Jestem jak wrak człowieka. Nic nie jem. Nic nie piję. Nie śpię. Bo gdy tylko zamykam oczy widzę jego twarz. Widzę jego uśmiech, to jak otwiera ramiona zachęcając mnie abym się w nie wtuliła. A za chwilę przed oczami ukazuje mi się obraz Louisa z inną dziewczyną. wysoką, szczupłą blondynką z którą widać że jest szczęśliwy. Całują się, obejmują szepcą sobie czułe słówka na ucho.
Szlag chce mnie trafić, gdy pomyślę o tym że może teraz być z inną dziewczyną. Szlag mnie trafia, że to nie jestem ja, że to nie ja go całuję, mówię że go kocham. Nie ja!
- Cholera! - skaleczyłam się w palec. Szklanka wypadła mi z rąk do zlewu, a odłamek wbił mi się w skórę. Ale piecze!
Dlaczego to co najgorsze zawsze musi mnie spotkać? Śmierć rodziców, utrata jedynej osoby która mnie naprawdę kochała... Nie Em, on cię nie kochał, on cały czas cię okłamywał i oszukiwał. mówił, że cię kocha, a tak naprawdę spotykał się z kimś innym.
Boże, jaka ja byłam głupia że się w nim zakochałam. Mówią, że miłość jest najwspanialszym uczuciem jakie może nas spotkać w życiu. Gdybym spotkała tego co tak twierdzi strzeliłabym go w twarz i to bardzo mocno.
Osunęłam się na podłogę w kuchni i ukryłam twarz w dłoniach. Jestem bezsilna, nie ma we mnie ani krzty życia.
Od tygodnia chodzę nieobecna. nie potrafię się na niczym skupić. W pracy ledwo co daje radę. Pani Jones dała mi kilka dni wolnego na załatwienie swoich spraw, ale ja nie wiem o czym ta kobieta mówi. Przecież Louisa już nie ma. Jest za oceanem, z dala ode mnie i ze swoją ukochaną.
Załkałam cicho przypominając sobie wyraz jego twarzy, gdy stał pośrodku salonu i mówił mi że musi wyjechać. To było straszne, okropne i przerażając zarazem. Chłopak, którego kocham... kochałam, nie nadal skurczybyka kocham, zdradził mnie.
Zdradzał mnie przez cały czas trwania naszego.... związku? Czymkolwiek to było.
Wczoraj wieczorem, gdy wróciłam ze spaceru na który o dziwo zmusiła mnie Ve nie rozpłakałam się. Pomyślałam sobie, że to już jakiś sukces, ponieważ od tygodnia regularnie płakałam do poduszki. Ale gdy weszłam do sypialni, a na łóżku dostrzegłam jego bluzę, która pachniała tak intensywnie iż zastanawiałam się czy to w ogóle może być możliwe. Rozpłakałam się. Założyłam na siebie ubranie i padłam na łóżko płakałam aż sen mnie zmorzył.
Tęskniłam za nim, cholernie za nim tęskniłam. Nigdy nie sądziłam, że może kogoś aż tak bardzo brakować. Uświadomiłam to sobie dopiero, gdy on ode mnie odszedł. Chciałabym, aby był przy mnie cały czas. Aby mnie przytulał, mówił jak mnie kocha. A ja mogłabym słuchać jego śmiechu, przytulać się do jego torsu i czuć że jestem bezpieczna. Ale nie mogę. Leżę teraz sama na łóżku. Zapewne wyglądam jak idiotka w za dużej bluzie chłopaka, który mnie już nie chce. Tylko zastanawia mnie jedno: dlaczego się ze mną związywał, skoro potem mnie zdradził? Po co unieszczęśliwiał mnie, przecież ja mu nic nie zrobiłam. Jasne, nasza znajomość nie zaczęła się jakoś super, ale myślę że nawet dziwnie zaczynające się znajomości, a nawet i później miłości, tak jak było w naszym przypadku są możliwe. Chociaż co do tej miłości bym się zastanawiała, czy ona w ogóle istniała.
Wtedy wpadłam na genialny pomysł. Pomyślałam, że zadzwonię do niego. Że ja wcześniej o tym nie pomyślałam.
Wstałam szybko i ocierając łzy z policzków pobiegłam do salonu. Z torebki wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Louisa. Ciekawe czy jest jeszcze w Wielkiej Brytanii, czy może już wyjechał.
Najwyżej nie odbierze, pomyślałam. Drżącymi rękoma przyłożyłam telefon do ucha. Usiadłam nawet na dywanie, bo bałam się że mogę się przewrócić.
YOU ARE READING
Never lose hope (Louis Tomlinson fanfiction, PL)
RomanceCzy istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia? Według niektórych tak, a według innych nie. Ale pewnego zwykłego dnia wszystko się zmieniło. Dla Emmy ten majowy, zwykły poranek był niespodziewaną zmianą w jej życiu. Mogłoby się wydawać...
