A cha — Hermiona kiwa głową — A Draco o tym wie?

— ... No tak.

...

— Mówiłeś, że nie jesteś gejem — dodał Ron.

— Bo nie jestem. My... eksperymentujemy?

Ron i Hermiona spojrzeli na siebie. Nikt do końca dnia nie poruszał tego tematu.

— Przestań. To dobry układ. Obaj nikogo nie mamy, obaj jesteśmy chętni — Harry specjalnie mówi głośno, żeby go wkurzyć. Ron tylko jęczy i zasłania uszy.

— A co jeśli któryś z was nagle zacznie być w związku? — pyta Hermiona. Ona i jej niezłomna moralność.

Prawda jest taka, że żaden z nich nie zacznie być w związku. Poza jedną dziewczyną na piątym roku w Hogwardzie, Harry nigdy nie był w prawdziwej romantycznej relacji. Jego nocne przygody z chętnymi dziewczynami są jednorazowe i Harry w życiu nie nazwałby ich związkiem.

All of my love || drarryStories to obsess over. Discover now