Prologue

145 14 5
                                        

Ile to już dni siedzę w domu całkiem sam? Ach no tak, miesiąc. Jebany miesiąc od powrotu z Gravity Falls. Miesiąc od Weirdmageddonu i pokonania Billa. Cóż, nie całkiem. Bo on nie umarł. Dlaczego? Nie wiem. Ale nie mógł umrzeć skoro ja żyję. To bardzo pokręcona logika, ale sam wytłumaczył mi to w jednym ze snów.

Mianowicie tuż przed ostatecznym utworzeniem kręgu zawiesił czas, i co za tym idzie wszystkich wokół. Wszystkich oprócz mnie. Patrzył chwilę na mnie a ja nie umiałem wydusić z siebie słowa. Przybliżył się do mnie tak że całe pole widzenia zajmował mi swoim ciałem. Miałem ochotę płakać, krzyczeć i uciekać, ale jak na złość moje ciało nie miało ochoty wykonać żadnej z tych czynności.

Pamiętam palący ból w sercu, jakby samą moją duszę rozrywał na kawałeczki, potem demon zniknął na chwilę by zaraz potem pojawić się za mną. Upadłem na kolana z bólu a on się tylko śmiał, w ten jebany przerażający sposób. Po chwili piekące uczucie strachu zawładnęło moim ciałem, panika wsiąkła w serce i przeszyła duszę na wskroś.

Zaraz jednak to uczucie jednak minęło razem z bólem. Wstałem cały się trzęsąc coś mówiło mi żebym nikomu nic o tym nie mówił. Wróciłem więc do pozycji w której stałem wcześniej i czas wrócił do normy. W tamtej chwili poczułem jak moim umysłem zawładnia pustka, uczucia ulatniają się niczym gaz. Przestałem czuć cokolwiek poza zwykłą obojętnością. Całe życie dotychczas straciło sens. Bliscy przestali się liczyć, z głowy wyparowała wszelka radość, gniew czy smutek. Nie dając po sobie nic poznać doprowadziłem Weirdmageddon do końca.

Potem wszystko potoczyło się gładko, i wróciłem do Californii. Ale po co? Bill zaszczepił we mnie cząstkę siebie, zrobił ze mnie horkruksa, byłem niczym więcej jak deską dla tonącego. Tylko dlatego nie zginął. Może i ocaliłem mu życie ale co z tego? Jest zbyt słaby żeby wrócić, narazie przynajmniej, więc co z tego mam? Otóż razem z częścią duszy otrzymałem też jakąś część jego mocy. Nie umyślnie, ale i tak.

To wszystko jest bardzo skomplikowane. Nie potrafię się otrząsnąć, myślę że to walczy część dawnego mnie. Od powrotu do domu nie opuszczam mieszkania, chodzę wszędzie jak w transie.

Może jednak nie chcę żyć jako kryjówka demona?

One Endless Day | BillDipWhere stories live. Discover now