Przekręcałem klucz w zamku od drzwi mojego domu, gdy nagle usłyszałem, że ktoś mnie woła z daleka. Nie musiałem się nawet odwracać by wiedzieć do kogo należał ten głos, gdyż tylko jedyna znana mi osoba miała tak anielskie brzmienie.
- Jeremy! Ile mam Cię wołać! - Spojrzałem w końcu na Abigail z przybitą miną - Jeremy? Coś się stało? - spytała zatroskana.
- Ile jeszcze będę musiał czekać, aż mnie w końcu przytulisz? - szybko zmieniłem wyraz twarzy i wyciągnąłem ręce, aby Abigail mogła mnie objąć, co też uczyniła.
Po całym poranku w szkole ucieszyłem się, że w końcu nadeszło popołudnie. Pomimo tego, że był początek maja to przebywając na zewnątrz wcale się tego nie odczuwało. Widziałem na zajęciach, że Abigail też się ten dzień dłużył, więc zaproponowałem jej wspólne spędzenie czasu po szkole (tak szczerze przyznam, że już po dwóch lekcjach o tym zapomniałem). Po dłuższym czasie dziewczyna się odsunęła, abym mógł swobodnie otworzyć drzwi i ją wpuścić do środka.
- Wróciłem! - Krzyknąłem, aby sprawdzić czy ktokolwiek jest w domu.
- Hej, kochanie! - Usłyszałem głos mamy wydobywający się z kuchni - Jak było w szkole?
Ująłem dłoń Abigail i poszliśmy do kuchni. Zobaczyłem moją mamę dekorującą ciastka czekoladowe przy blacie kuchennym. Lekko chrząknąłem, a mama się odwróciła w naszą stronę. Gdy ujrzała kruczowłosą dziewczynę niemalże krzyknęła:
- O, Abigail! Podejdź tu moja droga - dziewczyna podeszła do mojej mamy i obydwie się przytuliły - Opowiadajcie jak tam w szkole.
Usiadłem przy stole, bo wiedziałem, że trochę czasu spędzimy w tym pomieszczeniu. Abigail i moja mama bardzo lubiły się rozgadywać na pewne tematy i plotkować, więc postanowiłem w międzyczasie popatrzeć z okna na to co się dzieje na ulicy. Gdy mama udekorowała ciastka, wręczyła nam połowę i poszedłem z nimi jak i z Abigail na górę do mojego pokoju. Postawiłem talerz z ciasteczkami na biurku, położyłem się na pufie i zacząłem się przyglądać mojej dziewczynie. Spojrzała na mnie i się spytała:
- Co jest?
- Wchodzi do mojego pokoju jak do własnego i nawet się nie przytuli.
Ujrzałem lekki uśmiech na jej twarzy, który chciała (nieudolnie) zakryć:
- Przestań Jeremy. Puśćmy może jakiś film - podeszła do mojej szafki z kolekcją filmów - masz tu jakieś horrory?
Wstałem, podszedłem do niej i ją od tyłu przytuliłem kładąc ciężar mojej głowy na jej ramię i spytałem:
- A co Cię tak nagle wzięło na horrory?
- Po prostu ... - na chwilę zawiesiła głos, by rozejrzeć się po półce i rzec - Ten film może być dobry - wyciągnęła spomiędzy filmów pierwszą część "Koszmaru z ulicy Wiązów".
Ale mnie olała. Wzdechnąłem i wziąłem z jej ręki opakowanie z filmem w środku. Po kilku chwilach leżeliśmy na moim łóżku, oglądaliśmy film i jedliśmy ciastka.
Po filmie jeszcze rozmawialiśmy i graliśmy sobie w jakieś planszówki. Po czterech godzinach Abigail wyszła z mojego domu. Zamknąłem za nią drzwi i udałem się na kanapę do salonu ... 19:27 ... Za trzy minuty ma być mój ulubiony program w telewizji. Sam początek programu obejrzałem, ale po chwili zrobiłem się senny i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
Mijały godziny. Obudziłem się i spojrzałem szybko na zegarek. Wpół do jedenastej. Zdziwiło mnie to co ujrzałem, a była to moja mama siedząca w fotelu tuż obok kanapy, na której leżałem i patrząca co chwilę to na drzwi, to na zegarek.
YOU ARE READING
Stworzyciel // Bendy and the ink machine
FanfictionBendy and the ink machine. Pamiętacie to jeszcze? Henry Stein zaginął w momencie, gdy jego jedyny syn, Jeremy, miał szesnaście lat. Po jakimś czasie wrócił do domu, ale po półtora roku zmarł. Zostawił jednak pewne wskazówki po sobie i kasety, któreg...
