Siedząc na drewnianym parapecie obserwowałam krople deszczu uderzające o ziemię, drzewa uginały się pod wpływem silnego wiatru. Gdy jest ciemno wszystko wygląda tak mrocznie.. niebezpiecznie.. Spojrzałam na złotą ramkę ze zdjęciem - dwie wtulone w siebie, roześmiane dziewczynki. Wschód słońca, las i spokojne jezioro. Dobrze pamiętam ten dzień. W wakacje nasz ojciec bardzo często zabierał nas na ryby - mnie i moją starszą siostrę Clarie. Chociaż za wędkę łapał tylko on, my się nie nudziłyśmy. Uwielbiałyśmy robić zdjęcia, śpiewać, tańczyć lub czytać romanse. Miałam wtedy 15 lat, Clarie prawie 17. Tak bardzo ją kochałam, była dla mnie wszystkim, wiele razy mnie wspierała i podnosiła na duchu, naprawdę wiele mnie nauczyła, była częścią mnie... Pewnego razu, gdy tańczyłyśmy, Clarie poprosiła abym zmieniła muzykę, chciała pokazać mi swój nowy układ taneczny, lecz gdy tylko odeszłam, usłyszałam krzyk i plusk wody. Dziewczyna straciła równowagę i wpadła do wody. Spojrzałam w miejsce gdzie siedział ojciec ale go tam nie było, zostawił rzeczy, a więc pewnie po prostu na chwilę poszedł do lasu. Spanikowałam gdyż Clarie nie potrafiła pływać.. Mając kilka lat stwierdzono u niej chorobę która uniemożliwia jej rozwijanie wielu umiejętności związanych z kończynami. Taniec pomagał jej mieć nad tym kontrolę, był dla niej rehabilitacją, odskocznią, ratunkiem.. Natychmiast wskoczyłam do wody w poszukiwaniu siostry. Temperatura była zabójczo niska. Płynęłam coraz głębiej i głębiej, zaczynało brakować mi powietrza ale wciąż jej szukałam. Nagle zobaczyłam szczupłe ciało dziewczyny, która bez ruchu w pełni oddała się wodzie, nie walczyła, nie próbowała się ratować. Próbowałam ją wyciągnąć, nie było to łatwe ale udało nam się wypłynąć. Razem z tatą próbowaliśmy ją uratować, zadzwoniliśmy po karetkę, jednak to nic nie dało. Clarie umarła, utopiła się... Dla całej naszej rodziny był to ogromny cios. Do tej pory nie umiem bez niej żyć, bez jej uśmiechu, optymizmu, oliwkowych oczu, którym nie dało się odmówić.. Z rozmyślań wyrwał mnie gwałtowny dźwięk.. burza.. postanowiłam, że przydałoby się już pójść spać. Położyłam się na materacu i w mgnieniu oka zasnęłam.
Rano obudził mnie okropny dźwięk budzika. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam delikatny makijaż. Założyłam czarne dżinsy z wysokim stanem i krótki, żółty top. Złapałam za plecak i pośpiesznie wyszłam z domu. W drodze mijałam piękny las. Uwielbiam go. Włożyłam słuchawki i ruszyłam w stronę szkoły.
