Dzień zapowiadał się bardzo deszczowo, a cały Seul zalewały kolejne krople deszczu. Ludzie uciekali do domów, trzymając mocno parasole w dłoniach, a on siedział przy oknie, rozmyślając. Zastanawiał się, kiedy ostatnio Taehyung go przytulił, uśmiechnął się do niego... Nie pamiętał. Czy w ogóle kiedykolwiek chłopak okazywał mu jakieś uczucia...? A przecież byli ze sobą już od trzech miesięcy. Jednak za każdym razem, kiedy on chciał się do niego zbliżyć, ten mu na to nie pozwalał. Czy to miało w ogóle jakikolwiek sens? Westchnął, wpatrując się w kroplę deszczu, która powoli spływała po szybie. Pomyślał, że wygląda jak pojedyncza łza, która spływała po jego sercu w dobie cierpienia. Czuł się okropnie z faktem, że ich związek wcale się nie układał. Kochał chłopaka całym sobą i nigdy nie sądziłby, że to wszystko się tak potoczy. Mimo wszystko nie mógł pokazać jak się czuje, musiał udawać. Nakładać na twarz uśmiech i pocieszać innych.
Bo przecież zawsze tak robił. Nigdy nie pokazywał po sobie, że coś go zraniło. Wszyscy znali go jak JHope - chłopaka, który swoim uśmiechem rozjaśniał twarze innych. A tak naprawdę, tam w środku cholernie cierpiał. I to przez osobę, którą mocno kochał. I mimo że ta miłość tak bardzo go raniła, nie potrafił tak po prostu przestać kochać. To nigdy nie było takie proste i nigdy nie będzie. Za każdym razem, gdy widział Taehyunga, w jego brzuchu ożywało stado motyli pragnących wydostać się na zewnątrz.
Jednak kiedy młodszy nie zwracał na niego w ogóle uwagi, zdawało się, jakby te wszystkie motyle zadawały mu bolesne ciosy, raniąc go. To wszystko powoli go niszczyło. Coraz gorzej szło mu w tańcu, co skutkowało pytaniami co się z nim dzieje i kolejnymi naganami ze strony menadżera. Nawet po tym wszystkim udawał, że jest w porządku, że nadal jest radosny.
Jednak wydarzyło się coś co prawie go złamało. Razem z zespołem kończyli próbę taneczną z nowym układem. Kiedy wychodzili z sali, widząc przed sobą plecy swojego chłopaka, złapał młodszego za rękę. A on... wyrwał ją od razu i spiorunował go wzrokiem, po czym najzwyczajniej w świecie ruszył dalej, przyspieszając tempa. Zamurowało go. Próbował się uśmiechnąć, powiedzieć sobie, że to nic takiego, jednak... nie potrafił. Młodszy najzwyczajniej w świecie go odrzucił... a to tak bardzo bolało.
Tamtej nocy płakał bardzo długo, starając się nie obudzić nikogo. Nigdy nie doznał czegoś takiego.
Usiadł na podłodze i objął ramionami swoje nogi, wpatrując się w jeden punkt, ale gdy usłyszał odgłos otwieranych drzwi od razu podskoczył, stając w miejscu. Kiedy tylko zauważył, że to Suga, odetchnął z ulgą. Nie wiedział, co by zrobił, gdyby był to młodszy. Spróbował się uśmiechnąć do rapera, jednak nie całkiem mu to wyszło.
– No hej, co tam? – spytał, zaciskając dłonie w pieści i chowając je za plecy.
Chłopak stanął w miejscu, przyglądając mu się, po czym sam się uśmiechnął.
– Dobrze, a u Ciebie, Hoseokkie? – zaczął szukać czegoś w szufladzie.
JHope zacisnął mocniej pięści, starając się nałożyć na usta lepszy uśmiech, niż do tej pory.
– W porządku – skłamał.
Suga spojrzał na niego, wyjmując w końcu notes. Podszedł do niego i położył mu rękę na ramieniu.
– Ile zamierzasz ukrywać, że coś jest nie tak?
Hoseok otworzył szeroko usta, nie wiedząc w jaki sposób zareagować. W końcu je zamknął i rozprostował dłonie, a fałszywy uśmiech zniknął z jego twarzy. Spuścił wzrok na swoje buty.
– Aż tak bardzo to widać? – spytał cicho, nie podnosząc wzroku. Bał się spojrzeć przyjacielowi w oczy, ponieważ trzymała się go obawa, że nie wytrzyma i wszystko w końcu z niego wypłynie.
Kiedy poczuł na głowie dłoń Yoongi'ego zamknął oczy. Przyjaciel tylko lekko go pogłaskał.
ŞİMDİ OKUDUĞUN
Pozwolić odejść | VHope
Kısa HikayeRodzaj: One shot/angst "Bo przecież zawsze tak robił. Nigdy nie pokazywał po sobie, że coś go zraniło. Wszyscy znali go jak JHope - chłopaka, który swoim uśmiechem rozjaśniał twarze innych. A tak naprawdę, tam w środku cholernie cierpiał. I to przez...
