1. Z nim?!

426 23 4
                                        

~Bakugo~

Wstałem z łóżka i od razu tego pożałowałem, maiłem zakwasy dosłownie  wszędzie. Rozejrzałem się dookoła, no tak jestem w domu. Powolnym krokiem udałem się do łazienki zabierając wcześniej uszykowany mundurek. 

-Zaraz się spóźnisz !!! - krzyczała z dołu starucha, nawet nie miałem siły się z nią kłócić. Po wczorajszym ataku ligi jestem strasznie zmęczony, nie miałem pojęcia ze mają tylu nowych członków, walka z nimi nie znając ich quirk była okropna. Zabrałem torbę i zszedłem zrobić sobie śniadanie ale uszykowana śniadaniówka już stała na stole. Zdziwiony spojrzałem na matkę ale ta tylko podążyła wzrokiem na ojca, podszedł do mnie. 

- Może nie takie dobre jak ty robisz ale należało ci się po wczorajszej misji, oglądaliśmy cię w telewizji. - przerwał i spojrzał na staruchę która już stała obok niego - Jesteśmy  ciebie dumni. - zaskoczyły mnie te słowa wiem ze mimo wszystko to moi rodzice ale nie spodziewałem się tego z ich strony. 

- Phi Przecież jestem zajebisty! - poczułem bul w okolicach skroni, no tak matka i jej stalowa pięść.

- zważaj na słowa bachorze! - mimo wszystko powiedziała to nad wyraz spokojnie.

-Tsk dzięki - wrzuciłem śniadanie do torby i ruszyłem do szkoły, ciekawe co będzie teraz gdy nasze dormitoria zostały zniszczone. 

- Kachan - Tylko nie on.

- Czego chcesz zasrany ner-...

- Katsuki! - od kiedy on zwraca się do mnie po imieniu?- proszę cię daj mi tylko coś powiedzieć - widać było że się boi, nie dziwie się ale czekałem - Ja wiem, że mnie nienawidzisz ale chciałem ci podziękować, że mnie wczoraj uratowałeś. - Racja pomogłem mu gdy Shigaraki próbował go zniszczyć -ja po prostu dziękuje. 

-Tsk taa - nie mam ochoty się z nim kłócić. Ruszyłem w stronę szkoły a on za mną, już pod bramą wiele osób się na mnie dziwnie patrzyło. No tak Bakugo Katsuki idzie obok nerda który nadal żyje. Wchodząc do klasy od razu rozbolały mnie uszy. Za głośno. wszyscy gadali o wczorajszym dniu, zająłem swoje miejsce i czekałem. 

- BAKUBRO!!! - Nie on - Siemka co tam - Przysunął krzesło do mojej ławki i usiadł, dlaczego on się tak usrał aby się ze mną ''przyjaźnić ''- chwila, co to jest - przyglądał się mojemu uchu. Nie... nie chciałem aby ktokolwiek o tym wiedział ale chyba to nieuniknione.

- Aparat idioto! - idź już ...

- Jak to ?! Co się stało to dlatego wczoraj leciała ci krew z uszu ?! - chwila widział to ? - to jakiś quirk ?

- tak mój! - Drzwi od klasy się otwarły a w nich stanął Aizawa, dzięki ci wybawco.

- cisza, Eijiro do ławki- wykonał jego polecenie- nie będę owijał i powiem od razu. Ponad 50% dormitoriów zostało uszkodzonych i jest nie zdalne do mieszkania, wraz z dyrektorem podjęliśmy decyzje aby zdatne do mieszkania pokoje podzielić na kilku uczniów. - nie podoba mi się to - jest was na tyle, że możecie mieszkać po dwie osoby. Zostałem poproszony o dobranie was już w pary i nie możecie ich zmienić. A więc teraz Iida przeczytaj to a ja idę spać - Jak na zawołanie owinął się w śpiwór i poszedł spać zaś przewodniczący już czytał. 

-Pokój 27, Uraraka i Tsui. Pokój 34, Denki i Sero. Pokój 36, - Zatrzymał się i  chyba speszył - Eijiro i Bakugo - No świetnie jeszcze tego mi brakowało, ale z drugiej strony on jest jedyna osoba w klasie którą toleruje oby tylko był cicho.- Pisze tu, że nasze rzeczy już są w danych pokojach i mamy się tam udać od razu po dzwonku jeszcze, że dzisiaj nie ma lekcji zaś jutro mamy na 8;00. - po tych słowach zabrzmiał charakterystyczny dźwięk dzwonka, wstałem i udałem się w stronę budynku mieszkalnego.

________________________________________________

Witam! to jest pierwszy rozdział tej jakże cudownej książki, mam nadzieje że was nie przynudzałam i zapraszam do czytania dalej! 

Wspólny dom //KiriBaku//Stories to obsess over. Discover now