Brunet stanął obok mnie widocznie zmieszany, kiedy podziwialiśmy jego nową posiadłość. Chyba nadal nie wierzył do końca, że to wszystko dzieje się naprawdę i wcale się mu nie dziwiłem. Nie wszyscy mogą z dnia na dzień zmienić całkowicie swoje życie, mimo że to zaskakująco łatwe. Jeśli jest się wystarczająco zdesperowanym i lekkomyślnym nawet jutro możesz leżeć na miękkiej kanapie ze świadomością, że na twoim koncie znajdują się miliony zielonych dolarów. Wystarczy podpisać jedną umowę z odpowiednią osobą taką jak ja. Jednak każdy powinien zdawać sobie sprawę, że nie ma nic za darmo.
-Słońce zamknij buzie, bo ci mucha wleci.- Uśmiechnąłem się promiennie i wbiłem swój długi palec w policzek chłopaka.- Wejdźmy już do domu, bo sąsiedzi się dziwnie na nas patrzą.- Powiedziałem zabierając rękę i kierując się już ku wejściu do budynku.
Otworzyłem małą furtkę, aby brunet mógł przejść, po czym skierowaliśmy się wąskim chodnikiem do dębowych drzwi wdychając po drodze piękny zapach otaczających nas kwiatów.
-Nigdy nie widziałem piękniejszego ogrodu.- Wyszeptał do siebie próbując rozwiązać supeł przy swoim czarnym bucie. Patrzyłem na chłopaka z uśmiechem zapewniając, że mamy czas, kiedy wewnątrz mnie się gotowało z niecierpliwości. W końcu nie wytrzymałem i za machnięciem mojego palca sznurówki się rozwiązały.
-Uwierz mi ogród nie jest jedynym atutem tego domu.- Powiedziałem rzucając kluczami w stronę bruneta.- A teraz słońce przejdźmy do formalności. Dom będziesz mógł obejrzeć potem.
Pociągnąłem chłopaka w stronę przestronnej kuchni gdzie na blacie już czekała na nas umowa a zaraz obok niej białe pióro i atrament. Patrzyłem na niego, kiedy bez zastanowienia podpisywał papier i starałem się stłumić wyrzuty sumienia. Teraz, gdy cały plan się powiódł nie byłem już tak pewny czy na pewno powinienem był to robić. Jednak podpisanie cyrografu mamy już dawno za sobą i nawet jakbym chciał nie mógłbym nic zmienić. Zabrałem dokument zapewniający mi anonimowość z blatu i schowałem do swojej teczki.
-Dziękuje ci za wszystko.- Powiedział i objął mnie w szczelnym uścisku.
-Hoseok nie masz, za co bo ci się to po prostu należało.- Potargałem jego czarne włosy, po czym pożegnałem się z chłopakiem przypominając mu przedtem o wszystkim, czego go uczyłem. Kiedy przeniosłem się do siebie wcześniej nieustający uśmiech zniknął z mojej twarzy.
Będę miał wyrzuty sumienia, ale w sumie, czego nie robi się dla siebie i własnych marzeń prawda?
___
Witam wszystkich przybyłych! Jeśli są błędy to bardzo przepraszam, ale naprawdę się starałam. ;-; Chciałabym pisać długie rozdziały, ale to jeszcze zobaczymy. W mediach piosenka którą męczę.
072019
YOU ARE READING
Lullaby| Yoonmin
FanfictionYoongi kolejny raz zaciągnął się próbując wyrzucić z głowy obraz tego, co go czeka, jeśli nie podoła zadaniu. Siedział w ogrodzie wśród pachnących kwiatów i patrzył w stronę okna, w którym jeszcze niedawno stał Hoseok. Chciał pozbyć się bruneta jak...
