24. Kate.

1K 91 6
                                    

Miała mętlik w głowie. Nie wiedziała czy to co robi jest dobre. Ale podjęła już decyzję. Decyzję, która może coś zmienić. W pewnym sensie bała się o swojego ojca i Caleb'a. Jak im się coś stanie, zaczęłaby się o to obwiniać, przy okazji wpadając w głęboki dołek, zwanym inaczej depresją.
Jej ojciec dał jej spokój z tym tematem, czuł że jest coś na rzeczy, ale nie ma jak się o tym dowiedzieć. Blondynka szybko przemierza korytarze budynku. Chciała już usiąść w fotelu i zacząć pić kawę. Do tego miała dzisiaj pogadać z nowym klientem. Dowiedziała się, że to jakaś drobna sprawa, więc nie denerwowała się. Gdy znalazła się w biurze, szybko zajęła swoje miejsce i czekała na klienta. Po 10 minutach usłyszała delikatne pukanie.

- Proszę. - Powiedziała głośno i wstała ze swojego ulubionego fotela. Ciepło uśmiechnęła się do kobiety, prawdopodobnie w jej wieku, może trochę starszej. 

- Dzień dobry, jestem Emily Johnson i będę Pani pomagać podczas czwartkowej rozprawy. - Powiedziała swoją regułkę i podała dłoń wyższej od siebie rudowłosej kobiecie.

- Dzień dobry, jestem Bethany Roods. - Uśmiechnęła się delikatnie i usiadła na wyznaczonym miejscu.

- Więc tak, zaczynamy od mniej miłego tematu. Muszę poznać Pani wersję zdarzeń na... - Nie dokończyła, bo na jej telefon zaczęły przychodzić setki wiadomości, wydając nieznośny dźwięk. Blondynka wyciszyła telefon i spojrzała w stronę okna. W celu uspokojenia się.

- Przepraszam, mój telefon ostatnio się psuje.  - Zaśmiała się cicho.

- Nic nie szkodzi, teraz już takie robią. - Rudowłosa również się zaśmiała.

____________________________________

- Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli. - Powiedziała zamykając drzwi od swojego biura. Bethany okazała się dość fajną osobą,  chciała jej pomóc i to zrobi. W czwartek już rozprawa. Tak samo jak rozprawa Luke'a. 
Powoli szła do biura ojca. Zauważyła, że drzwi od jego biura są uchylone. Nigdy nie zostawiał uchylonych Drzwi. Po cichu weszła do środka. Cicho pisnęła na widok jaki zastała.
Wszędzie były porozrzucane papiery. Jakby ktoś czegoś szukał. Szafki również były pootwierane. Usłyszała szelest przy jednej z otwartych szafek. Szybko rozejrzała się po pokoju, zauważyła po swojej prawej stronie mały posąg. Wzięła go i powoli szła w stronę dźwięku. Kiedy jest blisko wychyla się jak tylko może, żeby zobaczyć kto tam jest.

- Tato, co Ty robisz?  -Westchnęła ciężko blondynka i odłożyła swoją broń.

- Nie mogę znaleźć jednego papieru, a jest bardzo ważny.  - Odpowiedział - o mam!  - Krzyknął zadowolony.
Blondynka pomogła wstać swojemu ojcu i poszli w stronę biurka.

- Mam dla Ciebie wiadomość Emily. Może Cię to nie obchodzić, ale powiem. Sprawą Hemmingsa zajmuje się Kate.

- O rany. - Zaczęła się śmiać. Twraz to pewnie oni się jej boją. Kate jest nawet dobra w swoim zawodzie, ale jest strasznie surowa. Czasem nawet gorsza od tej czwórki chłopaków.- Myślisz, że da radę go obronić? 

- Wątpię, ale musiałem ją dać. On uparł się, że chce kogoś stąd. Więc mu dałem Kate. - Powiedział uśmiechając się .

Be On My Side IL.HI ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz