1 - Zimna jak lód

141 6 11
                                        

Mijała ciemne uliczki, rozglądając się uważnie w poszukiwaniu swojego dzisiejszego celu. Był to pewien znany polityk, w średnim wieku, wlosy ciemne naznaczone siwizną o przyjaznej twarzy i inteligentnym spojrzeniu. Przynajmniej w taki sposób prezentował się Edwardzie Harvor, na zdjęciu, które było załączone do zlecenia.

~ Kolejny idiota... ~ Przemknęło przez myśl dziewczyny śpieszącej na spotkanie z mężczyzną.
Zwolniła kroku, zmęczona nieustanny biegiem. Krótko po tym dostrzegła wysoką, barczystą sylwetkę, stojącą w jednej z opuszczonych alejek.

~ Ludzie jego pokroju nie powinni istnieć ~ Pomyślała, wzdrygając się lekko, po czym podeszła do swojego Celu.

- No w końcu raczyłaś się pojawić. Musisz mi wynagrodzić czas, który straciłem czekając na ciebie.- Zniecierpliwiony, chwycił Morę w pasie i przycisnął ją do ściany. - A teraz czas się trochę zabawić, co nie kotek?

Po wypowiedzianych słowach zapanowała głucha cisza, podczas której Edward próbował zedrzeć z niej ubrania do tego nie odrywając od niej swoich brutalnych ust.
Powód, dla którego się spotkali był jeden. I właśnie się realizował.

- Chcesz się zabawić tak..? - Zapytała dziewczyna głosem, który z początku słodki w momwnt zmienił się w oschły. Patrzyła na niego pustym wzeokiem, w którym kryło się coś niepokojącego.

Nie miał czasu na analizę jej słów, o jakiejkolwiek reakcji nie wspominając. Brunetka w jednej chwili wyswobodziła się z jego uścisku i przyszpiliła go do muru. Podcięła mu nogi. Harver klęczał zdezorientowany i już otwierał usta aby coś powiedzieć, kiedy nagle poczuł w nich szorstki materiał, którym został uciszony przez More.
Wyraz jego twarzy zmienił się z zaskoczenia w czystą irytację.

- Nie radzę. - Oznajmiła machając nożem w lewej ręce.

Dziewczyna nie czekała długo, widząc nagły błysk przerażenia w oczach mężczyzny bez zastanowienia wbiła ostrze w jego obojczyk. Dźgnięcie to spowodowało charakterystyczne chrząknięcie towarzyszące łamaniu kości. Po śnieżnobiałej koszuli zaczęła płynąć ciepła krew, która wsiakała w materiał koszuli. Mężczyzna próbował krzyczeć, wołać o pomoc, ale szmata, którą miał w ustach skutecznie tłumiła wszelkie jego odgłosy.

Mora spojrzała zimnym wzrokiem na ofiarę, którą dopadła w swoje szpony, a jej twarz zastygła w obojętność wyuczonej przez lata treningów z Brutusem i własne doświadczenia.
Westchnęła znudzona widokiem Edwarda pogrążającego się w bólu i jego zasmarkanej twarzy.

~ Pod koniec dnia nawet grube ryby są bezbronne ~ Spojrzała na niego zdegustowana, powoli kucając.

- Czy taki rodzaj zabawy ci odpowiada?

Zapytała podchodząc do niego niebezpieczniej blisko. Gdy znalazła się tuż przy nim wyciągnęła drugie ostrze i przejechała nim po linii jego żuchwy, kończąc przy uchu, które brutalnie odcięła. Przerażony Edward zaczął się niekontrolowanie trząść i wyrywać. Próbował uciec, jednak nie było mu to dane.

- Bo mi baaardzo. - odpowiedziała lodowatym głosem na własne pytanie, po czym uśmiechnęła się, uśmiechem  budzącym strach.

Ze wzrokiem utkwionym w twarz ofiary, zaczęła poruszać nożem wbitym w ciało mężczyzny, a ten zaczął się skręcać i wyrywać z bólu. Po chwili Mora wyrwała brutalnie ostrze i widząc, że na twarzy Edwarda pojawia się ulga, bez zastanowienia wbiła je w jego prawy bok, po czym przeciągnęła je przez brzuch, kończąc pod lewym dolnym żebrem.

