Let Her Go (Please, don't do it)

451 27 1
                                        

Otóż, potrzebujesz tylko światła, gdy ledwo się pali
Tęsknisz za słońcem tylko, gdy zaczyna padać śnieg

Łzy gromadziły się w jej oczach tylko po to, żeby potem swobodnie mogły spłynąć po policzkach. Przeczesała włosy ręką, patrzyła cały czas w jeden punkt- za okno. Kręciła głową na boki, kiedy zauważyła tam przyjaciółkę. Odwróciła się do niej tyłem i wzięła głęboki wdech.

Nie mogę.

I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść

Nie liczyła czasu. Liczyła rany. Nie swoje- jej. Co dnia patrzyła na nią, jej przyjaciół.  Teraz już jako obserwator. A nie jaj kiedyś: Czynny udziałowiec.
Obserwowała jak mimika jej twarzy zmienia się z dnia na dzień.

Przepraszam.

Wiesz, że byłaś wysoko dopiero, gdy czujesz, że upadasz
Nienawidzisz drogi, tylko gdy tęsknisz za domem

Przypominała sobie ich wspólne chwile. Zagubiła się. Przestała radzić sobie z problemami. Nie było już przy niej dziewczyny mówiącej "Nie martw się, będzie dobrze!".

Beze mnie będzie ci lepiej.

I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść

Zaczęła wypominać sobie błędy. Założyła specjalny zeszyt. Teraz jest przepełniony karteczkami i zapiskami na temat swoich błędów, rzeczy, które zrobiła źle.

Staczałam cię.

Gapiąc się na dno szklanki
Mając nadzieję, że któregoś dnia twoje marzenie się spełni
Ale marzenia przychodzą trudno i szybko odchodzą

Zaczęła pić. Codziennie zasypiała pijana, budziła się z kacem. W końcu się uodporniła. Zamknęła się w sobie. Nie pozwalała się nikomu zbliżyć. Oddalała się od społeczeństwa.

Nie pozwolę, żebyś skończyła na dnie.

Widzisz ją, kiedy zamykasz oczy
Może któregoś dnia zrozumiesz dlaczego
Wszystko czego spotykasz, niewątpliwie umiera

Koszmary. Nawiedzały ją od dłuższego czasu. Bała się zasypiać, żeby tylko nie poczuć bólu związanego z nią. Dotarło do niej to, że potrafiła tylko psuć.

Wiem, że o mnie zapominasz.

Otóż, potrzebujesz tylko światła, gdy ledwo się pali
Tęsknisz za słońcem tylko, gdy zaczyna padać śnieg

Zaczynała wariować. Słyszała jej głos, kiedy jej przy niej nie było. Czuła jej dotyk, gdy dotykał ją ktoś inny. Empatia zaczęła zanikać. Z wesołej dziewczyny powstała oddalona od świata kobieta.

Nie zasługiwałam na ciebie.

I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść

Dwa lata. Dopiero wtedy dotarło do niej, że to mogła wszystko naprawić, że nie musiała tego kończyć. Jednak... zanikał zmysł wzroku. Nie widziała w życiu radości, szczęścia. Widziała tylko szary, pogrążony w smutku i cierpieniu świat. Nie wychodziła z domu. Nie jadła. Nie spała.

Co ja zrobiłam?

Wiesz, że byłaś wysoko dopiero, gdy czujesz, że upadasz
Nienawidzisz drogi, tylko gdy tęsknisz za domem

Popadała w schizofrenię. Widziała ją nawet, kiedy nie spała. Czuła, jak ktoś ją obserwuje, mimo, że zawsze była sama. Sama ze swoimi przemyśleniami. Sama z żyletką. Utknęła w klatce, z której nie potrafiła wyjść.

Pomocy...

I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść

Rodzina zaczęła się martwić. Postanowili przystąpić do radykalnych środków. Zamknęli ją w zakładzie psychiatrycznym.

Czemu to zrobiłam? Czemu oni to zrobili?

Gapiąc się na sufit w ciemności
To samo puste uczucie wypełnia twoje serce
Bo miłość przychodzi wolno i szybko znika

Zatrzymała ze sobą tylko swój notatnik i małą piłkę. Rzucała nią leżąc na materacu. Patrzyła w sufit. Popadła w anoreksję. Nic nie jadła. W ogóle nie spała. Wyglądała okropnie.

Życie bez Ciebie nie ma sensu. Wszystko spieprzyłam.

Zatem widzisz ją, kiedy zasypiasz
Ale nie możesz jej dotknąć i zatrzymać przy sobie
Bo kochałaś ją za mocno
I zanurkowałaś na głęboko

Krzyczała. Realistyczny sen. Ale... czy to był sen? Może to było prawdziwe? Ponownie ją widziała. Tym razem martwą. Nie mogła do niej podejść. Mogła tylko krzyczeć "Przepraszam!", "To moja wina!". Umierała od środka. Żal do samej siebie ciążył na jej sercu. Nie chciała odwiedzin. Jednak... stało się coś.

Proszę, niech to będzie pieprzony sen!

Otóż, potrzebujesz tylko światła, gdy ledwo się pali
Tęsknisz za słońcem tylko, gdy zaczyna padać śnieg

Przyszła do niej. Już nie taka jak kiedyś. Ubrana na czarno. Pierwsze co zrobiła to przytuliła ją. Kiedy spytała jej "Dlaczego tak wyglądasz?", odpowiedziała "Jestem w żałobie. Za moją przyjaciółką".

To jest sen. Ja umieram. Mam halucynacje.

I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść

Zaczęła krzyczeć. Z bólu. Żalu. Zwijała się z bólu. Ona jedyne co mogła zrobić, to patrzeć. Klęczała przy niej, znów przytuliła. 

Idź! Nie chcę, żebyś to widziała.

Wiesz, że byłaś wysoko dopiero, gdy czujesz, że upadasz
Nienawidzisz drogi, tylko gdy tęsknisz za domem
I zdajesz sobie sprawę, że ją kochasz
Gdy już pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść

Krążyła między snem, a jawą. Zemdlała. Przepraszam: Zapadła w śpiączkę. Z odwodnienia, wyczerpania, głodu. Z psychiatryka trafiła do szpitala.

Czy pozwolisz jej odejść?

Nie pozwolę.
Podczas jej nieobecności mogła przyjrzeć się zmianom w jej wyglądzie. Błędy nie były wytykane jedynie na papierze. Na jej skórze mogła dostrzec blizny układające się w słowa. Suka. Potwór. Zniszczyłam ją.

Nie pozwól jej odejść...

Po sześciu miesiącach obudziła się. Już nie pozwoliła jej odejść. Zaczęła się leczyć. Może nie do końca będzie zdrowa, ale z pewnością szczęśliwa.

Dziękuję Ci, Camilo. Dziękuję, że nie odeszłaś.

____
To pierwszy taki rozdział. Macie pomysł na następną piosenkę..?

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 30, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

One ShotsWhere stories live. Discover now