Moje serce na chwile się zatrzymało w piersi. Zamykam usta, które dotychczas były uśmiechnięte. Radosne słowa, które miały z nich wypaść zamieniam tylko na jedno pytanie:
— To jakiś żart?
— Nie — odpowiada sucho szatynka. — Zrywam z tobą.
Patrzę się na nią z niedowierzaniem. Nie, nie, nie... To nie może być prawda! Musi być przecież jakieś logiczne, wytłumaczenie tej całej sytuacji. Może gdzieś zawaliła między nami komunikacja. Musi być tego jakieś wytłumaczenie. Musi.
— No i czego się tak patrzysz?
— Jaśmina...
Robię krok do przodu jakbym chciał ją dotknąć jednak tego nie robię. Zatrzymuje się i lustruję ją wzrokiem. Niby na nią patrzę, jednak jej nie widzę. Nie widzę tej ponętnej dziewczyny, o której wyglądzie marzy jej wiele obserwatorek na mediach społecznościowych. Niech lepiej nikt teraz nie robi nam zdjęć. Złość na jej twarzy nie jest fotogeniczna. Nie potrafi jej ukryć. W szczególności dobrze widoczna jest furia w jej oczach. Gdyby nie fakt, że ma na sobie ten sam naszyjnik z okiem proroka, którego nigdy nie zdejmuje uznałbym, że to nie ona.
— Jaśmina, powiedz mi... czemu?
— Jeszcze masz czelność się o to pytać dupku?!
Czuję się jakby jej głos zdzielił mnie po twarzy. Ściskam w prawej dłoni trzy czerwone róże, które jej przyniosłem na naszą randkę. Co ja takiego niby zrobiłem? Jest on moją miłością, najkochańszą istotą w całym wszechświecie. Wielbię wszystko, co ona tworzy. Poszedłbym za nią w ogień. Zrobiła dla mnie więcej niż nie jedna osoba. To ona trzyma moje połamane serce w dłoniach. Jednak teraz ściska je tak mocno, żeby zgnieść je w pył.
— Nie rozumiem co się dzieje, powiedz czemu to robisz?
— Robisz sobie w tym momencie ze mnie idiotkę?!
— Nie... Po prostu...
— Po prostu jesteś zakompleksionym gościem, który myśli, że może mnie tak cały czas okłamywać. Kiedy miałeś zamiar mi to powiedzieć?
— Co powiedzieć?
— Że mnie zdradziłeś!
— Co?!
Cofam się. Niedobrze mi. Brzydzę się zdradą. Jest to najgorsza z rzeczy jaką można zrobić człowiekowi. Ona dobrze wie co ja o tym sądzi, więc czemu do cholery mnie o to osądza? Nigdy, ale przenigdy bym tego nie zrobił. W szczególności jej.
— Nic takiego nie zrobiłem!
— Chociaż raz byś powiedział mi prawdę w oczy! Koleżanka mi mówiła, że się z nią całowałeś!
Jestem w szoku. Nie wiem kto to, ale na pewno nie mówi prawdy. Nigdy bym nie pocałował innych ust oprócz od koralowych ust Jaśminy.
— Jaśmina, nigdy bym tego nie zrobił! Dobrze wiesz, że w twojej branży często ludzie wygadują jakieś kłamstwa dalekie od prawdy! To musi być ten przypadek! Wierzysz mi prawda?
— Nie. Nie wierzę ci i jeśli mam być szczera to nigdy nie ufałam ci do końca. Jak widać dobrze zrobiłam.
Ona mi nie wierzy. To boli. Boli bardzo mocno, bo myślałem, że jest jedyną osobą, która to robiła. Czuję jak łzy cisną mi się do oczu. Trzymam je bardzo, by nic nie wypłynęło, bo przecież chłopaki nie płaczą. Widzę jak się odwraca, by odejść. Nie, nie mogę na to pozwolić! Jest ona moją jedyną osobą, która trzyma mnie przy normalnych zmysłach. Muszę to jakoś naprawić. Chwytam ją delikatnie za nadgarstek.
Dziewczyna natychmiast się odwraca. Dostaję teraz dosłownie w twarz z liścia. Jednak to nie koniec. Wyrywa on mi róże z ręki i zaczyna mnie nimi tłuc. Odsuwam się jak poparzony. Potykam się o coś i tracę równowagę. Chociaż teraz siedzę na ziemi to nic nie poczułem od tego upadku. Czuję tylko cały ból rozszarpujący moje serce i duszę. Przykładam rękę do policzka, po którym czuję, że coś płynie. Na palcach mam szkarłatną ciecz. Kolec od róży musiał lekko poszarpać mój polik.
Mało mnie obchodzi rana na mojej twarzy i ewentualna blizna po niej. Po prostu kolejna do kolekcji. Teraz obchodzi mnie tylko ona stojąca nade mną. Jestem nią przerażony. Jestem przerażony kolejną osobą, którą powinienem kochać. Ona wzięła moje serce, a ja myślałem, że jest u niej bezpieczne. To nie była prawda. Trzymała je w kupie, aż dzisiaj zgniotła je w pył i wyrzuciła jak najgorszego śmiecia, którym właśnie się czuję.
— Artur jesteś nikim. Gdyby nie ja nikt, by cię nie znał w internecie! Żałuję, że to zrobiłam. Powinieneś teraz cierpieć przez to, że mnie straciłeś.
Rzuca na mnie połamane róże po czym odchodzi jak gdyby nigdy nic. Wyrzuciła moje serce i zostawiła po nim jedną, wielką dziurę. Ma rację. Jestem nikim.
ESTÁS LEYENDO
Deathcore
Novela JuvenilBezsilność opanowała jego życie i nie ma zamiaru odpuścić. To właśnie ona cały czasy podąża za Arturem, który od zawsze czuł się nikim przez to jak traktowali go najbliżsi. Chociaż otaczają go znajomi i wiedzą o jego problemach to zachowują się jakb...
