[4 lata wcześniej]
"Ciemność obdarza nas jakimś dziwnym rodzajem wolności, sprawia, że pozwalamy sobie na bezbronność w najmniej właściwym momencie. Dajemy się jej zwieść, sądząc,że dochowa tajemnicy. Zapominamy, że czerń to nie zasłona, a wkrótce wzejdzie słońce. Na chwilę stajemy się dostatecznie odważni, żeby mówić rzeczy, których nigdy nie powiedzielibyśmy w świetle dnia. "
Tahereh Mafi
Tamtego dnia Jericho stało się koszmarnym miastem. Moje życie w ciągu paru minut stało się zepsute jak urządzenie elektroniczne. Moje serce rozsypało się jak wieża z kart, a ja nie mogłam je odratować. Nie mogłam je ponownie zbudować, aby cofnąć te całe nieszczęście. Moje oczy były zaszklone, a drobny uśmiech ratował mnie przed wybuchnięciem gorzkim płaczem. Miałam wrażenie, że przez chwilę straciłam swoją duszę. Że moje ciało było martwe, a ja nie potrafiłam nic z tym zrobić. Czułam się blada oraz martwa. Miałam w sobie tyle emocji, ale czułam się jak z porcelany. Porcelany, która zbliżała się do rozbicia. Tamtego dnia poczułam największe cierpienie, które do dzisiaj wspominałam. Wbijałam sobie paznokcie w skórę, a nawet uczucie bólu nie wywołało żadnej emocji. Miałam wrażenie, że każdy żywioł mnie zabijał. Z każdą minutą, sekundą czułam się źle. Ogień, który palił moją duszę. Zamieniała się w popiół. Woda, która przykrywała moje blade ciało swoją falą. Nie miałam dostępu do tlenu. Ziemia, która się trzęsła, przez co straciłam równowagę. Powietrze, które odcięło mi dostęp do tlenu, a jedynie dusiło.
Pozostała ciemność.
Nathaniel: Wiem, że to nie najlepszy pomysł pisaniem tego przez telefon.
Nathaniel: ale nie mogłem się spotkać.
Nathaniel: Przykro mi, ale..
Nathaniel: Straciłem te dawne uczucia do ciebie, Turner.
Nathaniel: Przepraszam.
Tamtego dnia chciałam się pożegnać z nim. Musiałam wyjechać, aby jechać na wymarzone studia. Chciałam ostatni raz w tym roku poczuć jego ramiona przy sobie. Oddech na swoim karku. Jego miękkie wargi na moich malinowych ustach. Miałam dzwonić do niego, aby się pożegnać, aby ostatni raz się spotkać. Zamiast tego, tępo patrzyłam się na ekran telefonu czytając po raz setny jego wiadomości z ostatniej chwili. Nie wiedziałam czy minęła godzina, a może minuta od tego. Czułam się jakby ktoś ściskał moją szyję, nie dając mi żadnego tchu. Straciłam swój oddech. Ktoś zabrał mi oddech, moją duszę, a nawet serce. Los zabrał mi wszystko, a ja nie mogłam nawet tego odzyskać. Nie miałam szans na odzyskanie moich ważnych rzeczy. Wokół mnie była ciemność, a jedynie jasny ekran mojego telefonu podświetlał moją twarz. Lampy zgasły, a tylko ja czekałam na pociąg. Tylko ja siedziałam w tej ciemności. Czułam się samotna. Uczucie bezpieczeństwa, miłości wyparowało. Ekran wygasł, a ja przymknęłam powieki.
