Prolog

792 53 18
                                        

Mężczyzna siedział w swojej ukochanej, wykonanej przez utalentowanego przyjaciela burżerzy

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Mężczyzna siedział w swojej ukochanej, wykonanej przez utalentowanego przyjaciela burżerzy. Za każdym razem, gdy sięgał do leżącej na podnóżku tacy z antyczną, marmurową popielnicą, stękał cicho z wysiłku. Zapatrzony w płonący w kominku ogień, palił swoją ulubioną fajkę, co jakiś czas odkaszlując zalegającą mu w gardle flegmę. 

Dziadek Chanyeola zawsze siedział w tym miejscu. Ojciec śmiał się, że prawdopodobnie jego ciało wrosło w tapicerkę fotela i zapuściło w nim korzenie, dlatego się stamtąd nie ruszał. Jednak Chanyeol, choć początkowo w to uwierzył, ostatecznie uznał, że ani ludzie ani nawet pół ludzie nie mogą zapuszczać korzeni. W końcu nie są roślinami.

A jednak w oczach chłopca dziadek zdawał się próchnieć. Z każdym dniem ubywało mu ciała, a skóra stawała się dziwnie szara i cienka. Szramy na jego twarzy pogłębiały się, a zmarszczki dzieliły skórę w coraz bardziej rozmaite pajęczynki. Uginał się pod ciężarem jednej, nieuniknionej zarazy - starości. I coraz więcej siebie jej oddawał. Jedynie jego oczy, ciągle tak samo czujne i bystre, świdrowały wszystko swoim intensywnym spojrzeniem. Nie było przed nimi ucieczki i to to chyba tak fascynowało Chanyeola. To, że jego dziadek był królem można było wyczytać z samego spojrzenia. Z tych czarnych, doświadczonych oczu.

Dziadek widział wiele i bardzo chętnie o swoich przygodach małemu księciu opowiadał. Ile w tych opowieściach było prawdy? Ciężko stwierdzić. Niemniej Chanyeol słuchał każdej z nich z zafascynowaniem. Uwielbiał słuchać historii o odległych królestwach, o krwawych bitwach i wyprawach do Puszczy. Był wręcz zachwycony, kiedy dowiedział się o Spacerujących Lasach w Królestwie Polnych Kwiatów lub o dwóch pięknych księżycach widocznych w Królestwie Nieskończoności Księżyca. Każda z krain oferowała coś innego i charakteryzowała się czymś innym. Marzeniem młodego księcia było odwiedzenie każdej z nich, dlatego, gdy jego ojciec zabronił mu opuszczania zamku, był zrozpaczony, a później nawet wściekły. Przez nadworną nudę całkowicie się oddawał treningom szermierki, lekcjom jazdy konnej oraz dokształcaniu w zakresie historii i stosunków międzykrólewskich. Wieczorami jednak przysłuchiwał się snującemu opowieści dziadkowi, palącego swoją fajkę w starym fotelu przed wielkim kominkiem.

Gdyby ktoś zapytał Chanyeola, które opowieści są jego ulubione, nie zastanawiałby się zbyt długo nad odpowiedzią. Oczywiście, te o Watasze Feniksa. O tej dzikiej, bezwzględnej watasze, która odradza się co kilkadziesiąt lat, by zaprowadzić porządek w chaotycznym świecie. O watasze, która zajmuje pierwsze miejsce na liście poszukiwanych w każdym z sześciu królestw. O watasze, w której za każdą głowę wyznaczona jest kwota warta dwóch wiosek i trzech młynów. Dziadek wiedział o niej więcej niż którykolwiek historyk, a opisywane przez niego wydarzenia zawierały więcej szczegółów niż te zawarte w podręczniku. Gdyby ktokolwiek chciał posłuchać starego, słabego króla i gdyby ktoś zwrócił uwagę na księcia bękarta, może ktoś w końcu zorientowałby się, że klucz do rozbicia bezwzględnej i brutalnej watahy znajduje się właśnie na dworze Królestwa Motylich Wodospadów. Ale stary król już dawno odszedł w zapomnienie, a książe z nieprawego łoża był skazą, którą należało jedynie schować i zignorować.

I tak tego wieczoru, jedenastoletni Chanyeol był świadkiem ponownego odrodzenia się Feniksa. Ogień skwierczał w palenisku, płoszył noc wkradającą się do pokoju przez uchylone okno. Z wypełnionego po brzegi wiadra wysypywał się popiół. Służba zapewne znowu zapomniała go wynieść. Z każdym kwadransem gasło coraz więcej świateł w królewskich alkowach. Gasły też oczy zmęczonego dziadka. Wypalał swoją ostatnią fajkę i milczał. Delektował się przyjemnym posmakiem pozostajacym mu na ustach.

Kiedy osowiałym ruchem odłożył fajkę do popielnicy, spojrzał na siedzącego obok wnuka. Było w tym spojrzeniu coś przerażającego, jakaś powaga, którą ciężko było udźwignąć. Chanyeol do dziś pamięta ten żar, niepokój i ekscytację, od których drżały mu dłonie.

Cierpliwie czekał na historię, która według starca miała odmienić jego życie. I choć oczekiwał naprawdę wiele, nie spodziewał się, że zamiast dziecięcej opowiastki, dziadek lada chwila przekaże mu iskrę tak żałośnie małą, a tak przerażająco potężną, że spali na popiół niemal wszystkie królestwa. 




a.n  Obiecana próbka. Okropnie hypuje mnie ten prolog, hahaha, wybaczcie!

F(lovers)Where stories live. Discover now