xxx
Wracając ze szkoły spotkałam Tom'a, mojego dalekiego kuzyna. Co jakiś czas wracamy razem ze szkoły i wymieniamy kilka słów. Traktuje mnie jak młodszą siostrę. Mogę na Niego liczyć. - Jak się czujesz młoda? - zapytał klepiąc mnie po plecach. - Chyba może być, dzięki. - A jak w domu? Ojciec nie szaleje? - Sam wiesz.. nigdy nic nie wiadomo. - Spojrzałam na chłopaka, szukając w Jego spojrzeniu zrozumienia. Przytulił mnie mocno. - Jakby co, to drzwi zawsze zostawiam dla ciebie otwarte. Trzymaj się. - odszedł w stronę swojego miejsca zamieszkania. Uśmiechnęłam się lekko i powoli poszłam do swojego domu. Po rozmowie z Tomem poczułam się bardzo pokrzepiona ale ogarnął mnie lęk na myśl o tym, co mogę zastać w domu. Po śmierci Clarie, moja mama obwinia ojca o ten wypadek. Uważa, że nie miał on prawa ani na moment spuścić nas z oczu. Zgadzam się z nią, ale jednak wypadek to wypadek. Rodzice się rozwiedli, mimo to wciąż mieszkamy razem, ponieważ nie chcieli mnie jeszcze bardziej stresować i smucić. Rozumiem ich dobre intencje ale przez to wszystko ojciec wpadł w alkoholizm i zrobił się agresywny. Znęca się nad nami psychicznie, czasami dochodzi do rękoczynów. To mnie tak bardzo krzywdzi. Szkoda mi też mamy. Tak szczerze to mimo tej krzywdy od ojca, Jego też jest mi żal. Gdyby nie strata ukochanej córki, wszystko byłoby okej. Podejrzewam, że gdzieś tam w sercu obwinia się o to wszystko. Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy żyła Clarie, byliśmy kochającą się rodziną. A teraz? Dysfunkcją, patologiczną.. nienawidzę tego. Niepewnie otworzyłam drzwi frontowe i cicho weszłam. Przez chwilę nasłuchiwałam, chcąc zorientować się, czy jest spokój. Usłyszałam krzyki. Rodzice znów się kłócą. Przeszłam dalej i zobaczyłam okropny widok. Momentalnie łzy stanęły mi w oczach. Pijany ojciec dusi mamę. Natychmiast się rozpłakałam i zaczęłam krzyczeć. Pobiegłam do ojca i usiłowałam odciągnąć go od mojej rodzicielki. - Zostaw moją mamę ty draniu - krzyczałam przez łzy. Ojciec natychmiast rzucił się na mnie i z całej siły rzucił mną o ścianę. Uderzył w twarz kobietę a następnie kopnął mnie z całej siły w brzuch. Okropnie krzyczał i nas wyzywał. Skuliłam się i cicho szlochałam ale gdy zobaczyłam, że znowu dusi mamę, natychmiast wstałam i resztkami sił usiłowałam ją ratować. Prosiłam żeby przestał, aby ją zostawił. Ale wtedy zaczął dusić mnie. Mama wydawała się prawie nieprzytomna, a ja nie mogłam się ruszyć. Nagle ojciec dostał w głowę jakimś ciężkim przedmiotem i upadł na podłogę, tuż obok mnie. Mama złapała mnie za rękę, szybko uciekłyśmy do domu Tom'a. Weszłyśmy bez pukania, w kuchni zastałyśmy całą rodzinę. Angelę, Roberto i Tom'a Smith. Czyli kuzyna z rodzicami. Gdy o wszystkim się dowiedzieli, wspólnie postanowiliśmy że trzeba to zgłosić na policję. Niemal natychmiast Roberto zawiózł nas na komisariat. Tam złożyłyśmy zeznania a następnie zostałyśmy odwiezione do szpitala. Okazało się że oprócz wielu siniaków i zadrapań nic poważnego nam nie grozi. Byłam wdzięczna osobom, które nam pomogły. Państwo Smith pozwolili nam u siebie zostać przez kilka kolejnych dni.
xxx
Ostatnie kilka tygodni to koszmar. Policja, zeznania, identyczne pytania zadawane po raz setny. Miałam tego dość. Mój ojciec przeżył. W dodatku miał czelność aby zgłosić na policję, napaść MOJEJ MAMY na NIEGO. Wynajął obrzydliwie drogiego adwokata, który bardzo sprytnie go broni. Mojej mamie grozi do 10 lat więzienia. Nie zrobiłyśmy obdukcji, licząc że zaczniemy nowe życie a ojciec da spokój. A jednak obie się myliłyśmy. Brak nam dowodów na to, że się nad nami znęcał. Tak bardzo go znienawidziłam.
xxxxxx
A tutaj zdjęcie głównej bohaterki :
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Ava Rose jako Caroline Brooks
xxxxx
Heej, tak zaczyna się nowa książka. ;) Wiem, wiem.. Początek jest dziwny i zniechęcający ale dalsze rozdziały będą lepsze, inne. Zachęcam do czytania dalej. Akcja się dość.. szybko zmieni. Tylko w tym rozdziale jest tak.. drastycznie (?) No więc. Miłego czytania.