Zielony autobus szkolny miejscowego liceum jechał powoli drogą w kierunku lasu. Klasy pierwsze zostały zaproszone na sadzenie w nim nowych drzew, dlatego dało się usłyszeć krzyki nastolatków i głośną muzykę wewnątrz. Kierowca był do tego przyzwyczajony - pocieszał się, że będzie miał trzy godziny spokoju gdy w końcu zawiezie te dzieci do celu.
Nie minęło dziesięć minut i autobus zatrzymał się na przyleśnym parkingu. Duża grupa nastolatków wybiegła z pojazdu i poszła za swoją wychowawczynią. Kierowca wyciągnął ze schowka dzisiejszą gazetę, usiadł za fotelu i delektował się rzadko spotykaną w jego pracy ciszą.Piętnastoletnia dziewczyna o długich brązowych włosach szła razem z przyjeciółką leśną drogą. Nie za bardzo podobał jej się pomysł sadzenia drzew. Co prawda mogło być przy tym dużo zabawy, a perspektywa spędzenia pierwszych pięciu lekcji w lesie zamiast szkolnej ławce była świetna. Po prostu czuła, że to całe sadzenie jest pewnego rodzaju pokazówą jaka to jej szkoła jest ekologiczna - czuła się po prostu wykorzystywana w celu zrobienia dobrej reklamy jej szkoły. Nie mówiła swoich przypuszczeń na głos w ogóle rzadko w takich kwestiach wyrażała swoje zdanie - było to po prostu zbędne.
Dotarli na miejsce gdzie czekało na nich kilku wolontariuszy mających na celu wytłumaczyć im co robić. Gdy zaczęli o tym opowiadać ona wyłączyła się. Wyciągnęła z plecaka aparat i zaczęła go przygotowywać do robienia zdjęć. Perspektywa zasadzenia własnego drzewa może była kusząca, ale odejścia gdzieś dalej i porobienia w spokoju zdjęć o wiele bardziej. Gdy jej rówieśnicy kłucili się o sprzęt do sadzenia ona weszła w krzaki, a chwilę później nie było jej widać. Nie interesowało ją co będzie przez ten czas robić jej przyjaciółka i czy za dziesięć minut znowu połowa klasy pójdzie jej szukać. Ona już tak miała - robiła to na co ma ochotę. Oczywiście z umiarem. Słuchała się matki i innych przełożonych.Nagle usłyszała jakiś ruch za drzewami. Przez chwilę myślała, że to jakaś sarna czy dzik, ale później zauważyła wychodzącą zza nich blondynkę. Przewróciła oczami.
- Tu cię mam - blondynka podeszła do dziewczyny - Julia czemu znowu uciekasz? To sadzenie będzie naprawdę dobrą zabawą - dziewczyna pociągnęła ją za rękę i ruszyła w kierunku z którego przyszły- Oliwia ja naprawdę nie chcę w tym uczestniczyć - Julia, bo tak ta dziewczyna miała na imię przystanęła na chwilę.- Nie będziesz musiała... Jeśli mnie złapiesz - dziewczyna wyrwała Julii aparat i pobiegła w nieznanym kierunku.
Julia wiedziała, że nie musi jej gonić - gdy Oliwia się zmęczy wróci do niej i odda jej sprzęt, ale postanowiła przełamać swój zły nastrój i pobiec za przyjaciółką. Ruszyła w jej kierunku wykrzykując zabawne groźby - doszła do wniosku, że jak ją znajdzie pójdzie sadzić te drzewa, a robienie zdjęć przełoży na inny termin.
Zmęczona zatrzymała się na chwilę by złapać oddech. Podniosła wzrok na las by sprawdzić gdzie jest teraz Oliwia. Wtedy zauważyła coś dziwnego - fioletowo-białą mgłe, ale tylko w jednym miejscu. Wisiała przy ścieżce niczym duch. Dziewczyna pójść sprawdzić co to jest, ale wtedy zza drzewa wyszła Oliwia.
- W ogóle mnie nie gonisz ciesz się, że oddam ci ten aparat - podała jej użądzenie - a teraz chodź, bo zasadzą za nas wszystkie drzewa. Ponoć później załapiemy się na ognisko z kiełbaskami.Julia poszła za nią. Gdy odwróciła się w kierunku mgły już jej nie było.
Julia stanęła przed jasnymi drzwiami jej mieszkania i zaczęła szukać kluczy w plecaku. Znalazła je w najmniejszej kieszeni czyli tam gdzie zwykle je chowała. Wsadziła srebrny klucz w zamek i przekręciła. Drzwi puściły, a ona weszła do środka.
YOU ARE READING
Moc Fioletu - Ninjago
FanfictionJulia miała dość tajemnic. Podbiegła do bramy. Dotknęła jej. Chciała zbadać co to tak właściwie jest. I wtedy poczuła czyjść dotyk na plecach. Ktoś wepchnął ją do środka. Na kilka sekund wszystko stało się czarne i poczuła, że w miejscu, w którym si...
