Opowieść

42 2 0
                                        

-Dziś nie opowiem wam żadnej dobrej historii moi uczniowie... - Powiedział staruszek przejeżdżając palcami po wąsach swojej długiej brody.
-Dlaczego mistrzu? -zapytała dziewczynka o zielonych oczach. Spojrzała smutno na mistrza i rzekła ponownie - Zawsze opowiadasz nam wesołe historie jak ty i twoi przyjaciele ratowaliście Ninjago tysiące razy, dlaczego dziś będzie inaczej? -kończąc zdanie rozejrzała się po sali pełnej dzieci tak samo zdziwionych i zaniepokojonych jak ona.
-Opowiem wam tą historie tylko dlatego, June, by was ostrzec... -powiedział z widocznym przerażeniem w oczach.
-Ostrzec? Ostrzec przed czym mistrzu Wu? -zapytał jeden z uczniów.
-Przed Przeklętą Szóstką... -gdy powiedział te słowa ziemia pod świątynią zadrżała, a na niebie pojawiły się pioruny. W powietrzu było czuć lodowaty chłód. Świecę w pomieszczeniu nagle rozpaliły się czerwonym ogniem. Z burzowych chmur spad deszcz a pomieszczenie wypełniło się zielono fioletową mgłą, niezbyt ciemną i wystarczająco przejrzystą, Wu wiedział, że nie powinnien mówić tych słów ponieważ Oni słyszą.
-Nie martwcie się moje dzieci, nie przyjdą tutaj. Nie mają po co tu przyjść. Oni dawno temu też byli moimi uczniami tak jak wy, ale... -gdy chciał kontynuować przerwała mu mała June. -Ninja? Bohaterowie naszej Krainy? Jak mogli stać się źli skoro zawsze byłeś dla nich dobry? -skończyła wstając i przepraszajac mistrza za wtrącenie.
-Oh June, -wzdechnął- oni niczym nie zawiedli swojego mistrza, to ich mistrz zawiódł uczniów. -Opuścił głowę w dół żeby dzieci nie widziały jego smutnej twarzy. - Jednego dnia wszystko się zmieniło. - Podniósł głowę i spojrzał na uczniów. - Było to po tym jak Mistrz Ziemii odzyskał swą dawną postać, niestety nie odzyskał jej do końca. -Uniósł laske w stronę malowidła na ścianie. Był to Mistrz Ziemii, jego przemiana w Dzień Zmarłych nie poszła tak jak powinna. Odzyskał postać ale nie całkiem, był połączeniem ducha i człowieka, nie był ani żywy ani martwy, był pomiędzy.
- Wtedy to moi drodzy Ninja, których znałem przestali być sobą. Zaczęli wątpić w me nauki, moje rady, oddali się ode mnie. Lecz jeden dzień zapiczętował mój oraz ich los na wieki. -rzekł siadając znów na miejsce pośrodku uczniów. Rozejrzał się po sali i spojrzał na rysy na ścianach i podłodze po Tym dniu, dniu w którym nie trenował szóstki uczniów lecz walczył z nimi na śmierć i życie. Otrząsnął się gdy usłyszał cichy głos małej June. -Mistrzu Wu, wszystko dobrze? Co się stało dalej?
-Tak June wszystko dobrze tylko,...- Zatrzymał się na chwilę i spojrzał na lekko czerwoną plamę na ścianie. Nie była to jego krew lecz Zielonego Ninja, która pozostała po tym, jak mistrz rzucił nim o ścianę wykorzystując swoje moce. Chciał jedynie, by inni przestali walczyć.-...przypominam sobie coś to wszystko. -Uśmiechnął się lekko i wrócił to opowieści.
- Zawiodłem ich nie będąc przy nich gdy potrzebowali mnie najbardziej...

The Corrupted SixWo Geschichten leben. Entdecke jetzt