Ja oraz Nathaniel byliśmy jak dwie takie same duszyczki. Od początku liceum czuliśmy, że to my właśnie jesteśmy bliźniaczymi duszami. Pamiętałam do dziś jak on oprowadzał mnie po liceum, gdy ja byłam tą nową w tej szkole. Nasze spacery, nasze wyprawy na plażę, nasze wymykanie się z domu, aby spędzić czas w pobliskim parku. Było między nami w porządku. Może zdarzyły się parę kłótni, ale nie aż takie, aby były powodem naszego zerwania. Nawet moja dwójka najlepszych powiedziała, że jesteśmy chyba jedynym związkiem bez ogromnych kłótni. Kochałam Nathaniela, a on kochał mnie. Potrafiłabym zrobić dla niego wszystko. Mogłabym złapać dla niego gwiazdę z nieba, aby był szczęśliwy. Był moim oddechem. Moim sercem. Moim wszystkim. Wiele pytań zaczęło się gromadzić w mojej głowie. A co jak znalazł sobie inną? A co jak mnie zdradzał? A co jak mnie nie kochał? Może byłam nudna? Może go czymś uraziłam?
Dźwięk nadjeżdżającego pociągu siłą wyrwał mnie z zamyśleń. Oderwałam głowę od telefonu, chowając go do kieszeni bluzy, a następnie wstałam łapiąc czarną walizkę. Drzwi pociągu się otworzyły, a ja mogłam wejść i w końcu zacząć nowe życie. Nowe życie bez mojego ukochanego. Przymknęłam ponownie powieki, próbując nie myśleć o nim. Usiadłam na jednym z siedzeń, odkładając walizkę obok siebie, a następnie spojrzałam w okno. Ciemność kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z nim. Gwiazdy na niebie pokazywały mi jego oczy, a noc była po prostu nim. Była piękna, niespodziewana, a za razem lekko tajemnicza. Oparłam głowę o okno, zamykając swoje ciężkie powieki, które przypominały ogromne głazy.
Czas zacząć nowe życie.
- Obiecaj mi coś. - odezwałam się, patrząc na czarne niebo, które było pełne białych, świecących kropek. Mimo, że nie patrzyłam się na niego to wiedziałam, że odwrócił głowę w moją stronę.
- Co? - szepnął.
- Że mnie nie opuścisz. - odwróciłam głowę w jego stronę. Leżeliśmy na białym kocu, który był na trawie. Wymknęliśmy się z domu, aby pooglądać razem piękne gwiazdy. W jego oczach dostrzegłam piękne iskierki, które były jednym z powodów mojego marnego żywota. Kosmyki opadały mu na czoło, a jego dłoń była pod jego głową.
- Nigdy cię nie opuszczę. - szepnął, a nagle poczułam jego ciepłą dłoń na moim porcelanowym policzku. - Kocham cię, a zostawienie ciebie byłoby grzechem, Turner.
Jego szepty były dodatkiem do tej magicznej nocy u jego boku. Uwielbiałam jego ciepło, a co dopiero jego szepty. Były jak synfonia dla moich uszu. Nic innego nie pragnęłam niż tylko usłyszeć jego głos, który był moim wszystkim.
Bo on był moim wszystkim. Moim tlenem. Moim sercem. Moim oddechem.
Kłamał.
Ale los był taki okropny, że zabrał mi moją pierwszą miłość.
Rozstaliśmy się w zgodzie.
Przynajmniej tak sobie wmawiałam.
***
Witam was elfiki moje!
Bardzo się stresowałam jeśli chodzi o wypuszczenie tej książki. Chcę abyście wiedzieli, że oddałam całe serducho tej książce i mam nadzieję, że wam się spodoba. Chciałabym abyście sie szybko zapoznali z treścią, więc pierwszy rozdział będzie szybciej niż dalsze rozdziały!
Miłego dnia!!
YOU ARE READING
Burning the night
Teen Fiction"Twoja dusza była objęta gęstą ciemnością, że aż nie mogłam zobaczyć w niej odrobiny czułości." ! Trylogia "Darkness"! Pierwsza część. ⚠️ NIE wyrażam zgody na kopiowanie mojej dzieła. ⚠️ ❗Do napisania książki zainspirowała mnie pewna gra z dziecińst...
