Nine ~All the problems~

58 10 5
                                    

Luke


Szedłem z wysoko uniesioną głową, zaciskając zęby i raz po raz posyłając przed siebie uśmiechy w razie, gdyby nagle zza rogu postanowił wyskoczyć ktoś z aparatem. W prawej dłoni ściskałem telefon, natomiast lewa oscylowała niebezpiecznie blisko dłoni brunetki idącej obok mnie.

Arzaylea wyraźnie również nie tryskała entuzjazmem, z powodu naszego porannego spaceru. Zostaliśmy bowiem ściągnięci z łóżek głośnym krzykiem menagera, a następnie wręcz wypchnięci za drzwi tourbusa. Żadnemu z nas nie uśmiechało się chodzić wczesnym rankiem po ulicach Pragi, a co dopiero razem. Co do tej jednej, jedynej, rzeczy byliśmy zgodni.

Chciałem delikatnie spleść swoje palce z dłonią dziewczyny, jednak ta jak oparzona odsunęła rękę, spoglądając na mnie z dezaprobatą. Posłałem w jej stronę krzywy uśmiech, ponawiając próbę połączenia naszych dłoni.

- Co ty wyprawiasz?! – warknęła w moją stronę, a jej oczy zaświeciły się groźnie.

- Paparazzi – wykrztusiłem, najciszej jak się dało, pokazując Rodriguez wzrokiem ludzi stojących za murami budynków, które za chwilę mięliśmy minąć.

Reszta spaceru minęła nam w niezręcznej ciszy, podczas której równie niezręcznie trzymaliśmy się za ręce i posyłaliśmy uśmiechy w stronę aparatów.

~

Jak burza wpadłem do wnętrza tourbusa, omal nie zderzając się z Ashtonem, który prawdopodobnie udawał się w długą podróż do lodówki. Perkusista odskoczył w bok, uderzając w ścianę, co skutkować będzie kolejnym siniakiem na jego ciele, za który oczywiście obwiniać będzie mnie.

- Coś ty taki wkurzony? Mogłeś mnie zabić – Irwin rozmasował obolałe ramie, po czym założył ręce na klatce piersiowej, oczekując na moje wyjaśnienia.

- Nie ważne. Gdzie Hood? – rozejrzałem się po wnętrzu pojazdu, ale nie zobaczyłem nikogo więcej, poza Michaelem, który grał w jakąś gierkę na telefonie.

- Calum? – Ashton zaśmiał się, co zabrzmiało nieco nerwowo, a następnie rozmasował kark. Tak, zdecydowanie był zdenerwowany. – Umm, nie wiem, mówił coś o niedźwiedziach i herbacie. Hej! a może jest w Anglii?! Powinniśmy tam pojechać, już, teraz, zaraz! Chodź Luke, bierzemy długą drogę do domu i podbijamy Anglię! Jak siostry Kardashian!

Blondyn zaczął mnie ciągnąć za rękę, chcąc zaprowadzić tak naprawdę donikąd, ponieważ gdy tylko się obrócił, uderzył głową w ścianę. Tak skończyła się jego długa i emocjonująca podróż do Anglii.

- Ashton Fletcher Irwin, gdzie jest Calum? – starałem się wyraźnie akcentować każde słowo, aby mój przyjaciel na pewno mnie zrozumiał.

- Na pewno nie wyszedł z Nią – Ashton pisnął, następnie zakrywając sobie usta dłońmi i wzdychając ciężko.

Zmierzyłem go bliżej nieokreślonym spojrzeniem, następnie zerkając na Michaela. Liczyłem, że może przynajmniej on przekaże mi jakieś jasne i klarowne informacje dotyczące miejsca pobytu naszego przyjaciela, z lub bez znajomej perkusistki.

- Nie chciał ci mówić, bo wie, co myślisz o wiązaniu się ze współpracownikami. A Nia, jakby nie patrzeć, jest naszą współpracowniczką – Clifford rozłożył ręce na boki, wzdychając ciężko. – To wszystko. Nie chciał, żebyś się wkurzał i niepotrzebnie martwił. I tak masz wystarczająco dużo własnych problemów, Hemmings.

Miał rację. W każdym jednym punkcie i całej swojej wypowiedzi razem. Mimo to chciałem wiedzieć, jeśli mój najlepszy przyjaciel miał w końcu znaleźć swoją drugą połówkę. Już w Polsce coś między nimi iskrzyło, wyszli na kawę, ale nie sądziłem, że może to być tak poważne. Cóż, wygląda na to, że Calum zabujał się po uszy.

not fine at all/l.hemmings ZAWIESZONEWhere stories live. Discover now