We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1

4 0 0
                                        

Niebo to rzeczywiście miejsce, w którym najmniejszy element chmury kształtuje się poprzez twoje wspomnienia i realne konsekwencję twojej duchowej ścieżki w świecie żywych.

Ciężko jest to zrozumieć, choć trafisz tam, gdzie wierzysz, że trafi twoja dusza.  Lecz właśnie to twoje niebo krztałtuje się na wzór twoich najpiękniejszych wspomnień, uczuć i poprzez pamięć najbliższych. Kawałeczek po kawałeczku, sam układasz swoje królestwo, które zostaje twoim domem na stałe.

Twoje słońce zawsze będzie w centrum, niebo jest błękitne i bezchmurne. Zmrok tu nie zapada, chociaż z daleka możesz dotrzec gwiazdy, które są twoimi bliskimi; bliskimi, którzy dalej zamieszkują ziemskie padole. Wspomnienia o tobie budują, to co zaczyna cię otaczać wśród niebiańskiego blasku pośmiertnego.

Czasem możesz tęsknić za księżycem, za chmurą, wodą i ciepłem prawdziwego ognia. Choć pamiętasz wszystkich ludzi, nie pamiętasz dotyku mokrych liści po deszczu, zapominasz jak pachnie mokre powietrze. Przestajesz rozpamiętywać smak jagód i czereśni, które tak bardzo kiedyś uwielbiałeś. Nie doświadczasz już goryczy, którą czułeś tam na dole, tam wśród żywych. Przestajesz czuć wiele rzeczy, jednak zyskujesz tu w niebie znacznie więcej. Nawet nie wiesz, jak twoje ciało umarło... Ale czy w niebie jest ci potrzebna wiedza o tym, skoro sam budujesz swoją rzeczywistość?

Śmierć nie jest czymś złym, co dociera do ciebie dopiero tam. Najśmielsze ideę i wyobrażenia mogą się różnić w zależności od przekonań i pamięci twojej oraz rodziny.

Jimin na podstawie tego wszystkiego otoczył się nowym, małym, swoim światem, który był otoczony przez kwiaty, o których za życia nawet nie miał pojęcia; pomimo wiecznej samotności, nie czuł się źle. Miał wszystko.

Mury jego boskiego świata były z białych cegieł, na których malował swoje niewyraźne anioły, które go chroniły. Sosnowych paneli, które tak kochał za życia. Nie było tam sufitu, nie potrzebował tego, ponieważ chciał całym swoim duchem czuć słońce, które go rozpieszczało delikatnymi promieniami. Dookoła niego dzień w dzień pojawiały się kwiaty, które były intencjami jego bliskich, a na nich doczepione karteczki ze słowami, których nie mógł już usłyszeć.

Rozbudowa jego świata była... Szybka. Momentalnie pośród niebiańskiego światła zaczęły się budować mury jego rzeczywistości. Huśtał się na huśtawce, która była przywieziona na długim karniszu.

Nie warto w tym szumie szukać logiki, gdyż to właśnie na tym polega niebo. To stan lekkości, subtelności i jednej wielkiej niewiadomej. To czyniło ten świat tak wyjątkowym. Nie było tu czasu. Bo może ten moment trwał sekundy? A może i całą wieczność?

Kwiaty były przeróżne, kolczaste, małe, drzewne, były wszystkim, ponieważ one były wiadomościami dla Jimina z ziemi. Niektóre były długie, inne krótkie. Zawierały trzy słowa, albo kilkadziesiąt zdań.

Jednak to jego najlepszy przyjaciel był największym zapalnikiem jego szczęścia, ponieważ cierpiał. Za życia byli nierozłączni; poznali się we wczesnej młodości. Spędzali każdą przerwę w szkole razem, każdy posiłek jedli wspólnie, dzielili się swoimi sekretami, gdy jeździli rowerami na przedmieściach ich małego miasteczka, w którym dorastali. To nie była zwykła przyjaźń, a nierozerwalna więź; budowali ją przez lata, nawet jeśli po drodze były wybojenia. Gdy dorośli, dalej byli bratnimi duszami, spotykającymi się w wolnej chwili.

Czy Komin kogoś miał, zanim jego dusza wstąpiła do nieba? Nie. Miłość nie była najważniejszym kryterium. Był lekkim duchem, który nie chciał wpleść się w jakiekolwiek zobowiązania. Kochał podróże, niebezpieczne wyzwania, typu skok ze spadochronem. Nie bał się wyzwań, to strach bał się jego. I to zdecydowanie była jego najlepsza cecha, gdy był człowiekiem.

Uzupełniali się z Yoongim, ponieważ ten drugi bał się nowych rzeczy, miał lęk wysokości, ale za to kochał wodę i pływanie wśród morskich stworzeń. I to była kolejna rzecz, która ich łączyła, chociaż byli przeciwieństwami, to właśnie to było piękne.


Pewnym było, że to cierpienie jego rodziny oraz przyjaciół utrzymywało jego królestwo. Mógł żyć w szczęściu, które było oparte na nieszczęściu innych. I czy to było prawdziwe szczęście? To nie był dar, tylko przekleństwo, którego nie był jeszcze do końca świadomy.

Ale czy świadomym oznacza bycie nieszczęśliwym?

Czy pamiętasz, jak byliśmy szczęśliwi? Wspólnie, w najtrudniejszych momentach, kiedy wszystko wydawało się bezcelowe. Szliśmy dalej do przodu, uśmiechając się do siebie. Chciałbym żebyśmy razem spędzali twoje urodziny. Teraz będę spędzać twoją rocznicę śmierci w samotności.

___
2

3.04.26r.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 22 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

thnx190519 | m.yg x p.jmStories to obsess over. Discover now