"List" do "słabych"

6 0 0
                                        

~Dedykuję wszystkim, którzy się zmagają z trudnościami i przede wszystkim - z sobą samym ~


Stałam pod drzewem. Była ciepła sierpniowa noc. Wiał jednak chłodny wiatr, więc miałam założoną czarną bluzę z kapturem. Przyglądałam się młodej dziewczynie, która ledwo stała na nogach. Nie było co prawda po niej tego widzieć, ale ja to wiedziałam. 

Ta dziewczyna była mną. 

Mną z kiedyś. 

Również miała założoną na sobie czarną bluzę. 

Dokładnie tą samą co ja. 

Patrzyłam na nią. 

Wiedziałam, że czuje teraz ból i była bliska płaczu, który za wszystkie skarby chciała powstrzymać. 

Usiadła na ławce, a z kieszeni wyciągnęła znajomy niebieski scyzoryk i octenisept. Chwilę później podciągnęła nogawkę spodenek, a skórę którą odsłoniła, spryskała octeniseptem. Następnie otworzyła mini "piłę" ze scyzoryka i również spryskała ją octeniseptem. Piłę, bo była ona najostrzejsza spośród dostępnych w scyzoryku przyrządów. 

Następnie przejechała nią raz po odkażonej skórze. 

Potem drugi. 

I trzeci. 

Rozkoszowała się tym. 

Ja odruchowo dotknęłam mojego uda w miejscu mojej blizny. 

Dziewczyna przestała, dopiero kiedy krew zaczęła cieknąć po nodze. Wtedy wyciągnęła chusteczkę, przetarła ranę i jeszcze raz spryskała ją octeniseptem. Następnie wytarła zakrwawiony scyzoryk i jego również zdezynfekowała. 

Po wszystkim, zakryła ranę, a przedmioty z powrotem schowała do kieszeni. Oparła się o oparcie ławki i uśmiechnęła się. Uśmiech był szeroki, a dziewczyna wyglądała na spokojną. Czuła spokój. 

W końcu odważyłam się do niej podejść. 

Popatrzyła na mnie, rozpoznała mnie, ale nie wyglądała na zaskoczoną. W jej stanie, ciężko było ją zaskoczyć. 

Wyciągnęłam plaster z kieszeni i podniosłam jej spodenki, odsłaniając krwawiącą ranę, a następnie ją zakleiłam. 

Mała ja wstała i popatrzyła się na mnie pytająco. 

Nie odezwałam się, tylko przytuliłam ją do siebie. Trzymałam jej głowę przy mojej klatce piersiowej. Nie potrzebowała wiele, od razu się rozpłakała. Moje oczy też zaszły się łzami na wspomnienie tamtych dni, ale udało mi się zachować spokój.

- Jesteś silna - wyszeptałam do niej, na co ona tylko się jeszcze bardziej rozpłakała. Po czym dodałam - Będzie lepiej. 

Płakała chwilę w milczeniu. Była gorąca od płaczu, ale wiatr przyjemnie chłodził nas.

- Nie wierze w to - powiedziała drżącym głosem. Chciała coś dodać, ale się powstrzymała. Ja dokładnie wiedziałam co chciała dodać, w końcu była mną.

" Nie jestem w stanie w to uwierzyć".

- Będzie lepiej - powiedziałam kojącym głosem - Nie muszę już próbować w to wierzyć. Ja to WIEM - zaakcentowałam ostatnie słowo, żeby zrozumiała przesłanie. 

Chwilę później zaczął padać na nas deszcz, ale stałyśmy niewzruszone.

- Będzie mniej boleć? - zapytała się mała ja.

- Nie będzie boleć w ogóle - powiedziałam uśmiechając się i zwiększając uścisk wokół małej mnie, ja również się popłakałam - Za chwilę muszę wracać do naszej przyszłości. Nie zapominaj, jesteś silna. Silniejsza od większości ludzi.

~  ~  ~



Ciężko myśleć pozytywnie, kiedy już nie ma się nadziei i jest się na skraju. Życzę Wam, by nikt z Was nie musiał się zmagać z takimi problemami. A Ci, którzy się zmagają - pamiętajcie, że NIGDY NIE JESTEŚCIE SAMI. Zawsze znajdzie się jakaś dobra duszyczka, na którą będzie można liczyć, mimo iż się może tak nie wydawać.

Ci którzy wiedzą o czym piszę, wierzę w Was. Jesteście SILNIEJSI niż myślicie. A według mnie nawet SILNIEJSI od większości ludzi.

Uśmiechnijcie się, ale tak szczerze, dla mnie

Miłej nocki/Miłego dzionka <3

&quot;List&quot; do &quot;słabych&quot;Stories to obsess over. Discover now