1 dzień szkoły - U.A.

3.6K 161 48
                                        

*Bakugo*

Dzisiaj obudziłem się dosyć wcześnie.
Cholera jasna jest dopiero po czwartej nad ranem. Ustawiłem budzik na 6.30 , ale nie mogłem zasnąć. Cały czas mysle ciągle o tym, że chcę sprać tego zielonego brokuła.
Gdy tak o nim myślałem zdążyłem zasnąć.
- Ten nerd jest tak nudny, że aż zdołałem usnąć - pomyślałem.
Sięgnąłem pod poduszkę, gdzie był mój telefon. Popatrzyłem na wyświetlacz, żeby zobaczyć która godzina. 6:48.
Zaraz pewnie zacnie się drżeć ta stara prókwa, żebym wstawał.
Chwilę poleżałem jeszcze, żeby trochę odespać. I faktycznie miałem wcześniej rację. Po chwili usłyszałem głos matki.
- Katsuki! Wstawaj, bo się do szkoły spóźnisz! - wykrzyczała z kuchni matka.
- Już do cholery wstałem! Nie drzyj mordy! - wkurzyłem się, ale stwierdziłem, że wolę się wyładować na tym zielonym krzaku szkole.
Ta myśl poprawiała mi humor.
Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki umyć zęby. Gdy wyszedłem, ta stara cholera stała w przedpokoju i ubierała buty i płaszcz, a w ręce miała walizkę i torebkę.
- Wybierasz się gdzieś? - spytałem.
- Tak wybieram i nic Ci do tego - odpowiedziała.
- Gadaj stara prókwo!
- Na stole masz pieniądze, jak będziesz wracał to sobie coś kup na obiad, bo ja wyjeżdżam na tydzień.
- Ale gdzie jedziesz?!
- Wracam za tydzień, pa! - wyszła i szybko trzasnęła drzwiami.
Dobra, mam z głowy tą babę na jakiś czas. Zjadłem śniadanie, poszedłem do pokoju i szybko się ubrałem. Wziąłem plecak, pieniądze z lady i wyszedłem. Miałem ogromną nadzieję, że nie spotkam ani tego krzaka, ani mieszańca w drodze do szkoły. Była 7.32. Niecałe pół godziny do lekcji. Stwierdziłem, że pójdę do parku. Gdy byłem na miejscu, usiadłem obok ulubionej fontanny i patrzyłem jak naiwne dzieci wrzucają do niej pieniądze.
- Ich strata - pomyślałem.
Nagle mój telefon zaczął dzwonić, więc zobaczyłem kto dzwoni. Na wyświetlaczu pojawiła się krzywa morda Kirishimy. Niechętnie odebrałem.
- Czego chcesz, Kirishima?!
- Bakugo! - zawołał uradowany chłopak - kiedy będziesz w szkole? Wszyscy siedzą już w klasie, a Ciebie nie ma!
- Bo mam jeszcze czas Ty krzywa mordo!
- Ale Bakugo, jest za trzy ósma (;-;) - powiedział zdziwiony chłopak.
Szybko zerknąłem na wyświetlacz telefonu. Rzeczywiście, byłem prawie spóźniony, a do szkoły z parku jest około 10 minut. Chwilę tak stałem, bo nie wiedziałem co mam powiedzieć.
Po chwili z zamyślenia wyrwał mnie ten debil.
- ...kugo! Katsuki! Jesteś?
- Dobra, zamknij się, jestem już w drodze! - powiedziałem i rozłączyłem się.
Sprężyłem się i zacząłem biec jak najszybciej tylko umiałem.
Po dwóch minutach dotarłem do szkoły zdyszany jak nigdy dotąd.
Spojrzałem na dokładną godzinę. 7:59:19. Zostało mi jakieś czterdzieści sekund, żeby znaleźć klasę, co nie było trudne dzięki wielkim znakom: 1-A.
Wszedłem do klasy i rozglądnąłem się za wolnym miejscem w miarę z tyłu. Niestety jedyne miejsce jakie zostało w klasie to za tym brokułem, ale obok Denkiego. Zajebiście, jeden debil obok, a drugi przede mną. Spojrzałem do tyłu, bo nie zwróciłem uwagi na to kto siedział za mną. Okej, trzeci debil - Mineta. Nie rozumiem typa w ogóle. Raczej nikt w klasie go nie zrozumie. Nigdy. Kurwa, jest 8.10, a nauczyciela nadal nie ma. Co za ścierwo. Nie żebym narzekał, bo bardzo dobrze, ale po chuj w takim razie zapierdalałem na sprincie do szkoły, żeby nic z tego nie mieć. Pomyślałem, że na przerwie mógłbym kogoś pobić dla wyładowania się. Mój wzrok utknął w jednym punkcie, który był przede mną. W zielonym brokule. Jakby na zawołanie, odwrócił się do mnie i zaczął zadawać pytania.
- Jak Ci minął poranek Kacchan? Wyspałeś się dzisiaj? Jak myślisz, czy Aizawa-sensei przyjdzie?
- Morda, Deku!!!

~~~~~~~~~~~
Ohayo
Jest to moja pierwsza książka i mam nadzieję że weźmiecie ją na coś fajnego. Jak na razie nic ciekawego nie ma ale postaram się żeby stała się najlepsza~
Autorka

Od zawsze razem ~bakudeku/katsudeku~Stories to obsess over. Discover now