Stałam przed lustrem próbując upiąć spinkami niesfornie odstające kosmyki moich włosów. Następnie przyjrzałam się swojemu ubraniu na pierwsze spotkanie zapoznawcze z osobami z roku. Tym razem postawiłam na jasne dzwony, zieloną koszulkę na długi rękaw z dekoltem w serek. W dodatku założyłam czarne skórzane botki na obcasie ze względu na mój niski wzrost. Dzisiaj mogłam przyznać, że wyglądam genialnie.
Nagle dostałam wiadomość od mojego przyjaciela. Jest ode mnie starszy o 2 lata i studiuje na zupełnie innym kierunku niż ja, ale postanowił potowarzyszyć mi podczas spotkania zapoznawczego żeby w razie potrzeby uratować mnie z niezręcznych sytuacji, które często samodzielnie stwarzałam.
Noah: Mała gdzie ty się podziewasz?! Prawie wszyscy już są, poza tobą! Zamówiłem nam już herbatę i frytki! Pospiesz się bo wszystko wystygnie!!!!
Spojrzałam na godzinę. Dochodziła prawie 14:00. Faktycznie byłam już prawie spóźniona! W biegu odpisałam przyjacielowi, że już wychodzę i zgarnęłam z biurka słuchawki i klucze do pokoju, założyłam skórzaną, za dużą, brązową kurtkę, po czym szybko wyszłam z pomieszczenia zamykając je za sobą na zamek.
-★-
Kiedy dotarłam do kawiarni, w której mieliśmy się spotkać zobaczyłam przez ogromne okna tłum ludzi w środku. Na samą myśl skręciło mnie w żołądku. Bardzo nie lubiłam tłumów, a tam ludzi było tyle, że na samą myśl już bolała mnie głowa od hałasu. Mimo to postanowiłam, że wejdę do środka. Kiedy otworzyłam drzwi momentalnie uderzył mnie zapach cynamonu, czekolady i kawy, a w całej kawiarni rozbrzmiał dźwięk dzwonka przywiązanego na sznureczku zaraz przy drzwiach, przez co zwróciłam uwagę co najmniej 30 osób. Jedni patrzyli na mnie nieco z niesmakiem - może dlatego, że przyszłam spóźniona i woleli już towarzystwo, w którym siedzieli, a może dlatego, że lekko sapałam, bo biegłam tu ile sił w nogach - za to inni lekko się uśmiechali i pokazywali dłonią wolne miejsca obok siebie. W Brightwood ewidentnie jest zbyt wiele otwartych ludzi. Delikatnie odmówiłam propozycji po czym wzrokiem zaczęłam szukać Noah. Dostrzegłam jego szary dres w kącie sali siedzącego na zamszowym, zielonym fotelu obok jakiejś dziewczyny, na takim samym siedzeniu. Podeszłam więc żeby się przywitać.
- Cześć. - powiedziałam troszkę w powietrze i pod nosem, niezręcznie poprawiając swój naszyjnik i starając się nie przyglądać dziewczynie siedzącej obok.
- Boooożeeee, nareszcie przyszłaś! Muszę kupić ci zegarek żebyś chociaż na zajęcia się nie spóźniała. - zbeształ mnie chłopak po czym mocno mnie przytulił na powitanie.
Jego obecność to błogosławieństwo. Cieszę się, że poznałam go jeszcze zanim skończył szkołę, do której chodziliśmy. Był żywym srebrem albo wręcz gwiazdą estrady. Zawsze umiał zagadać do każdego i na każdy temat, a w dodatku był dosyć przystojny, co sprawiało, że ludzie sami do niego lgnęli. Z jednej strony zazdrościłam mu tego, ale z drugiej, nie dziwiłam się czemu tak było. Był wysoki, wysportowany, miał blond grzywę, niczym Książę z Bajki z Shreka, a w dodatku miał jasne oczy co też przykuwało uwagę. Za to ja byłam dosyć drobna i niska - prawie nie zauważalna, ale nie przeszkadzało mi to. Jedyne co mnie wyróżniało to długie brązowe włosy i ciemne piwne oczy, a przynajmniej było tak w szkole średniej. W naszym mieście rodzinnym mało kto tak wyglądał, ale tutaj patrząc po zgromadzonych osobach może mniej będę rzucać się w oczy.
Nagle dziewczyna siedząca obok Noah wstała. Okazało się że jest wyższa idę mnie i to o całkiem sporo. Mogłabym wręcz powiedzieć że jest prawie wzrostu Noah.
- Eun Jeong. - powiedziała z uśmiechem wyciągając do mnie rękę. Dziewczyna miała nieco skośne czarne jak węgielki oczy, długie czarne włosy, związane w luźny warkocz, a ubrana była w stylu coquette. Wyglądała bardzo uroczo i dziewczęco.
YOU ARE READING
The Scent of Lavender
RomanceLavender Riddle postanowiła wyjechać na studia z daleka od swojego domu rodzinnego. Miała być zwykłą studentką pedagogiki, poznawać nowych ludzi oraz wieść zwykłe życie na kampusie. Na jej drodze stanął pewien gitarzysta z małomiasteczkowego zespołu...