Odsunęła się od ofiary i krytycznym wzrokiem oceniła swoje dzieło.
Mężczyzna leżał na ziemi, podpierając się plecami o ścianę. Z jego prawego obojczyka obficie sączyła się krew, z prawdopodobnie uszkodzonej tętnicy. Twarz pokryta łzami i szkarłatną cieczą. Pozostałości po odciętym uchu, no i na koniec rozpruty brzuch z wnętrznościami wylewającymi się z jamy brzusznej agonalnego ciała.
Brunetka podeszła do konającego po czym po raz ostatni spojrzała mu w oczy i wbiła sztylet w jego lewe oko, przebijając je na wylot aż przez tylną część czaszki mężczyzny. Niespiesznie podniosła się i odwróciła plecami, do nie żyjącego już, Edwarda Harvera, polityka, męża i ojca, bohatera narodu i przykładnie go obywatela. Ćpuna, tyrana, pedofila i gwałciciela.
Zanim odeszła, rzuciła pod stopy trupa teczkę z popełnionymi przez niego przestępstwami. Prawdopodobnie i tak informacje te zostaną stłumione przez rząd, który nie dopuści aby ujzaly światło dzienne. Bo jakby to świadczyło o kraju.

Kobieta opuszczając miejsce zbrodni, pozostawiła za sobie trupa, dwa sztylety z wypalony i numerami seryjnym i kopie akt, które mu założyła. Była to jej rutyna, znak rozpoznawczy. Robiła tak za każdym razem, zostawiała po sobie akta żeby policja wiedziała, że zamordowana osoba nie była bez winy i w jakimś stopniu zasłużyła na to co ją spotkało. Być może było to też próbą zrzucenia z siebie winy?
Ktoś mógłby powiedzieć, że błękitnooka była swego rodzaju bohaterem, bo oczyszczała świat ze złych ludzi, ale byłaby to mocno naciągana prawdy, a wręcz kłamstwo. Bohaterowie nie zabijają ludzi, oni ich ratują, pomagają im, a ona tylko zabijała dla pieniędzy, a fakt że z reguły byli to źli ludzie niewiele wnosił do sprawy.

Mora właśnie wróciła do swojego lokum, na które składał się salon z aneksem kuchennym i łazienka. Jednym z nielicznych źródeł światła w tym mieszkaniu stanowi sporego rozmiaru okno, które przeważnie przysłaniały ciemne kotary. Po jej powrocie zostało ono odsłonięte, a do pomieszczenia wpadały promienie zachodzącego słońca. Widok ten działał kojąco na More, dawał jej poczucie spokoju.
Dziewczyna przez moment wpatrywała się w malowniczy widok za oknem, następnie zrzuciła z siebie swój strój roboczy i opadła zmęczona na kanapę. Kogo by nie zmęczyło przebiegniecie sporego dystansu i walka z jakimś randomowym gangsterem, który się napatoczył w drodze powrotnej? Miał gościu pecha, bo skończył z połamaną w dwóch miejscach ręką i sporą raną na boku.
Trzeba było nie prowokować Dark.

Mora zła to Mora nieobliczalna.

Brunetka rozejrzała się w poszukiwaniu kartki ze zleceniami na najbliższe dni i skreśliła ostatnie widniejące na niej nazwisko. Później spali ją w zlewie, tak jak wcześniej  trylion innych kartek. Jej mieszkanie można byłoby nazwać perfekcyjnie czystym, gdyby nie stosy książek i notatników walających się po całej jego powierzchni. I jeszcze ta groźnie wyglądająca góra brudnych naczyń, której nie wiele brakowało do przewrócenia się.

Rozsiadla się wygodnie i uruchomiła laptopa. Pierwsze co zrobiła to skontaktowała się ze swoim dostawcą broni, który również jest jej dobrym znajomym i złożyła zamówienie.
Była w trakcie wysyłania wiadomości, kiedy na ekranie pojawiło się nowe powiadomienie. Kliknęła więc w link aby chwilę później przeczytać treść nowego zlecenia.

Nadawca: N
"CZAS : jutro o północy
MIEJSCE : opuszczona hurtownia na obrzeżach Londynu
CEL : likwidacja przeciwnika i odbiór towaru.
Skontaktuje się z tobą po wykonanej misji w celu odebrania przesyłki.
Zaliczkę masz już na koncie, resztę dostaniesz jak skończysz"

(nie) zwykła herbaciarniaNhững tác phẩm khiến độc giả say mê. Hãy khám phá bây giờ