Po kilkunastu minutach wspinaczki dotarli na górę. Dartin obudził się pod drzewem, mógł więc o własnych siłach wejść po schodach. Chłopak był bardzo przygnębiony. Niedawno dowiedział się o ucieczce psa. Nie mógł uwierzyć, że Ango tak po prostu go opuścił. Tyle już razem przeżyli... Miał tylko nadzieję, że nic mu się nie stało. Że nie został postrzelony lub ranny.
Dwór był ogromną platformą o wysokim, strzelistym dachu. W całości wykonany był ze srebrnego drewna. Przed wejściem zatrzymali ich strażnicy, którym Wizutoli wyjaśnił całą sprawę. Następnie zostali poprowadzeni do holu, gdzie powitało ich kilka Langwinek. Ich wiek wahał się od około szesnastu lat do sześćdziesięciu. Ubrane były identycznie, w długie, szare suknie z szerokimi rękawami.
- Zanim zobaczycie się z bóstwem musicie się przebrać - oświadczyła nieznoszącym sprzeciwu tonem najstarsza z nich. - Nie możemy pozwolić, by On zobaczył was w takim stanie. - Skrzywiła się nieznacznie widząc ich podniszczone stroje. Avalon chciała powiedzieć, że nie zajmą dużo czasu i niepotrzebny jest ten kłopot, powstrzymała się jednak. Czuła, że lepiej nie zadzierać z tym paniami.
Zaraz potem każdy z nich został zaprowadzony do innego pomieszczenia. Dziewczyna znalazła się w dużym, jasnym pokoju. Stało w nim szerokie łoże z białą pościelą i artystycznie zdobiona szafa. Avą zajęły się trzy służki, wśród nich ta najstarsza.
- Najpierw musimy ją obmyć - stwierdziła.
Polegało to głównie na oczyszczeniu jej splątanych włosów. Po tylu nocach spędzonych na ziemi nie były zbyt czyste. Wyszorowała także swoją twarz i ręce. Następnie kazano jej zamienić swoje ubranie na suknię podobną do tych, jakie nosiły Langwinki. Okazała się ona jednak przykrótka i zbyt szeroka.
- To jest pewien problem - przyznała jedna z nich, o ciemnych włosach.
- Istotnie, niezbyt elegancko to wygląda - dodała druga, złotowłosa.
- Ale przecież nie pokaże się przez bóstwem w jej starych ubraniach! - przeraziła się najstarsza.
Trudno było nie przyznać im racji. Sukienka sięgała nieco za kolano, w pasie zmieściłaby się jeszcze jedna osoba, a rękawy wyglądały bardzo źle.
- Co więc robimy? - Popatrzyły po sobie niepewnie.
- A gdyby szybko doszyć pas u dołu i do rękawów? Powiedzmy biały lub srebrny? - zaproponowała jasnowłosa.
- A szerokość? Czarno to widzę.
- Weźmiemy wstęgę. Lepsze to niż jej stare ubranie.
Podczas całej dyskusji nie zwracały uwagi na Avalon, która przysłuchiwała im się z konsternacją. "O co tyle krzyku?" - myślała. - "Przecież moje ubrania są całkiem dobre. Miałyby mniej roboty. A może to całe bóstwo ma jakieś dziwne wymogi dotyczące stroju?" - zastanawiała się. Czekając, wygodnie rozłożyła się na wielkim łożu. Była ciekawa tego bóstwa. Kim mógł lub mogła być, skoro kazał prowadzić do siebie każdego napotkanego człowieka?
Służące rzeczywiście uwinęły się bardzo szybko. Nie minęło nawet pół godziny, gdy wróciły z sukienką. Ta prezentowała się już o wiele lepiej. Do ideału sporo jej brakowało, ale jak na poprawianą w wielkim pośpiechu była wręcz wspaniała.
Langwinki popatrzyły po sobie usatysfakcjonowane.
- Buty niestety musi ubrać stare - westchnęła ciemnowłosa. - Nasze trzewiki są za małe.
- Za chwilę ktoś przyniesie ci jedzenie - poinformowała Avę najstarsza. - Do Niego udacie się, gdy skończą szykować strój chłopakowi. - Potem wyszły. Były to pierwsze słowa skierowane bezpośrednio do dziewczyny.
YOU ARE READING
Wieczna podróż
FantasyMiłość. Tak... To bardzo silne narzędzie, nie sądzicie? Jeśli królowa jest w stanie opuścić swój naród, lud, który ją ubóstwia, by przywrócić życie zmarłemu mężowi... to musi kierować nią coś silnego. Lecz czy wskrzeszenie człowieka jest możliwe? Te...
