2. Zderzenie

10 1 0
                                        

Kolejny dzień I piękny poranek. Han otworzył oczy powoli jakby ktoś delikatnie wyciągnął go z miękkiego snu. Przez chwilę leżał nieruchomo wsłuchując się w ciszę. Coś było nie tak. Zwykle o tej porze jego telefon darł się bezlitośnie wyrywając go z łóżka. Teraz jednak panowała nienaturalna gęsta cisza. Dopiero po chwili dotarło do niego że obudził się sam bez alarmu, bez wibracji, bez niczego. To nie było do niego podobne.

- Co jest... Mój budzik nie zadzwonił? – powiedział sięgając po telefon leżący na stoliku nocnym. Ekran pozostał czarny.

- Serio? - mruknął pod nosem, naciskając przycisk jeszcze raz. - No pięknie... rozładował się.

Z westchnieniem podniósł się z łóżka i powlókł do kuchni. Stopy odbijały się cicho od zimnych kafelków a w mieszkaniu panowała ta dziwna poranna cisza która zawsze pojawiała się wtedy gdy coś poszło nie tak.

Podszedł do zegara wiszącego nad blatem. Spojrzał po czym zamarł.

- O cholera... jest wpół do dziesiątej.

Przez sekundę stał nieruchomo jakby jego mózg próbował przetworzyć informację. Potem gwałtownie odsunął krzesło prawie je przewracając.

- Miałem być u Felix'a o dziewiątej... - powiedział do siebie a w jego głosie brzmiała panika. - No nie, nie, nie...

Rzucił się z powrotem do pokoju szukając w pośpiechu spodni które wczoraj „odłożył" na krzesło. W międzyczasie mamrotał pod nosem:

— Świetnie Han. Po prostu świetnie. Jeden dzień bez budzika i już katastrofa.

Wsunął nogi w spodnie zapiął je krzywo ale nie miał czasu poprawiać. W biegu chwycił ładowarkę, telefon i klucze.

— Felix mnie zabije... — mruknął wybiegając z mieszkania.

Kiedy wyszedł z domu cały czas miał odpalony telefon i patrzył się na godzinę przy tym idąc szybkim krokiem. W pewnym momencie mniej więcej w połowie drogi Han poczuł jak zderza się z kimś łokciem na tyle mocno że niemal upuszcza telefon. Odwraca się I widzi chłopaka odwracającego się w jego stronę w tym samym czasie ściągającego słuchawki z uszów.

- Oj sorka zagapiłem się w telefon I cię nie zauważyłem – powiedział Han śmiejąc się – Przedstawię się jestem Han Jisung – odrzekł Han podając chłopakowi rękę na przywitanie

Jednak chłopak nie podaje mu ręki tylko patrzy się na niego poważnym wyrazem twarzy. Po kilku sekundach zakłada słuchawki z powrotem na uszy po czym odwracając się idzie dalej. Han zdezorientowany opuszcza rękę. Chcę on zatrzymać chłopaka jednak ostatecznie rezygnuję z tego I również odwraca się idąc w stronę parku. Jednak w tym samym momencie nieznajomemu chłopakowi zaczyna się rozmazywać obraz. Myśląc że to chwilowe postanawia to zignorować. Jednak to nie ustaję tylko powoli zaczyna się nasilać. Nie wiedząc co się dzieje próbuję oprzeć się o latarnie. Jednak w tym samym czasie przed oczami stają mu czarne plamy. W tedy tracie równowagę I upada na na chodnik po czym traci przytomność. Jisung słysząc huk odwraca się po czym widzi leżącego na ziemi chłopaka. Zszokowany podbiega do niego I klęka przed nim.

- Hej co się dzieje!? Słyszysz mnie? - pyta spanikowany potrząsając nim delikatnie

Chłopak jednak nie odpowiada. Han nie wiedząc co robić dzwoni po karetkę. Po piętnastu minutach przyjeżdża karetka I zabiera nieprzytomnego chłopaka. Ratownicy podziękowali Hanowi za wezwanie karetki po czym odjechali. W tedy Han poczuł jak dzwoni mu telefon. To był Felix. Han wyciąga telefon z kieszeni I odbiera.

- No nareszcie. Co ty odwalasz!? - krzyknął Lix do słuchawki – Czekamy już na ciebie prawię godzinę!!!

- Proszę cię nie krzycz zaspałem a na domiar tego jakiś

chłopak zemdlał I musiałem wezwać karetkę dlatego to mi tyle zeszło – odpowiedział Han

- Naprawdę? No to niezłą przygodę miałeś ale błagam chodź już bo my tutaj umieramy – powiedział Felix

- Dobrze już idę – odrzekł Han rozłączając  się

Po kilku minutach Han dotarł do zniecierpliwionych chłopaków

- Matko nareszcie! - krzyknął Hyunjin

- Sorka że tak długo ale były małe przeszkody – powiedział Han

- Właśnie słyszałem Felix nam mówił – odrzekł Bangchan – A powiedz nam coś więcej o tej sytuacji

- No co mam powiedzieć wpadłem na tego chłopaka jak szedłem do was. Przeprosiłem go I się przedstawiłem a on nic nie zareagował I poszedł dalej. Chciałem go zatrzymać ale stwierdziłem że nie będę naciągać. A potem jak się odwróciłem I zacząłem iść dalej to usłyszałem jakiś huk. No I jak się obejrzałem za siebie to leżał nieprzytomny. Podbiegłem do niego I próbowałem go obudzić ale bez skutków. Zadzwoniłem po karetkę, przyjechała I go zabrała no I to chyba tyle.

- No to nieźle a ładny był? - zapytał Lix chichocząc się

- Ogarnij  się! Ledwo go znam! – odpowiedział Han stanowczo

- Nie denerwuj się na żartach się nie znasz? - zapytał Felix

- Spokojnie chłopaki – oznajmił Bangchan – Najważniejsze jest teraz to że dzięki Han'owi zajmą się nim lekarze. A teraz chodźmy pozwiedzać Seul - powiedział 

- No dobra - odpowiedział Han

Wszyscy poszli pozwiedzać miasto. Najpierw poszli jak zawsze na lody potem do centrum handlowego a na koniec do parku. Później po luźnej rozmowie w parku wszyscy się rozeszli do domów.  

Ukryta strona ciebie - MinsungStories to obsess over. Discover now