Papieros tli się na resztkach tytoniu gdy mój tępy wzrok obserwuje mieniący się żar. Było ciepło ale wiał lekki wiatr, wywołujący dreszcze na moim ciele, okrytym cienką kurtką. Zarzuciłem ją na siebie w pośpiechu, czując nagłą potrzebę wyjścia na dwór. Chciałem zapalić. To dziadostwo, o którego rzucenie tak proszą mnie rodzice. Próbowałem, raz mi się udało wytrzymać dwa miesiące. Ale czy w internacie się tak da? Gdy ludzie dookoła zawsze cię gdzieś ciągną, sami proponują papierosa? To nie tak, że nie umiem odmawiać. Ja sam.. lubię tą truciznę. Ten smak, to jak wypełnia moje płuca, jak rano budzi do życia. O tak, w rzucaniu najbardziej bałem się tych pustych poranków. Tych, gdzie podczas czekania na autobus do szkoły nie miałbym co ze sobą zrobić. Przez tyle miesięcy tak do tego przywykłem.. Straciłbym część mnie. Wizja utracenia nastrojowych nocy z papierosem w ręce, słuchawkami w uszach na internackim parapecie też bolała. Papieros był stałym elementem mojego życia. Jedynym stałym tak naprawdę.
- Baekhyun! - usłyszałem zaraz krzyk i bieg w moją stronę. Wyciągnąłem słuchawkę z ucha i spojrzałem przed siebie widząc mojego współlokatora, Jongdae.
- Co jest? Jednak zechciało ci się zejść? - zapytałem, wyrzucając niedopałek na ziemię aby zaraz zgnieść go butem. Wyciągnąłem paczkę papierosów z kieszeni i wsunąłem kolejnego między wargi, odpalając go zaraz zapalniczką w kaktusy. Czego to oni nie wymyślą na te zapalniczki.. Chociaż to lepsze niż te obrazki z paczek fajek. Ohyda, ale czy powstrzymuje mnie to od palenia? Oczywiście, że nie.
- Przekonałeś mnie. Poza tym, Sehuna nie ma. Co miałem robić sam w pokoju? - spytał Dae, sięgając do swojej paczki po szluga. No tak.
Mieszkamy w trójkę - ja, Dae i Hun. Jednak mam wrażenie, że nasz pokój jest podzielony na dwie części, choć to absurd. Są oni, dwójka najlepszych przyjaciół z poprzedniej szkoły. Wszędzie razem, milion pomysłów na sekundę, świetny kontakt. I jestem ja. Wiecznie śpiący, siedzący na telefonie ja. Mam wrażenie, że dzieli nas ściana. Gdy leżę na swoim łóżku i oglądam ich z kąta pokoju gdy się śmieją, wygłupiają.. Czuję się jakbym był jakimś duchem. Nieobecny. Jestem chyba zbyt.. martwy dla nich. Tak. Tak pewnie jest. Parsknąłem aż śmiechem na to wyobrażenie. Takie wizje zbyt często mnie nawiedzały, przywykłem do tego. Były częścią mnie.
- A ty z czego się znowu śmiejesz? - usłyszałem nagle głos Jongdae i lekkie szturchnięcie w nogę.
- Coś mi się przypomniało. - odpowiedziałem cicho, zaciągając się po chwili papierosem.
- No tak, typowe. Ty to masz serio nasrane w tej głowie.. - mruknął Dae, a ja uśmiechnąłem się pod nosem. Nie ma nawet pojęcia jak bardzo. Ja sam mam dość swojego umysłu. Tego, jak działa. Tego, że w ogóle działa.
- Idziesz ze mną i Hunem po osiemnastej na piwo? Dzisiaj na nocce jest pan Choi, można się zabawić. - zaproponował Chen a ja spojrzałem na niego.
No tak, dzisiaj poniedziałek. Dzień libacji alkoholowych w naszym internacie. Wtedy na nocce jest najbardziej nieogarnięty opiekun. Przechodzi po pokojach raz, w okolicach dwudziestej drugiej i tyle. Możesz palić i pić w pokoju co zechcesz. Warunkiem jest bycie cicho. Wszyscy się cieszą gdy tylko ten facet trafia na noc do nas. Jest naprawdę dziwny, jakby nie wiedział co się dzieje gdy schodzi do swojego gabinetu. Albo wie i dlatego nic nie robi, tylko pozwala na to wszystko? Kto wie? Szkoda mi go trochę. Wszyscy lubią się z niego po cichu nabijać. A on po prostu.. daje nam swobodę i jest miły, otwarty. Ale w tych czasach bycie miłym jest równoznaczne z byciem pizdą w oczach innych. Ja też nią jestem. W swoich oczach. Największą jaka jest na świecie.
- Możemy iść. Tylko pijemy w moim aucie, okay? Nie chcę znowu przypału jak wtedy w parku. - zapowiedziałem, gasząc kolejny niedopałek. Przeciągnąłem się leniwie na ławeczce i westchnąłem ciężko. Moje auto, choć zaparkowane tuż za budynkiem internatu, za dnia było najbezpieczniejszym miejscem na picie. Nie ma tam kamer, na tyle nikt nie chodzi. Idealnie. Nie raz tam piliśmy. Tylko potem auto jest całe w popiele z fajek, kapslach i butelkach i zasranym piachu, bo Hun i Dae pchają się na fotele z butami, za co mam ochotę ich zabić. Ale mogę to przeżyć. Jak wiele rzeczy. A komfort i bezpieczeństwo jednak są w tej sytuacji bezcenne.
YOU ARE READING
-Cigarette- |ChanBaek|
FanfictionBaekhyun miał dwa uzależnienia - papierosy i Chanyeola. Nie wiedział, które niszczyło go bardziej. Oba kochał tak samo mocno.
