Wyrywasz kolejną kartkę z zeszytu, ciężko wzdychając. Tego dnia zdążyłaś już skończyć dokładnie 4 rysunki, lecz mimo tego nudzisz się niczym mops. Lekcje ciągną się w nieskończoność, a czas zamiast iść do przodu najwyraźniej zaczyna się cofać. Spoglądasz na wyświetlacz telefonu. Jeszcze 13 minut do przerwy, a potem jeszcze trzy lekcje jakże inspirującej i ciekawej matematyki. Po prostu cudownie. Tak bardzo chcesz znaleźć się już w cieplutkim łóżeczku, z kubkiem kakao w ręce i telefonem, by wreszcie móc spokojnie przejrzeć bieżące informacje na temat swojego ukochanego zespołu. Innymi słowy: pragniesz znaleźć się jak najdalej od murów szkoły.
Upragniony dzwonek nareszcie rozbrzmiewa. Na pocieszenie postanawiasz zjeść co nieco, w końcu nie ma nic lepszego na poprawę humoru niż jedzonko. W momencie, gdy kończysz kanapkę, twój telefon zaczyna wibrować. Zerkasz na adresata wiadomości i twoje usta samoistnie rozciągają się w szerokim uśmiechu. Tylko jedna osoba na świecie potrafi w jednej chwili zmienić twoje samopoczucie i ta właśnie osoba zaprasza cię na randkę do waszej ulubionej kawiarni, umieszczając na końcu sms-a przynajmniej z dziesięć serduszek i drugie tyle buziaków. Rozczulasz się czytając wyznania miłości. Szybko odpisujesz na wiadomość, po czym chowasz telefon do torby, gdyż właśnie zaczyna się lekcja. Widok nauczycielki i trzymany przez nią plik kart pracy już tak bardzo cię nie zniechęca. Sama myśl o waszym spotkaniu przepełnia cię radością i nic, nawet dziesiątki zadań z ciągów nie mogą popsuć ci złego humoru.
Idąc w kierunku drzwi wyjściowych zakładasz słuchawki, przygotowując się na dobre kilkanaście minut marszu do centrum miasta, gdzie mieliście się spotkać z Hobim. Czemu twoja szkoła musi leżeć na obrzeżach?, myślisz, ciężko wzdychając. No trudno, te kilkanaście minut drogi pieszo wyjdzie ci na zdrowie. Pchasz ciężkie drzwi i zamykasz je za sobą. Zakładasz włosy za ucho, gdyż wiatr zdążył całkowicie zepsuć ci fryzurę. Wtedy to właśnie widzisz przed sobą coś, co dosłownie ścina cię z nóg. Na ogromnym czarnym motocyklu, który lśni w promieniach słońca siedzi mężczyzna ubrany w czarną skórzaną kurtkę, ciemne, ściśle przylegające jeansy i motocyklowe buty. Widząc ciebie, ściąga kask i kładzie go na baku paliwa. Uśmiecha się jednym kącikiem ust, a jego wzrok prześlizguje się po twojej sylwetce.
- Dzień dobry, skarbie. - wita się z tobą swoim uwodzicielskim głosem, a ty jedyne, co jesteś w stanie zrobić, to wlepiać w niego wzrok z otwartymi ustami. Na tej czarnej bestii, w tym ubraniu i z tym swoim charakterystycznym uśmieszkiem prezentuje się po prostu niczym demon seksu i ucieleśnienie kobiecych pragnień. Czujesz się jak zwycięzca wygranej w totka; ten oto seksowny mężczyzna jest w całości twój. I za nic w świecie nikomu byś go nie oddała.
