1

18 2 0
                                        

one

Dochodziła powoli godzina wyczekiwana przez wszystkich. Zegar naścienny tykał i tykał, aż nareszcie po całym budynku rozbrzmiał się ten wymarzony odgłos dzwonka. Uczniowie z klasy 2c wybiegli zadowoleni ze szkoły, ówcześnie narzucając na siebie swoje kurtki, a na plecy tornistry. Znajomi planowali razem wspólny weekend, wszyscy chcieli spędzić z przyjaciółmi przynajmniej kilka minut wiedząc, że przez te dwa dni i tak nie znajdą wiele czasu, bo w końcu... dwa dni wolne są tylko co pięć dni przepracowanych. Taki czas trzeba rozplanować ze szczególną ostrożnością. 

Dzieciaki kierowały się w różną stronę. Jedno w prawo, drugie w lewo. Niektóre nawet szły w przeciwnym od swojego domu kierunku tylko po to, aby odprowadzić swoich przyjaciół i w między czasie z nimi porozmawiać. Jedne jechały na rowerach, drugie autobusami, a po trzecie przyjeżdżali rodzice. Było tak głośno, że zapewne głosy rozradowanych uczniów było słychać jeszcze w centrum miasta. 

Taehyung, czyli blond włosy siedemnastolatek kierował się aktualnie na przystanek autobusowy ramie w ramie ze swoim przyjacielem - Hoseokiem. W jednym uchu trzymał słuchawkę, z której dobiegała muzyka, a dokładniej stare przeboje koreańskie. Nigdy nie mógł z nich wyrosnąć, mimo że miał świadomość jakie były one obciachowe. Rodzice od małego puszczali u niego w domu najróżniejsze piosenki ze swoich młodzieńczych lat, a nierzadko również i z lat swoich rodziców. Drugim uchem za to słuchał wszystkiego dookoła. Hałasów kolegów z klasy, narzekań Junga, cichych ćwierkań ptaków, jeżdżących samochodów. Kim przyjaźnił się z Hoseokiem od najmłodszych lat. Poznali się jako czteroletnie gówniarze, a ich przyjaźń trzymała się aż do teraz. Tae nie wyobrażał sobie życia bez Hobiego, a Hobi bez Kima. 

-Myślisz, że kiedyś zabłysnę jako tancerz?- Zapytał rudzielec, na co ten drugi odpowiedział również pytaniem.

-Odpowiedź jest prosta, a myślisz, że będę raperem?

-Nie, co Ty, Tae, nie masz kompletnie do tego talentu. Przecież Tobie to by nawet nie pozwolili zrobić coveru.- Zaczął śmiać się nastolatek.

-No właśnie. Taka jest odpowiedź na Twoje pytanie.

-Ej, to było nie miłe!

Obaj chłopcy wrócili do swoich domów śmiejąc się jak głupki ze wszystko z czego tylko się dało.

Na odchodnym pomachali do siebie i umówili się, że następnego dnia pójdą razem do centrum. Blondyn wszedł do domu wołając, że już wrócił, mimo, że miał świadomość tego iż nikt mu nie odpowie. Jego rodzice rozwiedli się, a mama, z którą mieszkał pracuje codziennie od rana do nocy, aby nastolatkowi niczego nie zabrakło. Odwiesił swoją kurtkę na wieszak, a buty ułożył na specjalnej szafeczce. Po nasunięciu na nogi kapci, udał się w głąb domu. Na telefonie puścił swoją ulubioną składankę, a następnie odłożył aparat na blat, aby wyraźnie mógł słyszeć muzykę. Przygotowując sobie obiad podśpiewywał radośnie.

Po kilku minutach jednak, jego osobisty koncert przerwał dźwięk powiadomienia, głosik małego kurczaczka z bajki poinformowała go o przyjściu nowej wiadomości. Chłopak nie znał tego numeru jednak mimo wszystko przeczytał sms-a.

-nieznany numer-

*Hej Taehyungie~ Masz troszkę czasu? Chciałbym się z Tobą spotkać dziś.*

-od Taehyung-

*przepraszam, ale kim jesteś? Nie mam Ciebie w kontaktach...*

Na odpowiedź nie musiał długo czekać bo przyszła zanim jeszcze zdążył zablokować telefon.

