Gloria obudziła się w swoim niewielkim pokoju, w którym panował ład i porządek. Leniwie otworzyła zaspane oczy i spojrzała na stojący na stoliku nocnym budzik. Był kwadrans po ósmej. Słońce wdzierało się do pokoju przez żółte zasłony. Zapowiadał się kolejny upalny... wtorek! Dziewczyna zerwała się z łóżka i pognała do łazienki. To właśnie dzisiaj miała otrzymać odpowiedzi ze szkół, do których złożyła podania. Listy powinny przyjść około dziewiątej rano, więc zostało jej naprawdę mało czasu. Szybko przemyła twarz, uczesała włosy, zrzuciła piżamę w pandy i ubrała się w przygotowany dzień wcześniej strój. Miała na sobie brązową spódniczkę i jogurtową koszulkę z kołnierzykiem. W związku z nadarzającą się okazją, spryskała się drogimi, paryskimi perfumami starszej siostry. Upięła włosy w koński ogon, korzystając ze swojej ulubionej gumki z brązową kokardką. Stanęła przed lustrem, wypięła klatkę piersiową do przodu, delikatnie uniosła prawą piętę do góry zginając nogę w kolanie, a następnie puściła swojemu odbiciu oczko i całuska. Wyglądała delikatnie i kusząco - jednym słowem seksownie, a to oznaczało, że ten dzień musiał być udany. Zerknęła na mały, srebrny, łazienkowy zegarek, stojący obok lustra, zakręciła się na pięcie i wybiegła w podskokach z łazienki. Zostało jej pięć minut. Wyjrzała przez okno. Dostrzegła psa sąsiadów, który za wszelką cenę próbował zerwać się ze smyczy. To mogło oznaczać tylko jedno: listonosz już tam był! Nastolatka zaczęła tańczyć radosny taniec, skacząc z pokoju do pokoju. Była sama w domu, więc na pewno nikt nie uznałby jej za wariatkę. Miała ochotę krzyczeć i śmiać się. Była pewna, że dostanie list, w którym będzie informacja o przyjęciu. Napisała test na sto procent, więc przecież nie mogło być inaczej.
W końcu dostrzegła listonosza. Mężczyzna zbliżał się do jej skrzynki pocztowej. Chwilkę szperał w swojej torbie, następnie coś z niej wyciągnął i włożył do skrzynki. Podrapał się po głowie i odszedł tym samym krokiem. Gloria odczekała aż mężczyzna zniknie z pola widzenia, a następnie ubrała trampki, wyszła z domu i energicznym krokiem ruszyła w stronę furtki. Kilka ostatnich kroków pokonała niemalże biegiem. Dopadła do skrzynki, drżącymi rękoma włożyła kluczyk do zamka, otworzyła drzwiczki i... zamarła.
W środku zobaczyła dziwnie połyskujący zwój, ale nie było tam ani jednej koperty. Czyżby liceum, do którego chciała się dostać, zmieniło format korespondencji? Nie może być... Serce nastolatki waliło jak oszalałe. Dziewczyna powoli wyciągnęła rulonik ze skrzynki. Był on zawinięty w brązową skórę, a na wierzchu widniała woskowa pieczęć, która zabezpieczała złoto-białą wstążkę przed rozwiązaniem się. Lak miał wygrawerowany herb przedstawiający anioła trzymającego nad głową miecz, a w drugiej ręce krucyfiks. Do korespondencji była dołączona malutka karteczka. Na jednej stronie widniało wykaligrafowane "Gloria de Foix", a na drugiej "Średnia Szkoła Rycerska im. św. Michała Archanioła"
-Hej Gloria!
Nastolatka aż podskoczyła, kiedy usłyszała za sobą znajomy głos.
-Cześć Tomek...
-Przyjechałem odwiedzić babcię, to pomyślałem, że wpadnę. Co tam u Ciebie?
Gloria zastanawiała się co powinna zrobić. Nie chciała spławić przyjaciela, jednak to nie był dobry moment na odwiedziny. Nie mogła jednak dać po sobie poznać, że coś jest nie tak.
-A jakoś leci. Nudzą mnie już te wakacje. Wejdziesz? Może programy na PlayStation?
-Świetny pomysł. Liczyłem, że to zaproponujesz. Znowu spuszczę Ci łomot.
W oczach chłopaka widać było iskierki satysfakcji. Gloria uniosła jedną brew do góry, gdyż to zazwyczaj ona wygrywała wszystkie gry, jednak pozostawiła wypowiedź przyjaciela bez komentarza. Wsunęła rulonik za pasek spódniczki, tak że jej przyjaciel nawet się nie zorientował, że coś trzymała w ręce, a następnie puściła Tomka przodem do swojego domu.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Obdarzeni
FantasiaDawno temu, zanim jeszcze powstał świat, Uniwersum składało się z kilku głównych nurtów magicznych: białego, czarnego, zielonego, czerwonego i niebieskiego. Każdy kolor miał swoje osobne zadanie, a wszystkie razem miały regulować przepływ mocy w Uni...
