*Prolog*

188 12 3
                                        

Zane

Siedziałem skulony w swoim pokoju. To najgorszy dzień mojego życia. Straciłem osoby na których najbardziej mi zależało. Wszyscy w jednej chwili mnie opuścili.

- Zane. Uspokój się. -Powiedział mój sokół.

Ja jednak nie potrafiłem się opanować. Łzy ciekły strumieniami po moich policzkach. Nagle usłyszałem trzepot skrzydeł.Wiedziałem, że to akuma. Od Mrocznego władcy. Jednak nie maiłem siły walczyć. Poczułem nagły ból w sercu. Głos, który pojawił się w mojej głowie, był nie do zniesienia.

- Witaj Zane.  Cóż za niespodziewane wydarzenie. Ninja i jednocześnie bohater, z tak wielkim smutkiem i gniewem, to naprawdę rzadkość. Dołącz do mnie a dam Ci moc, dzięki której będziesz mógł odzyskać wszystkich, których straciłeś. W zamian za to, przyniesiesz mi  swoje shuinkery lodu, i bronie pozostałych ninja. A więc jak? Zgadzasz się?

- Zane, proszę. Nie rób tego! - Głos mojego sokoła był bardzo niewyraźny.

- Dobrze, Mroczny Władco. Zgadzam się. - Wyszeptałem cicho.

Nie miałem sił, żeby walczyć. No bo niby dla kogo?

Poczułem wielką moc, przepełniającą mnie od środka. Kiedy stanąłem przed lustrem, zobaczyłem, że wyglądam zupełnie inaczej. Byłem zupełnie blady. Moje włosy stały się czarne. Oczy miałem wyblakłe, szare, takie... Beznamiętne. Miałem na sobie szarą bluzę  i jeansy. Do tego czarna maska i  bransoletka na ręce.

Odłożyłem swoje shuinkery, nie zwracając uwagi na protesty mojego sokoła. Uśmiechnąłem się krzywo. Teraz dopiero zacznie się zabawa. Już nikt NIGDY mnie nie skrzywdzi.

Schodząc po schodach klasztoru, słyszałem tylko moje kroki.

Brook Heart. |L.N|Where stories live. Discover now