- Cześć. - odpowiadasz niepewnie, stojąc w miejscu bez ruchu. Hoseok przekręca kluczyk i maszyna gaśnie. Kątem oka zauważasz jak ludzie z twojej szkoły przypatrują się wam obojgu - dziewczyny chciwie gapią się na twojego ukochanego, z kolei chłopaki z zazdrością spoglądają na ścigacz. Hobi wciąż przeszywając cię na wskroś wzrokiem zsiada z motocykla i podchodzi do ciebie, zamykając cię w niedźwiedzim uścisku i podnosząc do góry. Okręca się z tobą kilka razy, po czym stawia cię na ziemi. Zapach jego perfum jest niemal odurzający, w połączeniu z jego skórą tworzy mieszankę wybuchową, która rozpala twoje zmysły. Delikatnie dotyka kciukiem twoich ust, po czym składa na nich lekki jak piórko pocałunek.
- Jesteś gotowa? - szepcze, natomiast tłum gapiów wciąż was obserwuje. Czy on właśnie pocałował cię na oczach prawie całej szkoły? Uśmiechając się lekko, potakujesz głową.
- A ty jesteś pewien, że dam radę wsiąść na tego potwora? - pytasz, wskazując na motocykl. Chłopak nachyla się w twoim kierunku i całuje cię w czubek głowy. - Jesteś odważna, poradzisz sobie. Jeśli chcesz, mogę pomóc ci wsiąść. - oferuje pomoc, z której nie omieszkasz skorzystać. Zdejmuje z twojego ramienia torbę i wkłada ją do schowka pod siedzeniem. - Chodź kochanie. - bierze cię za rękę i podchodzi z tobą do ścigacza. Wskazuje miejsce, gdzie masz postawić stopę i nakazuje ci przełożyć twoją lewą nogę na drugą stronę. Przytrzymuje twoje biodra pozornie dla bezpieczeństwa, jednak ty zdążyłaś zauważyć, że spogląda na twój tyłek.
- Hej, widziałam to. - uderzasz go w ramię, siedząc już na maszynie, na co tylko się śmieje. Rozkłada ręce w geście poddania się.
- Wybacz, ale nic nie poradzę na to, że masz tak świetny tyłek. - mruga do ciebie, pomagając ci włożyć kask i odpowiednio go zapiąć. Całe szczęście, bo dzięki temu nie może widzieć twoich rumieńców wywołanych jego słowami. Zakłada rękawiczki i zajmuje miejsce kierowcy. Nim sam włoży kask, odwraca głowę w twoim kierunku. - Boisz się?
- Troszkę tak, ale dam radę.
- Czeka nas dłuższa droga, bo pozwoliłem sobie na małą zmianę planów. Nie masz nic przeciwko? - zaprzeczasz ruchem głowy, mocno obejmując go w pasie.
- Możemy już jechać. - mówisz pewnie.
Chłopak salutuje i posłusznie zakłada kask. Chwilę jednak tkwi w bezruchu, dlatego pytasz go, o co chodzi.
- Gdybym wiedział, że będziesz mnie tak ciasno obejmować, już dawno wziąłbym cię na przejażdżkę motocyklem. Tylko, czy będę potrafił się skupić na jeździe, gdy na plecach czuję dotyk twoich cudownych...- szybko sprowadzasz go na ziemię, na co Jung udaje, że zamyka sobie usta i kluczyk odrzuca na bok. Odpala motocykl i kilka razy na próbę przekręca manetkę. Maszyna mruczy pod wami, a ty jeszcze mocniej przytulasz się do pleców swojego chłopaka. Zwalnia podnóżkę i ostatni raz pyta cię, czy możecie startować. Unosisz kciuk do góry, a Hobi puszcza manetkę sprzęgła. Chwilę później już pędzicie przez zatłoczone o tej porze ulice miasta, a adrenalina powoli przejmuje każdą komórkę twojego ciała.
YOU ARE READING
LET ME BE YOUR SUNSHINE (BANGTAN BOYS)
Fanfictionreader x J-Hope/Jimin/V/Jungkook/Jin/Rap Monster/Suga cover by @JHIMCS
