Eren
Jak najszybciej wbiegłem do sali narad. Za wielkim stołem stojącym na środku sali stało pięć osób, w tym sam wódz stada i mój przyjaciel Armin. Głośno dyszałem po szybkim i wyczerpującym jak dla mnie biegu. Wszystkie osoby zwróciły na mnie uwagę, a ja uśmiechnąłem się zakłopotany. Stałem tak na środku zbierając myśli żeby powiedzieć coś sensownego.
- Kazał mi Pan tutaj przyjść? Czy coś się stało? – skierowałem to pytanie do głównej alfy naszego stada.
- Tak, widzisz Eren. Jakiś czas temu władza została właśnie mi przekazana. Chcę wprowadzić zmiany do ważne dla wszystkich wilków. Pierwszą z nich ma być wyprawa poza nasz teren.
- To życzę powodzenia. – powiedziałem to całkiem poważnie, naprawdę chciałem żeby taka misja się powiodła.
Na moje słowa wódz lekko się załamał, a reszta cicho się śmiała. Powiedziałem coś nie tak?
- Yeager powiem to bardzo prosto. Razem z Arminem wybrałem drużynę do tego zadania. To jest Natan, Alice i Jack – powiedział pokazując kolejno na trzy młode osoby – są oni samotnymi alfami, więc są idealni do tego zadania. Jednak, potrzeba więcej osób do tego zadania. Dlatego też ty i Armin weźmiecie w niej udział.
Mój mózg miał nie mały problem z przetworzeniem tych informacji. Chyba trzeba będzie to gdzieś zgłosić. Po dłuższym czasie oczekiwania cała ta wypowiedź doszła do mojego rozumu.
- Przecież… ja i Armin... znaczy się… my no wi – moje męczarnie przerwał wspomniany przeze mnie blondyn.
- Chyba chodzi mu o to, że jesteśmy omegami – cichutko powiedział, na co ja ochoczo przytaknąłem głową.
- Oj chłopcy. Nie macie swoich partnerów, co za tym idzie nic was tutaj nie trzyma. Jesteście młodzi i wiecie jakich terenów poszukuje nasze stado. Armin jest bardzo inteligentny i ma wspaniałe plany, za to ty Eren, umiesz przekonać do siebie innych. Moja decyzja jest nie odwołalna. Jutro z samego rana opuścicie teren naszego stada „Roto”.
Levi
- Czego chciałeś? - mruknąłem wchodząc do biura Smitha
- Jutro stoisz na głównej warcie - odparł dolewając sobie trunku do szklanki
- Chyba sobie jaja robisz - odpowiedziałem zażenowany .- Nie może któryś z młodych się tym zająć?
- Nie powierze takiego zadania z młodszego składu, jako dowódca powinieneś dawać dobry przykład
- Pierdoli mnie to, nie będę stał całą noc i wpatrywał w pierdolone gałęzie - warknąłem uderzając mocno pięścią w drewniane biurko
- Levi ostatni raz, Mike wraca niedługo do pracy i nie będę cię męczył - powiedział odchylając się na siedzeniu
- Pierdolony alkoholik - zawarczałem i wyszedłem z biura
ESTÁS LEYENDO
Wyzwolona ZAWIESZONE
Fanfiction"Roto". To Zacofane, ściśle trzymające się zasad i terenu stado. Jednak po zmianie władz zostaje wysłana grupa pięciu samotnych wilków na zbadanie terenu. Na nieszczęście napotykają stado "Bloods" które jest nie ufne co do obcych. Piątka wysłanników...