-nieznany numer-

*powiem Ci tak. Znamy się. Więcej dowiesz się na spotkaniu. Dziś o 20 w parku.*

Tae chciał odpisać, ale nie mógł bo najwidoczniej osoba po drugiej stronie zablokowała jego numer. Westchnął więc cierpiętniczo sprawdzając godzinę. Była siedemnasta więc miał trzy godziny do wyjścia. Miał inne plany na ten wieczór, ale skąd miał wiedzieć czy przypadkiem nie jest to coś poważnego? 

-------

Tak jak się umówili, o dwudziestej blondyn zjawił się w parku jednak nie wiedział gdzie ma czekać, ani tym bardziej kogo wypatrywać. Usiadł więc na fontannie, która w zimę jest wyłączona i przeglądał z nudów jakąś stronę. 

Co chwila sprawdzał, która jest godzina i gdy po dwudziestu minutach nikt się nie zjawił, stwierdził, że ktoś musiał zrobić sobie tylko jakiś głupi żart. Wstał i urażony zaczął kierować się do bramy wyjściowej gdy nagle usłyszał swoje imię. Ktoś go wołał.

-Taehyunie~!- Odwrócił się w kierunku, z którego leciało nawoływanie lecz mimo, że wyraźnie widział tą osobę to nie mógł jej za grosz rozpoznać. Był to wysoki brunet, który jak się bardziej zbliżył okazał się być Jeongkookiem. 

Jeon Jeongkook słynął w szkole z bycia krętaczem. Wszystkie laski na niego leciały, a nie rzadko też i faceci. Kim nigdy się nim nie interesował, nawet nie za bardzo go lubił. Nie odpowiadał mu jego charakter, który łudząco kojarzył się młodszemu z wężami, których tak bardzo nienawidził. 

Założył ręce na piersi, a na twarz wpłynął mu poker face. Chciał dać w ten sposób do zrozumienia brunetowi, że nie cieszy się z tego spotkania jednak tamten wydawał się tego nie rozumieć. Przystanął obok Taehyunga i poczochrał jego włosy z uśmiechem. 

-Hej Tae! Jak się masz? Dobrze minął Ci ten dzień?- Zapytał pełen energii.

-Czego chcesz? Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo jest mi zimno i chcę wracać już do domu.- Odpowiedział naburmuszony nastolatek. Uśmiech na twarzy Jeona nieco zmalał jednak nie zszedł całkowicie. Zaśmiał się cicho pod nosem, prawdopodobnie po to, aby rozluźnić trochę atmosferę, co niestety się mu nie udało. 

-Ej no, czy ja zawsze muszę czegoś chcieć? Popatrz jaki ładny wieczór, niebo jest bezchmurne przez co ładnie widać gwiazdy. Chciałem spędzić go z Tobą.

Chłopak nie uwierzył w ani jedno jego słowo. Zamiast tego narastała w nim irytacja, którą coraz bardziej można było wyczuć w powietrzu.

-Przejdź już do życzy Jeon.- warknął zdenerwowany, a tamten oparł dłonie na biodrach, kończąc z sileniem się na uśmiech.

-Słuchaj młody. Mi też nie jest na rękę spędzać ten piątek z Tobą, wolałbym siedzieć teraz w klubie, ale nie mogę. Potrzebuję kogoś, konkretnie płci męskiej, aby dogryźć jednej typiarce ze szkoły, a jako, że jesteś sławny z tego, że nigdy nie dałeś się nikomu poderwać, stwierdziłem, że będziesz do tego idealny. 

Młodszy parsknął pod nosem oburzony słowami bruneta. Spojrzał się na niego nieco zadzierając głowę do góry, aby uzyskać kontakt wzrokowy po czym trącił go palcem w ramię z pogardą.

-Nie mam zamiaru brać udziału w Twoich gównianych gierkach, Jeon, więc najzwyczajniej w świecie daruj sobie bo tylko się namęczysz, a nic nie zyskasz. A teraz wybacz, ale idę do domu. Może mielibyśmy trochę więcej czasu na rozmowy gdyby nie to, że KTOŚ tu się spóźnił na własne spotkanie.

Obrócił się na pięcie i już miał iść w stronę domu gdy nagle chłopak odezwał się drwiąco.

-A co gdyby nagle cała szkoła dowiedziała się, że w gimnazjum dałeś mi dupy?


Snake// VKookWhere stories live. Discover now