Nowy partner

232 5 0
                                        

Majkelajn!!!- krzyczał Fowler na cały komisariat.

Mówi się ,, Michalina'' idioto. Mógłbyś się wreszcie nauczyć- mruknęłam pod nosem i z trudem podniosłem swoją dupę z krzesła. Poszłam do gabinetu Fowlera i otworzyłam drzwi oścież.

-Serwus szefuniu, co jest?- spytałam, patrząc na wolno zamykające się szklane drzwi.
Fowler odezwał się dopiero gdy się zamknęły.

-Ile razy ci powtarzałem żebyś mnie tak nie nazywała?

-Ile razy mówiłam ci żebyś poprawnie wymawiał moje imię?

-Dobra dobra dzieciaku, nie pyskuj mi tut...

-Jak nie umiesz imienia to może chociaż nazwisko? Co? Wajto. Rany to serio nie jest takie trudne- przerwałam mu i nawijałam dalej z satysfakcją patrząc na jego zmęczoną minę- W a j t o. A nie Łejto.

-Dobra, dobra Srejto. Siadaj i słuchaj.

Usiadłam naprzeciwko niego i z uwagą wbiłam w niego wzrok i dodałam moim oczom nutkę szaleństwa.

-Ale nie patrz się tak na mnie! Serio. To przeraża. Nie wierzę, po co oni cię przysyłali tutaj, aż do Detroit na szkolenie.

-Nie mam pojęcia, przecież nie potrzebuje żadnego szkolenia.

Fowler podniósł kpiąco jedną brew.

-No co? Jestem zajebista.

- Puki co, jeszcze dużo musisz się nauczyć. Między innymi w tym celu przydzielono ci partnera.

- Uuu... Jak fajowo. Jaki on jest? Ile ma lat? Czekaj, czy to on czy ona? Jeśli to on, to czy jest przystojny? Jaki ma stosunek do heavymetalu??

-Ło ło łoł- dziewczyno, spokojnie. Nie tak szybko. Poza tym, i tak zaraz go poznasz.

W tej chwili do gabinetu weszła detektyw Madison, a zaraz za nią szedł android.

-Detektyw Madison? No to gituwa, wierzę że będę się mogła wiele od Pani nauczyć- spojrzałam na Madison, ale ona tylko spojrzała na mnie z zakłopotaniem.

- Nie, nie wiem o czym do mnie mówisz kochanie, ale na pewno mnie to nie dotyczy. Przepraszam, ale trochę się śpieszę. Masz tu tego swojego androida Fowler.

Po tym jak Madison wyszła, spojrzałam na Fowlera.

-No proszę proszę, sprawiliśmy sobie androida. Po co ci on niby, do noszenia kawy?

-Własciwie to...-zaczął Fowler

-Z resztą nie ważne. To kiedy w końcu poznam tego partnera?

-Stoisz przed nim Łej...Wajto.

Uśmiechnęłam się gdy usłyszałam, że w końcu dobrze udali mu się powiedzieć moje nazwisko. Jednak zaraz się skapbęam, że coś tu nie gra.

-Co?

-Stoisz przed nim.

Spojrzałam na androida, potem spojrzałam za drzwi za androidem, jednak nikogo tak nie było.

-Ale tu nikogo nie ma Fowler.

-Nie bądź wredna, bo zaraz stracę cierpliwość. To jest model RK800. Jest prototypem najwyższej jakości. I szczerze mówiąc dziwię się dlaczego przydzielili go niedoświadczonej funkcjonariuszce. Może chcą sprawdzić jego wytrzymałość...

-Hahahan't, Fowler.

- Nie ma takiego zwrotu Wajto, a zresztą i tak już nie mam czasu na dalsze pierdoły, RK800, przedstaw się Detektyw Wajto i tak dalej, ja muszę iść.

-Nie, czekaj, co jest? Skończyli wam się ludzie, czy co? Nie mogę dostać kogoś no nie wiem... Bardziej... żywego?

- Słuchaj, jak chcesz kogoś żywego po to żeby go przelecieć podczas akcji, to zgłoś się do Gavina, ten android jest profesjonalny i ma pomagać w śledztwie i tylko w śledztwie, bo do tego został stworzony!

-Tak jak ty zostałeś stworzony do bycia dupkiem.

-Wiesz co, mam cię dość smarkulo, masz się dostosować, a jak ci coś nie pasuje, możesz oddać blachę- mówiąc to opuścił gabinet, zostawiając mnie z androidem sam na sam.

-Witam, jestem Connor. Android wysłany przez Cyberlife.

Life is plastic~Connor X ReaderWhere stories live. Discover now