Pov Rose
Brakowało mi już sił by dopłynąć do drzwi czułam mrowienie w nogach i rękach, zimno ogarniało moje całe ciało. Dość powolnymi ruchami dopłynełam i położyłam się.
Jack był oparty rękami o drzwi, wpatrywaliśmy się w siebie w jego oczach widziałam przerażenie wyczuwałam że jest mu potwornie zimno.
....
Ujrzałam światło odbijające się o wodę to była łódź wróciła po nas. Powoli odwróciłam się w stronę Jacka złapałam jego lodowate ręce.
- Jack już jest łódź! Wrócili po nas Jack
Nie odpowiedział nic miał zamknięte oczy.
- Jack, obudź się już jest łódź Jack
Dalej nic nie odpowiedział panowała cisza.
- Jack ? Jack ? Proszę powiedz coś Jack
Potrzęsnełam nim i powtórzyłam jeszcze kilka razy jego imię dalej nic nie odpowiadał . Wtedy zrozumiałam że odszedł do moich oczu napłyneły łzy patrzyłam na jego twarz z ogromnym smutkiem ,nie mogłam powstrzymać łez. Po krótkiej ciszy mojego milczenia zcisnełam jego ręce mocno i pocałowałam odczepiłam zamarznięte dłonie od drzwi i puściłam.
Łódź była już dosyć daleko by mnie zauważyć lub usłyszeć mój cichy zachrypniety głos. Wskoczyłam do wody i podpłynełam do trupa chwiciłam za gwizdek i gwizdałam tyle ile mogłam wydobyć z siebie i usłyszeli mnie i zwrócili ,wsiadlam do łodzi .
Pov Jack
Słyszałem jej głos mówiła "wracajcie, wracajcie " i zwrócili Rose była już w bezpiecznym miejscu kamień z serca. Ale ja ?Co ze mną? Ja też muszę się jakoś uratować moje ciało powoli opadło na dno chciałem poruszyć ręką, nogą lecz nie mogłem ból był niesamowicie silny, tysiące ostrzy zimna wbijało się we mnie, wszystko odmawiało mi posłuszeństwa.
Musiałem coś wymyślić, coś zrobić by przeżyć zmusić swój organizm do tego by się wreszcie ruszyło.
Zacisnołem zęby i zmusiłem siebie do jakiegokolwiek ruchu ,powoli poruszyłem prawą nogą potem drugą ,obie nogi były słabe ale jednak miały w sobie ostatek sił , nogi pracowały A teraz ręce z rękami było gorzej wiedziałem że będzie trudno ale się nie podawałem. Ostrożnymi ruchami poruszałem palcami u obu rąk, rozluźniłem plecy i barki i zaczołem wypływać na powierzchnię no dalej !dasz radę pocieszałem się w duchu.
Byłem już bardzo blisko powierzchni, ale moje ciało znów się zbuntowało i odmówiło posłuszeństwa, i znowu opadałem nie teraz gdy byłem tak blisko nie poddam się .
Na nowo zebrałem w sobie siły i wypływałem starałem się pracować całym ciałem bez wyjątku , umysł był mocny nie dawał za wygraną ale ciało z każdym ruchem odmawiało i chciało się poddać. Było bardzo trudno ale po kilku minutach wypłynołem na powierzchnię.
Oddetchnełem z ulgą ,rozejrzałem się do okoła widziałem tylko trupy, wyglądało to strasznie. Mój wzrok był wszędzie ale nigdzie nie zauważyłem łodzi.
Czyli wszystko na marne nie przeżyje nie wydostam się , spóźniłem się.
Nagle jakby cud w oddali ujrzałem łódź ktora była już daleko ode mnie ale z drugiej strony nie aż tak bardzo by mnie nie usłyszeć.
Krzyczałem ile mogłem ale i tak mnie nie słyszeli. Zauważyłem płynącą w wodzie latarkę A obok mnie były drzwi na których była Rose.
Chwyciłem za latarkę, działała A drugą ręką waliłem w drzwi ile się dało, świeciłem w stronę łodzi i wrzeszczałem na całe gardło.
- Halo ! Pomocy , pomocy jeszcze ja ,jeszcze ja pomocy halo !
Robiłem co się dało, po chwili zdałem sobie sprawę że nie słyszą mojego wołania umrę na środku Atlantyku i nigdy nie ujrze Rose ktora popłyneła łodzią.
Opuściłem głowę i wpatrywałem się bezsensowne w wodę, zaczynała robić się jaśniejsza jakby światło nadziei zapaliło się dla mnie.
Po chwili było coraz bardziej widoczne, nie wiedziałem co się dzieje.
Podniosłem głowę w górę i ujrzałem łódź ktora mnie usłyszała jakimś cudem, Boże czy to na prawdę możliwe? Usmiechnołem się do siebie .
Mimo tego że była coraz bliżej mnie i tak podpływałem do niej.
Była już obok mnie, oficer i jakiś inny mężczyzna wciagneli mnie do środka łodzi od razu zarzucili na mnie czyjś płaszcz i okryli wieloma kocami i jakimś futrem. Położyłem się obok jakiejś dziewczyny z kręconymi włosami, spała jak niemowlę i ja też zasnąłem byłem dumny z siebie że zebrałem ostatek sił i nie poddałem się mimo bólu i trudności. Byłem wdzięczny Bogu że dał mi jeszcze jedną szansę.
CZYTASZ
Połączył ich ocean
Krótkie Opowiadania"Przypadkowa znajomość czasami staje się miłością na całe życie ."
