Prolog

419 15 4
                                        


-Panno Carrington, nie będę owijać w bawełnę - Pani Kim odezwała się w końcu, zakładając nogę na nogę i rozsiadając się wygodniej w skórzanym fotelu po drugiej stronie biurka. - Nie masz żadnego pojęcia o pracy, której chcesz się podjąć. Nie masz absolutnie żadnego doświadczenia i nawet nie próbujesz tego ukryć - ucięła na chwilę, tylko po to, aby westchnąć ostentacyjnie i rzucić mi zawiedzione spojrzenie. - Masz zaledwie dwadzieścia jeden lat i zgodziłam się z Tobą spotkać, tylko dlatego, że moja wspólniczka osobiście za Ciebie poręczyła.

-Pani Kim, zdaję sobie sprawę, że nie mam najlepszych kwalifikacji, ale...
-Jeszcze nie skończyłam - powiedziała stanowczo, zsuwając z nosa okulary jedną ręką, a drugą masując obolałą skroń. - Jesteś też jedyną kandydatką, która nie uciekła z mojego gabinetu po przedstawieniu jej naszej oferty.
Pan Kim i Ja jesteśmy już zmęczeni poszukiwaniami. Rozumiesz, oczywiście, że nie możemy jednak powierzyć opieki nad naszym synem, byle dziewczynie z ulicy.

Udam, że tego nie słyszałam

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Udam, że tego nie słyszałam.

-To zobowiązująca praca; oczekuje się od Ciebie pełnej gotowości do pracy przez siedem dni w tygodniu, za dnia i w nocy, jeśli nastąpi taka potrzeba - kontynuowała. - Twoje życie towarzyskie, rodzina, plany i marzenia przestaną się liczyć. Twoja uwaga ma być poświęcona tylko i wyłącznie naszemu synowi. Czy to jest dla Ciebie jasne?
-Tak, Pani Kim.
-Umowa nie uwzględnia żadnego chorowania, dni wolnych, wakacji, wcześniejszego opuszczania terenu posiadłości - każdego dnia twojej służby zostaniesz poinformowana, kiedy możesz odejść. Masz być przy boku mojego syna, gdy się budzi i kiedy zasypia; nie opuszczać go nawet na krok, nawet jeśli będzie tego od Ciebie rządał - a uwierz mi, będzie.
-Będzie rządał od Ciebie wielu rzeczy. Podejrzewam też, że większość z tych próśb albo Cię urazi albo wprawi w dyskomfort. Nie będę udawać - nasz syn nie należy do najmilszych osób, Panno Carrington. Prawdę mówiąc, nie zdziwię się, jeśli przy pierwszej możliwej okazji będzie chciał się Ciebie pozbyć. Nie w ten sposób - dodała pospiesznie, widząc jak kolory powoli odpływają z mojej twarzy - mam nadzieję - ostatnie słowa wymamrotała bardzo niewyraźnie, bardziej do siebie niżeli do mnie.

-Kiedy mogę zacząć? - spytałam z nadmiernym entuzjazmem, ignorując gulę rosnącą w moim żołądku.

***

***

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Singularity || Kim Taehyung ff Where stories live. Discover now