Siedziałem przed laptopem i szukałem sprawy godnej mojego zaangażowania. Z kuchni dobiegał jakiś podejrzany zapach - pewnie John coś gotował. Tłumaczyłem mu wiele razy, żeby się tak nie męczył - równie satysfakcjonujące są gotowe posiłki, a ja jem tylko po to, żeby zaspokoić ludzką potrzebę. On jednak zdawał się lubić przyrządzać dania, więc niech robi co chce. Zaginiony pies... Znalezienie ciała słynnego dilera... Porwanie teściowej... I cyk. Nagle zrobiło się ciemno, internet się zbuntował, a w kuchni coś się stłukło.
‒John! Czemu mi nie przypomniałeś?!
‒O czym ja ci miałem niby przypomnieć?
‒No że prąd nam wyłączą. - całkiem z niego bystry człowiek, jednak czasem przeważa jego zbyt prostolinijna natura.
‒Sherlock, zlituj się! Ja nie jestem jasnowidzem.
‒Tydzień temu w gazetach pojawiła się wiadomość, że przyjeżdża do Londynu (i to do kilku dzielnic) kino na świeżym powietrzu. Poza tym od wczoraj zaczął działać nowy system taryfowy, wprowadzony przez elektrownię, od której prąd pobierają budynki na Baker Street. Duże ilości prądu zużyte przez kina (nie łudźmy się, że odpowiedzialni za to ludzie mieli zamiar użyć własnych agregatów) oraz niedopracowane taryfy, z których skorzystało wielu ludzi - z czystej ludzkiej ciekawości oraz słabości do oszczędzania pieniędzy na każdym kroku - musiało poskutkować awarią elektryczności.
Podskoczyłem na fotelu, bo poczułem dłoń na swoim ramieniu.
‒Holmes, nie wiedziałem, że masz aż tak nieczyste sumienie, to tylko ja. Smacznego.
‒Nie powiesz, że moja dedukcja cię zszokowała?
‒Byłem zajęty zbieraniem kawałków potłuczonego talerza oraz kończeniem porcji krokietów. Na szczęście mamy kuchenkę na gaz. Zjedz.
‒Dlaczego mam teraz jeść? I dlaczego jedzenie jest ważniejsze od moich dedukcji?
‒Dlatego, że mamy godzinę 8 na wieczór, a ty nic dzisiaj nie jadłeś, co nie jest dla ciebie dobre - zważywszy na fakt, iż przebiegłeś na piechotę połowę Londynu, aby złapać mordercę na fiszce, który atakował lakierem do włosów.
‒Z trucizną! I to taką, która uwalnia się nawet po zmyciu, a na dodatek efekty jej działania mogą się pojawić w przeciągu 72 godzin! O mało nie wpadłem do studzienki kanalizacyjnej! Wyobrażasz to sobie doktorku?
‒Tak, wyobrażam to sobie. Jedz, bo wystygnie.
‒Jest ciemno, nie będę widział co jem.
‒I tak nie ma to dla ciebie znaczenia.
‒Masz rację Watsonie, co za różnica? Mam nadzieję, że nie przesadziłeś z ilością twojej ulubionej trucizny? - pomimo ciemności zakodowałem widoczne skonsternowanie mojego współlokatora.
‒Jakiej trucizny? Holmes, do cholery, to ty tutaj jesteś specjalistą od podejrzanych substancji w domu.
‒Chodzi o cynamon. Nadmierne jego ilości są toksyczne dla organizmu.
‒Nie, nie ma tutaj cynamonu, przecież to nie jest danie na słodko. Zjedz to wreszcie.
‒Powtarzasz się.
‒Bo twoja osoba tego wymaga.
‒To zależy od punktu widzenia...
‒SHERLOCK JEDZ!
‒No już, nie unoś się tak John.
W końcu zjadłem porcję krokietów przygotowaną przez mojego nadopiekuńczego przyjaciela. Po odgłosach z kuchni wywnioskowałem, iż on też zjadł i zdążył posprzątać. Gdy ja opróżniłem talerz, zastanawiając się, po co ludzie robią aż takie wielkie zamieszanie przy temacie jedzenia, poczułem nudę.
‒Nudzi mi się.
Cisza.
‒Nudzi mi się!
Cisza.
‒John, jestem ZNUDZONY!
Cisza.
Co jest do cholery? Zawsze na to reagował.
Wstałem z fotela i podszedłem do okna. Wszędzie było ciemno. Czy my mamy jakieś świeczki? Mniejsza, nie będę się fatygował. Poszedłem do kuchni, potem do łazienki, nawet zajrzałem do pokoju Johna, jednak nigdzie go nie było. Był dzisiaj jakiś roztargniony, może poszedł porozmawiać z panią Hudson. Postanowiłem się położyć, w końcu i tak nie miałem nic do roboty, a nie mogę znieść tego, że mój mózg nie ma czego analizować. Otwarłem drzwi do mojej sypialni, wziąłem co trzeba z szafy i ruszyłem pod prysznic. W samym szlafroku wsunąłem się do mojego łóżka. W końcu zasnąłem.
***************
Od autorki - Jest to moje pierwsze opowiadanie na Wattpadzie, a fanfiction w ogóle pierwsze w życiu. Rozdziały będą dosyć krótkie (przynajmniej na początku), ponieważ po prostu dobrze mi się tak pisze. Piszcie komentarze co myślicie o tym opowiadaniu, co byście zmienili, jakieś swoje sugestie, informujcie mnie o błędach, których nie da się uniknąć :). Miłego czytania życzę <3
YOU ARE READING
Całkiem nowy rozdział||Johnlock
FanfictionTak wiele chwil spędzonych razem, tyle nieokazanych uczuć, setki niewypowiedzianych słów... Życie codziennością zabarwioną tajemniczymi i na pozór niemożliwymi do rozwiązania sprawami. Kreowanie własnych osobowości, aby ludzie zmieniali swój punkt w...
